Windows Update nie cieszy się dobrą opinią w zasadzie od zawsze, ale szczególnemu pogorszeniu uległa ona pięć lat temu, wraz z wydaniem Windows 10. Wizerunkowy kryzys wywołany usunięciem wszystkich zaawansowanych GUI (przy jednoczesnym zachowaniu funkcji we "wnętrznościach" i Zasadach Grupy) wymusił szereg zmian, z których zapewne żadne nie zostaną uznane za wystarczające przez większość użytkowników. Niemniej, każda dodatkowa opcja kontroli jest mile widziana.
Zasady Grupy
Naturalnie, nowa Zasada Grupy nie oznacza, że w (i tak trudnych do wygenerowania) logach pojawią się czytelniejsze szczegóły o tym dlaczego dokładnie aktualizacje są blokowane. Nie sprawi też, że diagnozowanie problemów będzie łatwiejsze. I zapewne nie wpłynie na to, że czasem udaje się "odetkać" decyzję o nieaktualizowaniu np. poprzez chwilową zmianę ilości pamięci RAM lub inne czary.
Zamiast tego, otrzymujemy Zasadę Grupy o nazwie "Wyłączanie zabezpieczeń na potrzeby aktualizacji funkcji". Jest ona opatrzona opisem tak niezrozumiałym, że trzeba zaglądać do oficjalnej dokumentacji, ponieważ komentarz i jakość jego tłumaczenia może być jedynie źródłem rozczarowań, a nie wiedzy. Jej włączenie sprawi, że komunikat o tym, że aktualizacja "nadchodzi" i "nie jest jeszcze gotowa" zniknie i rozpocznie się instalacja nowej wersji systemu (prowadzona przez Modern Setup Host).
Stare problemy
Taki aktualizator oczywiście także posiada własne mechanizmy kontroli. Jeżeli coś jest naprawdę niekompatybilne, to się nie zainstaluje. Jednak zazwyczaj problemy mają miejsce na dalece późniejszych etapach instalacji. Usunięcie blokad safeguard hold pozwoli wypróbować, czy problemy ze zgodnością zostały zmitygowane, a także wygenerować logi instalacyjne, informujące o szczegółach niezgodności, gdyby winę ponosiły na przykład sterowniki.
W środowiskach firmowych da się przejrzeć stosowane w sieci blokady wykorzystując narzędzie Azure Update Compliance. W przypadku domowych komputerów, polowanie na powody może się okazać nieco trudniejsze. Choć ze względu na mocno zazębiające się okresy wsparcia poszczególnych wersji Windows 10, zazwyczaj warto po prostu poczekać.