Nieświadomy powagi sytuacji oraz niebezpieczeństw czyhających na najmłodszych na szerokim rynku gier rodzic dowie się tutaj między innymi, że nie należy kupować czegoś, co na okładce ma wypisane wielkimi literami Grand Theft Auto V, Killzone: Shadow Fall na tę nową konsolę PlayStation 4, Dead Rising na Xboksa One, Call of Duty: Ghosts w jakiejkolwiek wersji czy Assassin's Creed IV: Black Flag, bo to krwawe. Oczywiste? Oczywiste, gdyż w każdym z tych przypadków mamy do czynienia z produktami od 16-18 lat, co jest zaznaczone odpowiednim znaczkiem PEGI. Ponoć dorośli w Wielkiej Brytanii świadomi są, że odpowiednia do wieku gry sprzyjają rozwojowi intelektualnemu maluchów, ale zarazem przyznają się anonimowo przez Internet, iż dają im często coś zupełnie nie dla nich. Czy Babies podpowiada jakieś bezpieczne pozycje? Ależ skądże.
Wiele zagranicznych serwisów traktujących o świecie elektronicznej rozrywki otrzymało w ostatnim czasie odnośniki do tego materiału i aż przeczesałem swoją wielką skrzynkę pocztową czy czasem przed Gwiazdką nie dostałem podobnego „poradnika” rodzimej produkcji. Pusto, nie znaczy to jednak, że w naszym kraju rodzice mają lepszy wzrok. Często jestem na zakupach w sklepach z elektroniką i wielokrotnie już interweniowałem, gdy ledwo dosięgający do kasy brzdąc pod jedną pachą miał któreś GTA, a pod drugą powiedzmy Dante's Inferno (z promocji). Naprawdę nie trzeba się na grach znać, żeby uniknąć oczywistych wpadek rodzicielskich. Wystarczy zwracać uwagę na te symbole: