Mimo ogromnego postępu w ostatnich latach, technologia związana z motoryzacją jest nieco w tyle w porównaniu z innymi szczeblami rynku. Dlatego też wiele rozwiązań znanych na przykład z tabletów lub smartfonów, po jakimś czasie trafia do aut. Najprostszy przykład – ekrany dotykowe czy też sterowanie głosowe. Być może już wkrótce do aut trafi kolejna technologia związana z bezpieczeństwem.
Auta stają się coraz bardziej skomputeryzowane, a gdzie są komputery, tam również ryzyko związane z wirusami, hakerami itp. Dlatego też stagnacja w temacie zabezpieczeń to tylko woda na młyn dla hakerów i crackerów, którzy mają coraz prostszą robotę. Dziś wiele aut można ukraść nawet się do nich nie zbliżając – wystarczy, że konkretny model ma system bezkluczykowy, zaś złodziej odpowiedni czytnik, który zarejestruje a następnie odtworzy sygnał nadajnika. Niektóre urządzenia przechwytujące są tak potężne, że mogą przejąć sygnał klucza przez ściany i natychmiast odblokowywać pojazd.
Firmy ubezpieczeniowe i producenci samochodów zdają sobie z tego sprawę, a jedna z firm technologicznych uważa, że odciski palców, rozpoznawanie twarzy i skanowanie siatkówki będą wymagane, aby uzyskać dostęp do pojazdów w przyszłości. Synaptics w Krzemowej Dolinie pracuje nad nowymi i innowacyjnymi sposobami udzielania właścicielom dostępu do swoich pojazdów, w tym za pomocą skanerów odcisków palców, aby nie tylko otwierać samochód, ale także uruchamiać silnik. Skoro w smartfonach systemy te działają coraz sprawniej, być może sprawdzą się również w samochodach.
W rozmowie z Detroit Free Press, wiceprezes firmy Synaptics, Godfrey Cheng, powiedział, że kluczyki zdalne nie staną się całkowicie zbędne, ale będą w większym stopniu sparowane z innymi urządzeniami zabezpieczającymi. „Zdalny kluczyk będzie tylko częścią systemu zabezpieczeń. Zostanie wyposażony w czytnik linii papilarnych. Zapewne w przyszłości wykorzystamy nie tylko dotyk, ale również wzrok, słuch i głos, być może także smak i zapach.” – powiedział Cheng.
Nie bardzo wiemy, co kryje się pod wszystkimi pojęciami. Być może by uruchomić pojazd, trzeba będzie polizać kierownicę, chuchać w nawiewy czy też głaskać ekran. Obawiamy się, że uruchomienie auta może być coraz bardziej czasochłonne, a w niektórych przypadkach, problematyczne. Wystarczy pośpiech albo zmiana w wyglądzie np. nowa fryzura, okulary lub nakrycie głowy, aby auto nie rozpoznało kierowcy.
Z drugiej strony zaś, zdaniem Synaptics, czytniki linii papilarnych pozwolą na dodanie do aut nowych funkcji takich jak geofencing i dostęp czasowy. Na przykład rodzice mogą dostosować niektóre elementy swojego pojazdu, takie jak ilość dostarczanej energii, w oparciu o określoną porę dnia lub kiedy dany użytkownik, np. syn lub córka, jeździ samochodem. Ponadto niektóre dane kierowcy mogą być przechowywane razem z odciskami palców, takimi jak ich ulubiona pozycja siedząca i preferencje muzyczne. A co Wy myślicie o tym pomyśle?