Cóż, prawda okazuje się bardzo skomplikowana. Zresztą, jak zwykle w takich przypadkach bywa. – Orange Polska zapewnia, że stosuje się do zaleceń GIS, a wszyscy nasi pracownicy, w tym ci obsługujący call center, mają zapewnione odpowiednie warunki – mówi w rozmowie z dobrymiprogramami rzecznik firmy, Wojciech Jabczyński.
Problem w tym, że CCIG Group, aka Call Center Inter Galactica, firma będąca tutaj niechlubnym bohaterem, jest podmiotem zewnętrznym. Świadczy usługi dla Orange Polska jako podwykonawca. – Nie możemy odpowiadać za innych – zaznacza Jabczyński.
Co na to CCIG? "Jesteśmy świadomi sytuacji zagrożenia epidemicznego, z największą troską i uwagą podchodzimy do kwestii zdrowia naszych pracowników" – pisze spółka w przesłanym do nas oświadczeniu.
"Od kilku tygodni monitorujemy komunikaty służb i systematycznie wprowadzamy środki bezpieczeństwa zgodne z wytycznymi Głównego Inspektoratu Sanitarnego, zaleceniami Ministerstwa Rozwoju dla zakładów pracy oraz na bieżąco monitorujemy sytuację prawną i nakładane na poszczególne podmioty obowiązki związane z wprowadzeniem stanu zagrożenia epidemicznego" – zapewnia.
Wymienia także szereg wdrożonych środków prewencji COVID-19, takich jak dostarczanie pracownikom środków do dezynfekcji, ograniczenie dostępu osób trzecich do biura czy powołanie specjalnego zespołu zarządzającego kryzysem.
Ochrona danych osobowych
Ale daje do zrozumienia też, że nie może przerwać pracy ani skierować pracowników do pracy zdalnej, co wynika m.in. z obostrzeń dot. zarządzania danymi osobowymi (RODO). CCIG tłumaczy: "Jednocześnie pracujemy intensywnie nad umożliwieniem pracy zdalnej, jest to jednak duże wyzwanie pod względem technicznym, logistycznym i prawnym (konieczność należytego zabezpieczenia pracy związanej z przetwarzaniem danych osobowych). Będziemy sukcesywnie wprowadzać takie rozwiązania wszędzie tam, gdzie jest to możliwe".
Spytaliśmy obu rzeczników, czy faktycznie w call center przebywa naraz 100 osób. Nie potwierdzili tej informacji, ale też nie chcieli podać dokładnej liczby.