Palenia gier w USA nie będzie, organizatorzy akcji się rozmyślili

Palenia gier w USA nie będzie, organizatorzy akcji się rozmyślili
10.01.2013 12:36

Na 12 stycznia władze miasta Southinghon w stanie Connecticut, wraz z miejscową organizacją SouthingtonSOS, planowały akcję zbierania brutalnych gier oraz publicznego ich niszczenia. W zamian za egzemplarze gier, ale także „złych” filmów czy muzyki na CD, wydawane miały być vouchery o wartości 25 dolarów. Miały, bowiem organizatorzy się ostatecznie rozmyślili. Jako oficjalny powód takiego stanu rzeczy podaje się koszty całego przedsięwzięcia.

350034715006363585

Nikt nie przyznaje się do tego, że za decyzją może stać negatywny odbiór przez postronnych obserwatorów oraz media sposobu przeprowadzenia akcji (w założeniach przecież szczytnej) — nawoływanie do puszczenia z dymem gier kojarzyło się między innymi z niesławnymi paleniem na stosach czarownic w XVII wieku. Władze stwierdziły w informacji prasowej, że reakcja na ogłoszenie była szybka i pozytywna, akcję poparli rodzice, młodzi ludzie i ogólnie lokalna społeczność. Podziękowano wszystkim zainteresowanym za pomoc w szerzeniu świadomości istnienia problemu brutalnych gier oraz zachęcania do dyskusji na ten temat. Tu jest sukces, więc palić nie trzeba.

Programy

Aktualizacje
Aktualizacje
Nowości
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (19)