Sprzedawać – taką rekomendację na akcje Nintendo podalianalitycy, po tym gdy zorientowano się, że to nie Nintendo, aleamerykańska firma Niantic jest producentem gry, która w ostatnichtygodniach zawładnęła planetą. Sprawę wyjaśniło też samoNintendo, wyjaśniając giełdowym graczom, że sukces Pokemon GObędzie miał ograniczony wpływ na finansowe wyniki spółki, więcnie uwzględniono go nawet w rocznej prognozie. W rzeczywistościrealny udział Japończyków w Pokemon GO nie przekracza 13% – natyle szacuje się wartość licencji na pokemonową franczyzę.
W zeszły wtorek, 19 lipca wartość akcji Nintendo osiągnęła31770 jenów, 220% więcej niż średnia roczna. Gdy inwestorzyuświadomili sobie swoją pomyłkę, podczas poniedziałkowej sesjiwartość akcji Nintendo spadła o 17,72%, blisko maksymalnegodopuszczalnego na tokijskiej giełdzie spadku 18% na dobę. Wraz zNintendo zanurkowały akcje innych firm, które z Pokemonem GO miałycoś wspólnego. Oberwało się sieci McDonalds, wyłącznemupartnerowi Pokemon GO w Japonii, oraz producentowi smartopasekPokemonGO Plus, firmie Hosiden Corp.
Kto jednak wcześniej w Nintendo zainwestował, nie powinien miećpowodów do narzekań. Wciąż akcje firmy są warte sporo więcej,niż rozpoczęciem tego szaleństwa. Kolejna sesja giełdy pokaże,czy paniczna wyprzedaż została zatrzymana.