Intellivision z 1979 roku to uwzględniając inflację byłby teraz wydatek 935 dolarów, zaś NeoGeo z 3DO nawet ponad tysiąc, ale pozostałe konsole w przeliczeniu tak źle by nie wypadły. 346 dolarów za konsolkę SEGA Genesis z 89, 391 Jaguara Atari, 446 pierwsze PlayStation i dopiero Saturn nieco przesadziłby z 595 dolarami. Za to kupno Nintendo 64 wyszłoby taniej niż SNES-a czy NES-a, bo 289 dolarów to nie kolejno 332 oraz 412.
W tym wszystkim przypomniało mi się, że w szafie mam naszego swojskiego Pegasusa z grami. Niestety na kupionej w 1992 roku konsoli nie ma nigdzie ceny (to było z tego co pamiętam ponad 1,5 miliona złotych z pistoletem), ale na nabytych normalnie w sklepie z elektroniką, a nie gdzieś na bazarze kartridżach już dumnie widnieje całe 390 tysięcy za Terminatora 2: Judgment Day oraz 450 za Darkwing Ducka. Na szybko odjęliście pewnie 4 zera? 150, 39 i 45 złotych, czyli tak bez wchodzenia już może w dodatkowe rachunki całkiem przystępnie. Inna sprawa, że kiedyś niby zarabiający mniej niż obecnie rodzic mógł za swoje pieniądze coś fajnego bez wyrzutów sumienia dzieciom kupić, nie bojąc się o zaległości w takich codziennych opłatach. Tymczasem PlayStation 4 za przeszło 1749 złotych to teraz wciąż nierzadko więcej, niż cała miesięczna pensja taty czy mamy.