Jeśli chodzi o możliwości, Reader robi wszystko, co powinien i nie należy spodziewać się tu rewelacji. Wyróżnia go jednak możliwość prezentacji wiadomości w modnym ostatnio trybie „magazynu”, a także ciemne tło i, według niektórych, podobieństwo do znanego z iOS Reedera. Użytkownicy chwalą go również za wygodę, bardzo dobre wykorzystanie Readability (skrypt przystosowujący strony do czytania), możliwość zarządzania subskrypcjami, słuchania podcastów oraz estetykę.
Do napisania o tej aplikacji skłoniło mnie wydanie wersji 2.5, która to dostępna jest również w języku polskim. Ważną z punktu widzenia bezpieczeństwa zmianą jest łączenie się aplikacji z API Google Readera z użyciem SSL, zaś przy autoryzacji można skorzystać także z OAuth, więc nie trzeba podawać aplikacji hasła do konta Google. Posiadaczy urządzeń z ekranami AMOLED zainteresuje nowa, zupełnie czarna „skórka”, dzięki której ekran będzie zużywał mniej energii (oczywiście nadal dostępne są jaśniejsze). Ponadto do kolekcji widżetów dołączyły dwie nowe pozycje, widok „magazynowy” został nieco podrasowany i zmieniły się kroje czcionek. Obszary, których dotknięcie zaznaczy artykuł jako przeczytany lub doda go do ulubionych zostały powiększone, więc łatwiej w nie trafić. Więcej o zmianach można dowiedzieć się na blogu autorów programu.
Reader dostępny jest dla urządzeń z Androidem 3.0 lub nowszym. W sklepie Play można znaleźć wersję darmową z reklamami lub kosztującą 6,50 zł płatną.