Krótko po wydaniu oficjalnego komunikatu kanadyjskiego Samsunga, pojawiły się plotki, że podobne kroki podejmą oddziały koreańskiej korporacji także w innych krajach, a co wywołało szczególnie liczne reakcje, w Stanach Zjednoczonych. Samsung szybko zdementował te informacje i opublikował oficjalne stanowisko. Nie oznacza to jednak, że korporacja wywiesiła białą flagę w kwestii upartych użytkowników.
A w zasadzie wręcz przeciwnie: co prawda między innymi na amerykańskim rynku Samsung nie ma zamiaru blokować możliwości łączenia się Note'ów z sieciami komórkowymi, ale za to udostępni aktualizację oprogramowania, która... uniemożliwi ładowanie potencjalnie wadliwych urządzeń. Podobna sytuacja ma zresztą mieć miejsce w Wielkiej Brytanii: tamtejsi posiadacze Note'ów nie będą mogli naładować baterii więcej niż w 30%. Samsung stawia sprawę jasno:
Dosadnie? A to jeszcze nie koniec. Samsung nie przewidział bowiem, że poważnym problemem w realizacji tych planów będzie kanał dystrybucji aktualizacji, w którym pośredniczyć muszą sami operatorzy. To właśnie wśród nich Koreańczycy trafili na opór. Na stanowczy komunikat Samsunga, bez ogródek zareagował jednej z największych operatorów, Verizon, który odmówił dystrybucji aktualizacji OTA, czyniącej z Note'ów bezużyteczne cegły:
Decyzji Samsunga sprzeciwił się także US Cellular, Verizon nie jest zatem odosobniony. W przypadku rynku amerykańskiego Koreańczycy muszą uporać się z 7% posiadaczy, globalnie mówi się o 10%, więc wciąż są to dziesiątki tysięcy egzemplarzy. Taka liczba i dotychczasowa determinacja Samsunga pozwala oczekiwać, że korporacja będzie próbowała kolejnych sposobów na blokowanie urządzeń i ominięcie buntu operatorów.
Gdzie dwóch się bije, tam korzysta inicjatywa oddolna. Publikowanie kolejnych wersji oprogramowania może być bowiem dla Samsunga bronią obosieczną, o czym świadczy aktywność forumowiczów XDA Developers. Kwitnie tam subforum, w całości poświęcone poradnikom i oprogramowaniu, które umożliwia dalsze korzystanie z pełni możliwości Samsunga Galaxy Note 7. A pełnię możliwości należy tutaj rozumieć także jako naładowaną w 100% baterię.