sprzet (strona 319 z 338)

Gigabitowego Wi-Fi z 802.11ac nie będzie, jednak pierwsze wdrożenia i tak są obiecujące

Zapewne router sieci bezprzewodowej jest jednym z tych urządzeńIT, które znajdują się w posiadaniu większości naszych Czytelników.Zapewne też większość z Was nie ma jakichś szczególnych planów co dozakupów kolejnego routera, gdyż nie bardzo wiadomo, co nowego mógłbyon zaoferować. Urządzenia sprzed kilku lat, takie jak TPLink 1043ND,w niczym nie ustępują najnowszym modelom, szczególnie gdy zaopatrzyćje w lepsze firmware, takie jak np. OpenWRT czy DDWRT. W tejsytuacji, jedynym co mogłoby przełamać stagnację na tym segmencierynku, byłoby wprowadzenie technologii łączności bezprzewodowej,zapewniającej odczuwalnie wyższą szybkość transmisji. Prace nad 802.11ac, następcą obecnie wykorzystywanego standardu802.11n zostały już praktycznie ukończone, finalna specyfikacjaopublikowana ma być przez 802.11 Working Group już na początku 2014roku. Obietnice wyglądają nieźle – dla wielopasmowych sieciWLAN transfery rzędu 1 Gb/s, a dla pojedynczych połączeń przynajmniej500 Mb/s, a to wszystko dzięki wykorzystaniu szerszego pasmaradiowego (nawet do 160 MHz), wykorzystaniu czterokrotnie gęstszejmodulacjiQAM i większej liczby strumieni MIMO.Wielu producentów zaczyna już w swoich urządzeniach instalowaćpierwsze chipy radiowe, pozwalające na obsługę 802.11ac – Applezrobiło to w najnowszym MacBooku Air, HTC w telefonie HTC One, aSamsung w telefonie Galaxy S4.[img=wifi]Pierwsze testy w realnych wdrożeniach pokazują jednak, żegigabitowych połączeń bezprzewodowych raczej długo jeszcze niezobaczymy, choć nie można też zaprzeczyć, że nowy standard Wi-Fiprzyniesie odczuwalną poprawę sytuacji. Jednym z takich wdrożeń jestsieć na campusie University of Delaware, zestawiona z wykorzystaniem3700 punktów dostępowych 802.11ac firmy Aruba Networks. Jak wyjaśniaMike Davis, opiekun tej sieci, w testach z wykorzystaniem MacbookaAir udało się uzyskać stabilne 400 Mb/s przy jednoczesnym podłączeniudo sieci ponad 120 innych klientów. Dowieść to miało, że punktydostępowe 802.11ac mogą zapewnić lepsze transfery niż 802.11n,obsługując przy tym więcej klientów.To, ile uda się z takiej sieci „wydusić”, zależy odtego, czy klienty są w stanie wykorzystać szerokie pasma 80 MHz imodulację 256xQAM (sieci 802.11n stosują 64xQAM). To zaś zależy ododległości klienta od punktu dostępowego – im jest on dalej,tym klient przełącza się na węższe kanały i niższe modulacje.Znaczenie ma także liczba przestrzennych strumieni, czyli różnychprzestrzeni w obrębie tego samego kanału widma, które służą domultipleksowania sygnałów wysyłanych jednocześnie przez różne antenyw konfiguracji MIMO. W idealnych warunkach, trzystrumienioweurządzenie 802.11ac zdołało uzyskać nawet 1,3 Gb/s. Ten rekordowy wynik dotyczy jednak tylko przesyłu surowych danych.Gdy uwzględnić narzut generowany przez protokoły komunikacyjne, towciąż w tych samych idealnych warunkach, dla danych użytkownikazostaje niespełna 800 Mb/s. Jeśli strumieni przestrzennych będziemniej (jak to jest w Macbooku Air, gdzie można wykorzystać dwa, lubsmartfonach HTC i Samsunga, gdzie dostępny jest tylko jeden), wówczaswynik ten znacząco spada, do maksymalnie 430 Mb/s wjednostrumieniowej konfiguracji. Trzeba jednak pamiętać, że wporównywalnych warunkach 802.11n jest w stanie zapewnić do 60 Mb/s. Nawet jeśli zaczniemy się oddalać od punktu dostępowego nowejgeneracji, transfery przez 802.11ac pozostają odczuwalnie lepsze, niżprzez 802.11n. Chris Brown, dyrektor rozwoju biznesu z Broadcomatwierdzi, że z przeprowadzonych przez firmę testów wynika, żejednostrumieniowe połączenie 802.11ac jest na dystansie 60 metrówwciąż lepsze, niż typowe połączenia 802.11n – by mu dorównać,trzeba wykorzystać połączenia punkt-punkt w konfiguracji dwóch antenklienckich i dwóch urządzeń radiowych 802.11n. Zaletą nowego standardu jest też wymuszenie jako obowiązkowychdwóch technologii, które w jego poprzedniej wersji były opcjonalne.Transmit Beam Forming (TBF) pozwala na skoncentrowanie sygnału dlaokreślonego klienta w określonym kierunku, zwiększając wyraźniezasięg sieci Wi-Fi, zaś Low Density Parity Check (LDPC) zwiększaczułość odbiornika, pozwalając na skuteczniejszy nasłuch sieci. Ichwykorzystanie przynosi zdumiewające efekty w zamkniętychprzestrzeniach, gdzie sygnał propagowany jest przez ściany i sufity.Podczas testów przeprowadzonych przez Broadcoma, urządzenia klienckie802.11n oraz 802.11ac z wyłączonymi TBF i LDPC uzyskały porównywalnąprzepustowość, na poziomie 32 Mb/s. Wystarczyło jednak włączyć obietechnologie, by urządzenie 802.11ac uzyskało przepustowość ponadtrzykrotnie wyższą.Firma badawcza In-Stat w 2011 roku opublikowaławyniki badań, z których wynikać miało, że w 2015 roku urządzeń802.11ac będzie na świecie ponad miliard (przy jednoczesnychdeklaracjach, że technologia ta sprawi, że gigabitowe sieci Wi-Fistaną się codziennością). Teraz widać już, że choć zapowiadanygigabit był grubą przesadą, to jednak powodów, dla których wartobędzie zainwestować w nowe routery jest całkiem sporo – imiliard urządzeń do 2015 roku nie musi być liczbą wyssaną z palca.

Europarlamentarzyści niechętni praktykom Apple, chcą jednej ładowarki dla wszystkich telefonów

Dla posiadaczy smartfonów z systemami Android, Windows Phone iBlackBerry OS, rozładowanie ich w podróży czy podczas odwiedzin uznajomego nie stanowi wielkiego problemu. Od kilku już lat standardemdla ładowarek stało się złącze microUSB, nie ma też problemu, bynaładowaniem baterii telefonu HTC z ładowarki Nokii czy BlackBerry. Wzasadzie tylko jedna firma nie chce ulec tej standaryzacji. Tooczywiście Apple – użytkownicy sprzętu z „jabłuszkiem”skazani są nie tylko na specjalne ładowarki, ale i specjalne kable zespecjalnymi złączami, oczywiście znacznie droższymi. W ostatecznościmogą kupić specjalne adaptery. Jest jednak szansa na to, że sytuacjaulegnie zmianie – praktykami Cupertino zainteresował sięParlament Europejski.Barbara Weiler, niemiecka deputowana do Parlamentu Europejskiego,zasiadająca w Komisji Rynku Wewnętrznego i Ochrony Konsumentów,tłumaczy, że celem opracowywanych właśnie regulacji jest zmuszenieproducentów sprzętu elektronicznego do zwiększenia interoperacyjnościmiędzy ich akcesoriami. Pozwoli to zarówno na obniżenie cen dlakonsumentów, jak i zmniejszenie zanieczyszczenia środowiska.Wprowadzenie uniwersalnej ładowarki zakończyć ma chaos, jakipanuje na rynku telefonów i tabletów – stwierdziładeputowana.[img=microusb]Jej kolega Malcom Harbout, deputowany z Wielkiej Brytanii,przyznał, że Komisja jest świadoma, że wielu producentów, w tym Nokiai Samsung, od 2009 roku respektuje porozumienie w sprawiewykorzystania złączamicroUSB jako standardu połączeń telefonów z ładowarkami ikomputerami. Takie porozumienia to jednak nie prawo, i w tym wypadkuwidać, że producencka umowa nie spełniła pokładanych w niej nadziei,wciąż na rynku wiele jest urządzeń, których przez microUSB nie możnanaładować. W swoich przekonaniach ta dwójka nie jest odosobniona. Projektregulacji został przyjęty jednogłośnie przez liczącą 35 deputowanychkomisję. Oponentów znaleźć można za to wśród analityków branżymobilnej, przekonanych, że choć uniwersalna ładowarka ma swojezalety, to jednak producenci powinni mieć prawo do robienia pewnychrzeczy po swojemu, a ich wysiłki powinien ocenić rynek. BenedictEvans z Enders Analysis stwierdził wręcz, że takie regulacje toszaleństwo – zamiast pomagać konsumentom prawo zaczyna sięwtrącać w design produktów.Czy jednak faktycznie złącze microUSB, na które zgodzili sięniemal wszyscy producenci urządzeń mobilnych, jest takie dobre?Zdania są podzielone – nie sposób zaprzeczyć, że złącza te sądość delikatne, a niejeden telefon trafił na śmietnik tylko dlatego,że w końcu jego ładowanie stało się niemożliwe. Z drugiej jednakstrony złączaLighting też nie są jakoś specjalnie niezawodne, a dodatkowozawierają zbędną z perspektywy użytkownika elektronikę. Na rynku trudno bowiem wskazać inne niedrogie złącze, którejednocześnie poradziłoby sobie z natężeniami prądu powyżej jednegoampera, obsługiwało transfer danych z dużymi szybkościami i miałoprzy tym niecałe 3 mm wysokości. Warto też pamiętać, że lepszejjakości złącza microUSB przeżywają nawet 10 tysięcy cyklipodłączenia/odłączenia, zaś mniej żywotne wtyczki łatwo zastąpić wrazz całym, niedrogim kablem.O sprawie ostatecznie rozstrzygną jednak politycy, a nieelektrotechnicy. Wkrótce członkowie komisji rynku wewnętrznegorozpoczną rozmowy z przedstawicielami państw członkowskich UE, byomówić szczegóły takich regulacji. Następnie projekt trafi podgłosowanie Parlamentu Europejskiego.

Playstation 4 samo włączy się w nocy, by pobrać wszelkie aktualizacje?

W zasadzie o konsolach nowej generacji, mimo że prawie nikt ichnie miał w rękach, wiemy już wszystko. Opinia mediów branżowych jestraczej zgodna – PR-owo i technicznie tę rundę wygrało Sony,czyniąc z PS4 maszynę nie tylko wydajniejszą, ale też i bardziejdopasowaną do potrzeb i oczekiwań graczy. Microsoft zachowywał siętak, jakby celowo chciał zantagonizować swoich potencjalnychklientów, zarówno w kwestiach kluczowych (polityka stałegopodłączenia do Sieci, niemożliwość odsprzedawania gier na wtórnymrynku), jak i drobiazgach (niemożliwość postawienia konsoli wpionie). Ale w świetle najnowszych informacji wygląda na to, że ikonsola Sony nie będzie tylko miodem i orzeszkami.Wiceprezes Sony Masayasu Ito udzielił niedawno wywiadu witrynieAV Watch, dotyczącego (oczywiście) Playstation 4. Rozmowa skupiłasię przede wszystkim na fizycznych aspektach konsoli: zużyciuenergii, oraz głośności napędu optycznego i systemu chłodzenia. To copan Ito ujawnił, to mieszanka informacji dobrych, złych iniepokojących. [img=ps4]Zacznijmy od dobrych: zużycie energii będzie dynamiczniedostosowywane do obciążenia roboczego konsoli, tak że oglądanie filmuBlu-ray będzie znacznie tańsze niż granie w najbardziej wymagającegry. Jednocześnie system chłodzenia PS4 będzie znacznie cichszy odPS3, dopasowując się płynnie do aktualnej temperatury urządzenia, anie przełączając skokowo, jak to w poprzednim modelu konsoli.Początkowo PS4 będzie funkcjonowało jako samodzielny webserwer dlaaplikacji Playstation na urządzenia mobilnej, ale z czasem możliwasię stanie komunikacja między aplikacjami Playstation przez chmuręSony, umożliwiając wspólną grę pomiędzy wieloma graczami.Informacje złe dotyczą przede wszystkim głośności napęduoptycznego. Odtwarzacz Blu-ray w PS4 jest trzykrotnie szybszy, niż wPS3 (6x wobec 2x), podczas odtwarzania filmów będzie więc bardziejhałaśliwy. Pan Ito jest przekonany, że dzięki buforowaniu danych zBlu-raya na dysku uda się ten problem ograniczyć. Co gorsze,wydajność PS4 w kwestii odtwarzania mediów ma początkowo być napoziomie PS3, choć z czasem, dzięki aktualizacjom, ma być zwiększana(aby zapewnić nawet obsługę 4K).Na koniec informacja niepokojąca: pan Ito wspomniał o tym, żePlaystation 4 będzie zawierała dodatkowy układ do operacji w trybieminimalnego zużycia energii. Będzie się on aktywował w godzinachmiędzy pierwszą w nocy a czwartą nad ranem, pobierając z Sieciniezbędne aktualizacje. Będzie też aktywowany wówczas, jeślioprogramowanie na konsolę zostało nabyte z poziomu aplikacji mobilnejPlaystation. Czyżby więc PS4 miało zawierać dodatkowy układ SoC zrdzeniami ARM, odpowiedzialny być może też za sprzętowe zabezpieczeniakonsoli?To nie koniec interesujących wieści z Sony; prezes firmy ShuheiYoshida przedstawił wizję usługi Playstation Cloud, poprzez którąkonsolowe gry mogłyby być udostępniane poprzez praktycznie wszystkiepodłączane do Sieci urządzenia, nie tylko tablety i telefony, ale teżodtwarzacze Blu-ray i inteligentne telewizory – i to nie tylkomarki Sony. W centrum zainteresowań firmy pozostanie oczywiście PS4(wraz z PS Vitą), ale trzeba przyznać, że wizja rozszerzenia zasięgugier wydawanych dotąd tylko na konsole japońskiego giganta jestbardzo pociągająca.

Co łączy Surface mini, Windows 8.1 i Windows RT?

Windows 8.1 zostało już praktycznie ukończone, do jego premieryzostało raptem kilkatygodni, a co później? Z informacjidostarczonych przez znaną blogerkę Mary Jo Foley wynika, że jużtrwają prace nad sporą aktualizacją dla nowego systemu, określonąjako Windows 8.1 Spring 2014 GDR. Co więcej, wygląda na to, żenieobecność wśród prezentowanych nowychurządzeń Surface modelu mini ma coś wspólnego z prowadzonymipracami programistycznymi.Po zaprezentowaniu przez Amazon nowych, spektakularnychtechnicznie tabletów KindleFire, techniczna blogosfera zaczęła się zastanawiać, co zodpowiedzią Microsoftu na tym polu. Urządzenia Surface i Surface Pronależą do zupełnie innej kategorii produktów, a teraz, gdy Dellwycofał się z produkcji swoich tabletów z Windows RT, gigant zRedmond praktycznie nie ma nic do zaoferowania osobom, którechciałyby zabrać ze sobą w podróż siedmio- czy ośmiocalowe urządzeniez „okienkami”. [img=surfacemini]Z drugiej strony Microsoft potwierdził już, że Windows RT nieporzuci, i wciąż widziprzyszłość dla ARM-owych tabletów ze swoim systemem. Tworząc zaśujednolicony interfejs programowania dla swoich systemów, jak równieżintegrując ich sklepy z aplikacjami, rozwiąże problem nadmiernejfragmentacji ekosystemu Windows. Teraz jednak firma nie jest na tojeszcze gotowa – Windows 8.1 stanie się takim integrującymróżne platformy Microsoftu systemem dopiero w 2014 roku.Wspomniana wcześniej aktualizacja nosi w swojej nazwie GDR –General Distribution Release. To model aktualizacji wykorzystywanyprzez deweloperów Windows Phone, w ramach którego dostarczane sąpoprawki i łatki. Obecnie zespół Microsoftu przygotowuje trzeciewydanie GDR dla Windows Phone 8, które między innymi ma przynieśćobsługę rozdzielczości 1080p oraz umożliwić uruchamianie tego systemuna urządzeniach z ekranami o przekątnej pięciu i sześciu cali. Kolejne „duże” wydanie Windows Phone, rozwijane jesttymczasem od zeszłego roku, pod nazwą kodową Blue (i otrzyma zapewneostatecznie nazwę Windows Phone 8.1). Zgodnie z wcześniejszymiobietnicami, miałoby ono wprowadzić nowe API oraz aktualizacje dojądra systemu, umożliwiające połączenie platform deweloperskichWindows 8, Windows RT i Windows Phone 8 – i jeśli Jo Foley sięnie myli, pojawić by się miało właśnie wczesną wiosną 2014, w tymsamym czasie, co wspomniane wiosenne wydanie GDR dla Windows 8.1,preinstalowane właśnie na tabletach Surface mini.Trzeba przy tym jednak pamiętać, że Surface mini miało być właśnieARM-owym tabletem, zbudowanym na układach SoC od Qualcomma. Jeśliwspomniana aktualizacja Windows 8.1 miałaby przyjść wraz z Surfacemini, oznaczałoby to, że Redmond chce „zniknąć” WindowsRT – oczywiście nie jako umożliwiającą uruchamianie Windows naarchitekturze ARM technologię, lecz jako markę. Miałoby to duży sensz marketingowego punktu widzenia – małe tablety byłyby wówczastabletami z Windows, na których, dzięki wprowadzonym zmianom możnabyłoby uruchamiać oprogramowanie z Windows Store, dzięki czemukońcowy klient nie byłby (jak to jest dziś) nieprzyjemnie zaskoczony,że oto kupił urządzenie z Windows RT, i nie może na nim uruchomićprogramów dla Windows. Zarazem tablety takie miałyby wiele zalet z perspektywy producentaoprogramowania – ich porządnie zamknięte „okienka”,wolne od rozmaitego crapware instalowanego przez OEM-y, chronioneprzed wirusami i piractwem, byłyby wreszcie czymś, co mogłoby byćorzeźwiającą alternatywą dla iPadów.