Co się okazało? Notebook wygląda tak...
Trzeba przyznać, że jak na taki upadek, laptop jest w zaskakująco dobrym stanie. Wygięta obudowa, coś tam odstaje, ale wciąż mamy do czynienia z jednym kawałkiem sprzętu. Co więcej, MacBook uruchamia się, działa i można na nim pracować. Przechodzi diagnostykę (cmd+D podczas startu), która na widocznym zdjęciu mówi jedynie o braku podpiętego zasilacza.
Podczas upadku z MacBooka wyleciał pendrive Samsunga, dość pojemny jak widać na zdjęciu, i jak się okazuje, to właśnie on nie przeżył upadku. Nie był ponoć wetknięty w port, który przyjął na siebie uderzenie, tylko po drugiej stronie obudowy. Nie nosi też wyraźnych śladów uszkodzenia mechanicznego.
Trzeba przyznać, że wyczyn dla MacBooka jest imponujący. Ktoś ma ochotę przetestować w ten sposób urządzenie innego producenta? ;)
PS. Tak z kolei wyglądał przeciwnik...