BJ Blazkowicz nie będzie się chował za osłonami, by czekać, aż przeciwnicy raczą zza mebla wystawić swoją głowę, tylko rzuci się po prostu w wir walki, wypalając do wrogów z tego, co akurat trzyma w (obu) dłoniach. To nie ma być walka pozycyjna, lecz czysta akcja. By nie znudzić graczy niemniej ciągłym strzelaniem i przywrócić chęć poznawania otoczenia, przynajmniej w celu poszukania skarbów, producenci wprowadzają też dodatkowe możliwości. Jeśli w trakcie przeczesywania lokacji nie będziemy chcieli ściągać na głowę kolejnych fal nieprzyjaciół, warto czasem zaczaić się na samotnego wartownika, by zdjąć go nożem po cichu – nie wezwie wsparcia. Na pierwszym planie, poza mordowaniem nazistów, którzy opanowali świat, będzie również wciągająca, ukazywana w filmowy sposób historia. Pogłębieniu klimatu ucieczki (kiedyś z zamku, teraz przed siłami Nowego Porządku) posłużą też etapy z prowadzeniem pojazdów.
Twórcy Wolfenstein: The New Order nie boją się zmian, choć są też czujni
Mogłoby się wydawać, że z legenda taką jak Wolfenstein 3D trzeba się obchodzić ostrożnie, jeśli chce się kontynuować wątki z klasyka – co pokazał Wolfenstein z 2009 roku. MachineGames, przygotowujące Wolfensteina: The New Order, nie boi się jednak wprowadzania nowości. Zespół upewnia się jednak, że prezentowane graczom nowe opcje mają sens i są dopracowane (stąd między innymi przesunięcie premiery), a przy okazji zachowane są podstawowe założenia uznanej marki sprzed wielu lat.