Od wczoraj autorzy aplikacji, które zdaniem Google naruszająreguły ochrony prywatności przedstawionew Centrum zasad dla programistów otrzymują powiadomienia, z którychwynika, że do 15 marca 2017 roku muszą zrobić jedną z dwóchrzeczy:
– albo zamieścić w opisie aplikacji oraz w niej samej link doopisu polityki prywatności, – albo usunąć z aplikacji wszystkie odwołania do wrażliwych danych użytkownika.
Jeśli tego obowiązku nie dopełnią, to ich aplikacja zostaniealbo ukryta z wyników wyszukiwania, albo wręcz usunięta z Play.Efekt? Wielka czystka w sklepie. Liczba aplikacji w Google Play wgrudniu 2016 roku przekroczyła 2,6 miliona. Absurdalnie wielkaliczba – trudno uwierzyć, by więcej niż 10% z tego wszystkomogło być jakościowym, dobrze napisanym oprogramowaniem.
Wielu twórców tych śmieciowych aplikacji, które wypełniajądziś androidowy sklep, albo zignoruje wezwanie do uporządkowaniakwestii prywatności w swoich dziełach, albo nie będzie wiedziałojak to zrobić. W efekcie Google będzie miało dobry pretekst, by jezniknąć, a co za tym idzie, zaoferować użytkownikom mniejszą,ale lepszą selekcję oprogramowania.
Zyskają na tym też twórcy dobrego oprogramowania, którecierpiało choćby ze względu na te wszystkie SEO praktyki twórcówaplikacji-śmieci – wyszukiwania użytkowników będą teraz miaływiększą szansę odsłonić właśnie ich oprogramowanie, któreprzetrwało wielką czystkę.