Rewelacjami na ten temat podzielił się sam Craig Federighi wiceprezes Apple odpowiedzialny za dział inżynierii oprogramowania. I to dość nieoczywistą drogą: otóż odpowiedział on na mail, który został wysłany do Tima Cooka.
W odpowiedzi na pytanie jednego z milionów użytkowników iPhoen’ów o skuteczność kończenia pracy aplikacji w oszczędzaniu i o to, czy sam szef Apple korzysta z tych funkcji, Fedrighi odpisał niespodziewanie: Wiem, że kierowałeś pytanie do Tima, ale dorzucę swoje trzy grosze:nie i nie. :-). Jak donosi 9to5mac.com potwierdziły się zatem przypuszczenia, że wykorzystywanie widoku uruchomionych aplikacji i ręczne zamykanie ich jest tylko pozorne, a oszczędzanie baterii w ten sposób przez miliony użytkowników iPhone’ów to nic innego, jak mit.
Jak się okazuje, lista działających aplikacji na iOS-ie nie jest w żadne sposób powiązana z możliwością faktycznego kończenia pracy aplikacji. Czy przewagę ma zatem w tej kwestii Android? To złożona kwestia: otóż jedna aplikacja wcale nie musi wykorzystywać jednego procesu.
Niemniej użytkownicy systemu z zielonym robotem mają z pewnością większą możliwości niż miłośnicy jabłek: mogą restartować aplikacje, a przy sprzyjających okolicznościach powiązanych z ilością pozostałej do dyspozycji aplikacji pamięci, także kończyć ich prace.
Okazuje się, że analogiczna funkcja wyświetlająca uruchomione aplikacje w iOS-ie ma jedynie charakter reprezentacyjny. Dostępne poglądy uruchomionych aplikacji są bowiem w praktyce statycznymi obrazkami, które równie dobrze można porównać do ikon skrótów.