Artysta nie ma prawa do udostępnienia swojego utworu

09.10.2009 11:49, Autor: Jakub Kuchnio (morthius)
NewsImage

Organizacje chroniące praw autorskich oraz wytwórnie muzyczne nie od dziś walczą z piractwem wszelkimi dostępnymi środkami. Wszystko to oczywiście w imię ochrony interesów artysty. Co ciekawe jednak, jak pokazuje przykład piosenkarza Edwyna Collinsa, czasem odbywa się to wbrew woli samego twórcy.

Historia ta swój początek ma we wczesnych latach dziewięćdziesiątych, gdy piosenkarz Edwyn Collins nagrywa przebój “A Girl Like You”. Całkiem niedawno artysta zdecydował, że chce dobrowolnie udostępnić swoje dzieło na serwisie MySpace za darmo. Niestety, nie może tego zrobić pomimo, że posiada pełnię praw autorskich do tego utworu, a wszystkie zobowiązania licencyjne wobec Warner Music już dawno wygasły.

Poinformowano mnie, że Edwyn naruszył prawa autorskie do własnego utworu. Skierowałam więc zapytanie do MySpace o to, kto jest ich prawowitym właścicielem. Odpowiedź brzmiała: wytwórnia Warner Music, a wiadomo przecież, że nie jest to prawdą. - pisze na swoim blogu menedżerka artysty, Grace Maxwell. Jej zdaniem to nie osoby dzielące się plikami w Sieci są największym problemem, a właśnie firmy fonograficzne, które pod pretekstem ochrony interesów muzyków, zbijają fortunę.

Sprawa od razu została skierowana do prawników Warner Music, którzy zobowiązali się do szybkiego wyjaśnienia tej sprawy – nic takiego jednak nie nastąpiło. Co więcej, zgodnie z argumentami przedstawionymi przez menedżerkę piosenkarza: obecnie utwór “A Girl Like You” sprzedawany jest pomimo, iż odpowiednie podmioty gospodarcze nie posiadają do tego stosownych praw autorskich – a to właśnie jest... dość mocno skróconą definicją piractwa.

Źródło: TorrentFreak
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze  

bLiNd (niezalogowany) | 09.10.2009 11:59
image
Avatar
#1

Szkoda, że w ogół tego przypadku nie powstanie żaden szum medialny, jak w przypadku zamknięcia The Pirate Bay. Może wreszcie ktoś zauważyłby i potraktował odpowiednimi sankcjami tą całą mafię fonograficzną.

Twinki Łinki (niezalogowany) | 09.10.2009 12:00
image
Avatar
#2

Wszyscy o tym już od dawna wiemy.
Zbyt mało się tylko o tym mówi w mediach, bo przecież media również mają swoich właścicieli. Często tych samych, co wytwórnie filmowe i muzyczne, więc temat jest ucinany, lub obraca się kota ogonem.

zzz (niezalogowany) | 09.10.2009 12:01
image
Avatar
#3

No to druga wiadomość w tym tygodniu która mnie powaliła.
Pierwsza było oczywiście "Całkowite zaufanie" premiera do swoich szemranych (szemrzących:-)) współpracowników.
Teraz piracąca "wytfffuuurnia" płytowa.
Koniec świata.

Miszkurka2000 | 09.10.2009 12:01
image
Avatar Użytkownik jest nieaktywny
#4

Najciemniej pod latanią.

mirkol | 09.10.2009 12:01
image
Avatar Użytkownik jest nieaktywny
#5

Ciekawie by było, Warner Music pozwany za piractwo:-)

8-Ball | 09.10.2009 12:02
image
Avatar Użytkownik jest nieaktywny
#6

Oczywiście, że o kasę tu chodzi. Podejrzewam, że gdyby ceny albumów były ustalane przez artystów/twórców muzyki ceny były by znacznie niższe.

Otaq (niezalogowany) | 09.10.2009 12:25
image
Avatar
#7

"Edwyn naruszył prawa autorskie do własnego utworu"

Dziękuję, to mi wystarczy za podsumowanie całego newsa...
Do tego wytwórnia muzyczna sprzedająca utwór do którego nie ma praw, oczywiście dla dobra artysty... Czy hipokryzja nie ma granic?

PS. czemu ciągle nie mogę dodać komentarza z Opery?

Chillout | 09.10.2009 12:30
image
Avatar Użytkownik jest nieaktywny
#8

Dlatego obciążają tak wysokimi karami osoby udostępniające utwory. Bo jeżeli mogą korzystać w nieskończoność z możliwości zarabiania na danym artyście, to tak naprawdę na każdym utworze zarabiają miliony. A co za tym idzie gigantyczne sankcje nałożone na zwykłego użytkownika za udostępnianie paru utworów są w pełni adekwatne do dożywotnich, a nawet pośmiertnych korzyści majątkowych z jednego artysty. Jak widać te kary są pomnażane przez lata, w których dana wytwórnia może czerpać pieniążki przez danego wykonawcę/artystę. Nic dziwnego, że są tak wysokie. :P

Marcin (niezalogowany) | 09.10.2009 12:30
image
Avatar
#9

No wlasnie, proponuje pozwac ta firme za piractwo. Aaale by byly jaja jak berety.

A z drugiej strony, szkoda ze to warner music, a nie riaa czy jak to sie pisze... WTEDY by bylo ciekawie.

qarrym (niezalogowany) | 09.10.2009 12:36
image
Avatar
#10

Ano nie ma prawa. Organizacje chroniące praw autorskich oraz wytwórnie muzyczne stanowią prawo. I dopóki isnieje piractwo istnieją i one. Więc pomyślcie czemu by mieli strzelać gola do własnej bramki. I to się długo nie zmieni.

qarrym (niezalogowany) | 09.10.2009 12:41
image
Avatar
#11

Ano nie ma prawa. Organizacje chroniące praw autorskich oraz wytwórnie muzyczne stanowią prawo. I dopóki isnieje piractwo istnieją i one. Więc pomyślcie czemu by mieli strzelać gola do własnej bramki. I to się długo nie zmieni.

TheVirus (niezalogowany) | 09.10.2009 12:43
image
Avatar
#12

Wg mnie wytwórnia powinna zostać pozwana... Tak dla przykładu :)
A sąd powinien zasadzić przynajmniej siedmiocyfrowe odszkodowanie

Sidhmor (niezalogowany) | 09.10.2009 12:49
image
Avatar
#13

Mam nadzieję, że niebawem usłyszymy o precedensowym wyroku amerykańskiego sądu, w sprawie oskarżenia o piractwo komputerowe Warner Music :D Niby piractwo szkodzi artystą, ale ja myślę, że tak naprawdę to szkodzi tylko wydawcą. Artysta i tak niewiele ma od sprzedanego utworu, a znacznie korzystniejsze, tak mi się wydaje, pod względem zarobku jest to, żeby jak najwięcej osób, w jak największej liczbie miejsc słuchało właśnie jego muzyki. Jak jest dobry to potem jednym koncertem tyle zarobi, że będzie mógł się podcierać kasą, a jego fani będą mogli go słuchać za free.

edelmann | 09.10.2009 13:29
image
Avatar Użytkownik jest nieaktywny
#14

Sidhmor potwierdzam to co piszesz, dodam od siebie że Amerykańskie prawo autorskie, jest stworzone przez ludzi upośledzonych genetycznie, mówi się że Polska to kraj absurdu,
ale jak tak patrzę, na tych amerykanów,zwłaszcza na wysokich stołkach, to stwierdzam że do nich nam jeszcze (na szczęście) dużo brakuje, absurd goni absurd.

yolk | 09.10.2009 13:31
image
Avatar Użytkownik jest nieaktywny
#15

Myślę, że Edwyn Collins powinien kopsnąć piątaka na PiracyPayback.org i będzie po sprawie.

Jasiu (niezalogowany) | 09.10.2009 13:48
image
Avatar
#16

Nasi rodowici politycy aktualnie zajmują się aferą hazardową. Jak się to skończy to proponuje się zająć ZAiKSem... Tam przekręty idą w mld zł i jeszcze nikt z tym nic nie zrobił.

cephei (niezalogowany) | 09.10.2009 14:24
image
Avatar
#17

Niedługo jak ktos sie zatnie w palec zostanie oskarżony przez państwo o okaleczenie jego obywatela. Bo państwo to dba o swoich obywateli. Karą bedzie wypłacenie państwu zadośćuczynienia :)

P.S. czy dobreprogramy bojkotuja operę? ;) nie można dodawać komentarzy z niej

ja? (niezalogowany) | 09.10.2009 14:26
image
Avatar
#18

yolk, a czemu to on miałby płacić, to wytwórnia kradła nie on

Wim (niezalogowany) | 09.10.2009 14:38
image
Avatar
#19

wg tego opisu to WM posiadało autorskie prawa MAJĄTKOWE, które przekazywane są na określony czas (licencja czasowa do zarządzania utworem). Autorskie prawa OSOBISTE są NIEZBYWALNE i należą tylko i wyłącznie do autora. Tak więc jeśli WM skończyła się licencja na utwór to nie robili nic innego jak go piracili, i w dodatku pobierali za to opłatę licencyjną, która de facto już nie należała do nich. Wg prawa powinni przegrać każdą sprawę sądową z autorem.

Nostalgia (niezalogowany) | 09.10.2009 14:40
image
Avatar
#20

Gdyby czegoś podobnego dopuściła się państwowa instytucja w jednym z krajów komunistycznych/bloku wschodniego, zachodnia propaganda krzyczałaby o strasznym reżimie i łamaniu praw człowieka. A tak sprawa rozejdzie się po kościach. Najwięksi "krzykacze" zostaną uznani za anarchistów.
Obecne społeczeństwo doskonale opanowało dwójmyślenie. Zupełnie nie przeszkadza mu monopol i oligopol prywatny (oraz wynikające z tych pozycji nadużycia) a jest dumne z "walki" z monopolem państwowym.

yolk | 09.10.2009 14:41
image
Avatar Użytkownik jest nieaktywny
#21

@ja? napisali, że naruszył prawa autorskie. Ale w sumie masz rację, niech Warner też rzuci piątkę i będzie git. :)

radko11 | 09.10.2009 15:07
image
Avatar Użytkownik jest nieaktywny
#22

Można piracić o ile korzyści z tego czerpią "jedynie słuszne" podmioty....siuper

TheBlackMan | 09.10.2009 16:13
image
Avatar Użytkownik jest nieaktywny
#23

To już podchodzi pod schizofrenię chyba...

dotevo (niezalogowany) | 09.10.2009 16:39
image
Avatar
#24

Zespół The Rasmus miał chyba podobny kiedyś problem :) i zmienili wytwórnię :P

To jest mafia i myśle, że tego typu problemy są dość często w końcu wytwórnia na tym dużo kasy zarabia.

śmielej (niezalogowany) | 09.10.2009 16:52
image
Avatar
#25

Artyści! Nie idźcie tą drogą!! (chodzi mi od drogę do "Babilonu" tzn kontrakty z Warnerami i innymi koncernami "trzymającymi władzę")

cayman (niezalogowany) | 09.10.2009 17:07
image
Avatar
#26

Powinien podać wytwórnię za łamanie praw autorskich i żądać odszkodowania wielokrotnie wyższego niż mogą zapłacić (czyli uczynić typowy krok w walce z piractwem!)

Anomyous (niezalogowany) | 09.10.2009 18:03
image
Avatar
#27

Z policja jest identycznie. Maja na nie jednej komendzie pirackie systemy i programy. A prezydent i jego przyjaciele kradna pieniadz w bialy dzien.

Demokracja poszla na marne. Dobrali sie do wladzy nieuki bez wyksztalcenia. Wiekszosc to nawet angielskiego nie zna i potrzebuja tlumaczy.

xxx77 (niezalogowany) | 09.10.2009 18:25
image
Avatar
#28

Chwała Bogu że słucham niezależnego punk rocka.

buzzard (niezalogowany) | 09.10.2009 19:08
image
Avatar
#29

"(...)to nie osoby dzielące się plikami w Sieci są największym problemem, a właśnie firmy fonograficzne, które pod pretekstem ochrony interesów muzyków, zbijają fortunę."

Święte słowa!!

MaRa | 09.10.2009 19:14
image
Avatar Użytkownik jest nieaktywny
#30

@Anomyous - niby skąd politycy mieliby znać angielski? Nie zapominaj, że 20 lat temu angielski był językiem wrogów jedynego słusznego systemu, więc go niechętnie nauczano w szkołach. Poza szkołą też nie dało rady się nauczyć, nie można było ot tak pójść na jakieś kursy, gdyż nikt ich nie organizował, bo wszystko państwo organizowało. Ja sam nigdy nie miałem angielskiego w szkole, mimo że już czasy komuny minęły, gdyż po prostu nie mieli tylu nauczycieli, by zapewnić ten język każdej klasie. Każda klasa dostawała taki język, jaki wylosowała, każda inny.

wacek (niezalogowany) | 09.10.2009 19:26
image
Avatar
#31

proszę nie ubliżać, to tylko zwykłe złodziejstwo

Kicaj (niezalogowany) | 09.10.2009 20:55
image
Avatar
#32

Artysta tworzy, a podczepiona do jego twórczości banda pijawek ciągnie kasę niczym eMule pirackie pliki z sieci :-)
Ochrona praw autorskich to, jak widać w tym artykule przede wszystkim ochrona interesów tych właśnie pijawek, a nie samych twórców. Ot Kapitalizm :-)

oscyloskop | 09.10.2009 22:03
image
Avatar Użytkownik jest nieaktywny
#33

Koncerny medialne działają oczywiście dla dobra artystów. Jak najlepiej pojętego. Zgodnie z ułożoną przez nie (koncerny) definicją.

Dobry artysta to taki, na którym można zbić fortunę, bo:
- sam ma tyle kasy, że nie wie ile i zwisa mu ile wydawca z tego odciąga
- nie rozumie co się wokół niego dzieje, jest tylko głupiutką gwiazdką do robienia show(biznesu)
- nie umie, nie chce, sam by sobie nie poradził itp...

Ale o tym się nie mówi, bo jak słusznie zauważył Twinki Łinki (09.10.2009 12:00) - kto ma to nagłaśniać w mediach, jak to właśnie koncerny medialne wydają muzykę.

Kuriozalne jest to, że artysta, którego prawami do utworów zarządza taki Zaiks nie może sam, z własnej woli tego zarządzania ominąć - czyli rozporządzać swobodnie swoją własnością (chyba, że się mylę?) - to mniej więcej tak, jak w artykule, choć oczywiście w przypadku wydawców jest to w umowie - to w zasadzie firma staje się właścicielem utworów. A żeby było zabawniej, Zaiks może pobierać tantiemy w imieniu niezrzeszonych wykonawców (które po 5 latach, jeśli nie są przez niego odebrane, są kasowane przez Związek) - tak przynajmniej podaje Wikipedia...

blecz (niezalogowany) | 09.10.2009 22:44
image
Avatar
#34

No to jest szokujace ale nie tak jak klamstwa kaminskiego.

oscyloskop | 09.10.2009 22:46
image
Avatar Użytkownik jest nieaktywny
#35

Co do tego angielskiego nieszczęsnego - owszem, ważne i potrzebne, ale w żadnym stopniu nie zastąpi uczciwości i rozsądku. I kręgosłupa moralnego. A tego PRZEDE WSZYSTKIM należy oczekiwać od wszystkich, którzy z założenia mają służyć dobru wspólnemu.

A.N (niezalogowany) | 10.10.2009 2:23
image
Avatar
#36

kupujmy muzykę online bezpośrednio od twórców. taniej i bez nabijania $ szmatławym firmom pośredniczącym. jeśli muzyka dobra to znajdzie rozgłos. barahło daleko nei zajedzie jak to ma miejsce obecnie przy promowaniu 1,2 sensownych utworów n apłycie a po 2 latach zaspół pada

madmax (niezalogowany) | 10.10.2009 8:49
image
Avatar
#37

Podsumowując **** WMG
Przepraszam za wulgaryzm, ale czasami trzeb użyć odpowiednich argumentów, a cała ta sytuacja daleko ma do normalności... zresztą WMG już nie takie cyrki robił, chyba najlepszy przykład to opatentowanie piosenki "Heppy Birthday" sprawdźcie sami na wolnakultura.info POLECAM PRZECZYTAĆ WARTO

Jacek.804 | 10.10.2009 10:19
image
Avatar Użytkownik jest nieaktywny
#38

Dlatego wytwórnie fonograficzne nie chcą się zgodzić na dystrybucję muzyki/filmów przez internet, bo to spowodowałoby że nie mogliby ściągać haraczu od artystów!

kochajmy USA (niezalogowany) | 10.10.2009 10:31
image
Avatar
#39

proponuję typowy "amerykański" tzw. proces.

500 mld $ kary za naruszenie dóbr osobistych (praw autorskich) i WMusic idzie na zieloną trawkę.

Ochrona praw autorskich a piractwo? Znajomy ma kilkaset, a może nawet parę tysięcy oryginałów. Ale zanim kupił oryginał, w większości "sprawdzał" (wg innych piracił) czy mu się dany płyta podoba. Jeśli tak, kupował oryginał. Ale dla nawiedzonych obrońców praw autorskich (czytaj zgodnie z prawdą: pazernych krwiopijców broniących własnych interesów robionych dzięki artystom i często wbrew woli tych artystów) byłby ten mój znajomy pewnie wyłączanie "piratem" godnym wiecznego potępienia a może nawet zasługuiwałby na kare więzienia?

Ochorna praw autorskich to kolejny przykład wszechobecnego zakłamania...

Whitenegger (niezalogowany) | 10.10.2009 10:51
image
Avatar
#40

@oscyloskop - "...Zaiks może pobierać tantiemy w imieniu niezrzeszonych wykonawców (które po 5 latach, jeśli nie są przez niego odebrane, są kasowane przez Związek) - tak przynajmniej podaje Wikipedia..."

Tak jest zapisane w statucie Zaiks. Spójrz na par 3 pkt 2.
http://www.zaiks.pl/portalzaiks/zasoby/cache/ZAX_WITR_1754/Statut%20ZAiKS.pdf

muchomorek (niezalogowany) | 10.10.2009 11:16
image
Avatar
#41

Chcę wylać kubełek zimnej wody na rozgrzane głowy. Bardzo wątpliwe aby jakikolwiek artysta wystąpił przeciw wytwórni, jakiejkolwiek. Rynek jest opanowany przez pięć największych wytwórni i są one praktycznie monopolistami, żadna nie zechce publikować artysty, który procesował się z inną. To chyba oczywiste. Artysta chce żyć i być publikowanym więc nie ma zbyt wielkiego wyboru. Próby bojkotu przez zaprzestanie kupowania płyt też nic nie dadzą. Wytwórnie mają takie pieniądze, że są w stanie kupić każde prawo w każdym kraju. Jesteśmy skazani na taki niezdrowy układ i nic na to nie poradzimy. Ten kto ma pieniądze ten rządzi - to podstawowa zasada demokracji - zapamiętajcie to i przestańcie wypisywać buńczuczne hasła.

Danny (niezalogowany) | 10.10.2009 12:01
image
Avatar
#42

Za mała szkodliwość społeczna jak polityk ściąga torennty dla swojego dziecka { nazwa hosta sej.gov.pl } nic nie się dzieje jak dziecko CO wytwórni firmowych robi t samo mała szkodliwość społeczna. Jak dziecko sprzątaczki robi to samo naliczana jest milionowa kara

taa (niezalogowany) | 10.10.2009 15:16
image
Avatar
#43

> Jej zdaniem to nie osoby dzielące się plikami w Sieci są
> największym problemem, a właśnie firmy fonograficzne, które
> pod pretekstem ochrony interesów muzyków, zbijają fortunę.

To już od dawna wiadomo pytanie tylko czy ktokolwiek jest w stanie sobie z tymi wielkimi korporacjami dać radę !!!???

Nostalgia (niezalogowany) | 10.10.2009 17:14
image
Avatar
#44

@taa
"To już od dawna wiadomo pytanie tylko czy ktokolwiek jest w stanie sobie z tymi wielkimi korporacjami dać radę !!!???"

Tak, Państwo.
Niestety, społeczeństwo "demokratycznie" wybrało już rządy korporacji i w dodatku jest z siebie dumne.
Tak więc macie to co chcieliście i o co walczyliście.

MaRa | 10.10.2009 19:47
image
Avatar Użytkownik jest nieaktywny
#45

Nie zapominajcie, że profesjonalni muzycy czy aktorzy muszą mieć menedżerów, z którymi dzielą się zyskami. Co prawda nikt do tego nie zmusza, ale nie da się tego inaczej zorganizować. To menedżerowie załatwiają im studia nagraniowe, trasy koncertowe, występy w telewizji i radiu, w konkursach itd. Gwiazda show biznesu to twór marketingowy, nie jest potrzebny tylko talent, lecz i organizacja. W Polsce "gwiazdy" często czują się wyższymi formami życia, ale w USA są po prostu czyimiś pracownikami i mają swoje obowiązki oraz szefów organizujących im pracę. I nie mogą marudzić, że im się rano nie chce wstać czy głowa boli, albo nie mają natchnienia.
Pomysł, by artysta był równocześnie swoim własnym menedżerem, po prostu nie wypali. Może co najwyżej w prasie się ogłosić i na weselach grać.
Za powstaniem płyty czy filmu stoi praca wielu ludzi, "gwiazdy" są najbardziej widoczne, ale są tylko częścią zespołu.

MaRa | 10.10.2009 19:57
image
Avatar Użytkownik jest nieaktywny
#46

@Nostalgia - rządy korporacji to specyfika Stanów Zjednoczonych. W Europie kładzie się nacisk na rozwój licznych małych i średnich przedsiębiorstw (stąd np. dotacje unijne), które są bardzo elastyczne, innowacyjne, świetnie dopasowują się do sytuacji regionalnej i bardzo dbają o swoich klientów.

korsarz (niezalogowany) | 11.10.2009 8:13
image
Avatar
#47

Nie ma co, piękny samobój :> . I kto tu w końcu jest piratem?

deratyzator (niezalogowany) | 11.10.2009 12:04
image
Avatar
#48

I sprawdziło się powiedzonko: nie kradnij władza nie lubi konkurencji. A po za tym można by tak coś podobnego do YouTube i ThePirateBay zorganizować w takich państwach jak Iran, Korea Północna, Kuba, Białoruś i nie było by żadnych ograniczeń co do treści i praw autorskich. Amerykanie mogli by co najwyżej wysłać bombowce w celu likwidacji serwera.

hub_lan (niezalogowany) | 11.10.2009 17:45
image
Avatar
#49

@MaRa
Tylko pamiętaj że aby takie dotacje dać komuś jednemu trzeba komuś kto działa uczciwie zabrać wcześniej te same (a w rzeczywistości znacznie większe) pieniądze Natomiast ten który stara się je dostać zmuszony jest do spełniania wymyślnych i często bezsensownych wymagań które całkowicie bądź częściowo pozbawią go wymienionych przez ciebie cech właśnie po to by nie mógł konkurować z dużym oligopolem

****
Co do "piractwa"
Jestem skłonny zapłacić (nawet sporo) za muzykę na żywo (koncert) ale nie będę płacił za 5MB zer i jedynek w takim czy innym układzie, nie dotyczy to jednak wydawnictwa płytowego zawierającego trochę więcej niż sam zbiór zer i jedynek lecz dalej będącego tylko powieleniem (zwielokrotnieniem) wykonanego raz zestawu utworów za takie wydawnictwo mogę coś zapłacić, traktując je jako pamiątkę z koncertu lecz nie będą to kwoty porównywalne z dzisiejszymi cenami CDAudio/Video z przyczyn chyba oczywistych.

MaRa | 11.10.2009 19:30
image
Avatar Użytkownik jest nieaktywny
#50

@deratyzator - a to w Iranie nie obowiązują prawa autorskie i umowy międzynarodowe? Wbrew temu, co pletą w mediach, Iran jest zupełnie zwyczajnym muzułmańskim państwem, i bynajmniej nie szykuje się na podbój świata.

fenixproductions (niezalogowany) | 11.10.2009 22:04
image
Avatar
#51

@Anomyous
"Demokracja poszla na marne. Dobrali sie do wladzy nieuki bez wyksztalcenia. Wiekszosc to nawet angielskiego nie zna i potrzebuja tlumaczy."

A gdzieś Ty znalazł definicję mówiącą, że demokracja to rządy mądrych ludzi?

m. (niezalogowany) | 14.10.2009 13:06
image
Avatar
#52

nie od dzis wiadomo ze to najwieksi zlodzieje. niestety innych probuja zrownac do swojego poziomu i cierpi na tym caly swiat, kultura i sztuka.

joker (niezalogowany) | 15.10.2009 10:54
image
Avatar
#53

[quote]Chcę wylać kubełek zimnej wody na rozgrzane głowy. Bardzo wątpliwe aby jakikolwiek artysta wystąpił przeciw wytwórni, jakiejkolwiek. Rynek jest opanowany przez pięć największych wytwórni i są one praktycznie monopolistami, żadna nie zechce publikować artysty, który procesował się z inną. To chyba oczywiste. Artysta chce żyć i być publikowanym więc nie ma zbyt wielkiego wyboru. Próby bojkotu przez zaprzestanie kupowania płyt też nic nie dadzą. Wytwórnie mają takie pieniądze, że są w stanie kupić każde prawo w każdym kraju. Jesteśmy skazani na taki niezdrowy układ i nic na to nie poradzimy. Ten kto ma pieniądze ten rządzi - to podstawowa zasada demokracji - zapamiętajcie to i przestańcie wypisywać buńczuczne hasła.[/quote]

Wiec najlepiej siedziec w domu i kupować rzeczy, które nie są nam potrzebne do czasu naszej smierci. Jestesmy zwykłym bydłem na polance, a naszymi pasterzami sa wielkie korporacje.

Dodaj komentarz

Zasady publikowania komentarzy
Autor
Treść
Program tygodnia
WinRAR 3.93

Ocena: 8.0
icon
Gorące tematy
Czy w Ubuntu 10.04...
128 komentarzy

Microsoft ujawnia...
106 komentarzy
Skanery antywirusowe
skaner av