r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Prisma jest bezpieczna – tak jak Instagram. To rusofobia jest niebezpieczna

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

W dziedzinie popularnych aplikacji jedynie o Pokemonie Go mówi się ostatnio więcej niż o Prismie – tego rosyjskiego narzędzia do transformacji grafik za pomocą inteligentnych filtrów. I choć Prisma nie jest jedyną aplikacją tego typu, a zmyślne efekty przez nią generowane nikogo artystą nie uczynią (co widać po potraktowanych Prismą fotkach na Instagramie), to jednak budzi ona szczególną ekscytację – ale także poczucie zagrożenia. Okazuje się, że dla wielu użytkowników problem dostrzegło w tym, że aplikacja jest… rosyjska.

Przez ostatnie dni wielu naszych znajomych na Facebooku wypełniało swoje profile „wymalowanymi” wersjami zrobionych iPhone’ami fotek. Wysiłku tu żadnego nie trzeba, ani umiejętności, ot pracująca w chmurze sztuczna inteligencja na sieci neuronowej za ruchem kciuka transformuje fotkę podług wskazanego malarskiego stylu. Obok jednak tak przerobionych fotek, czasem ładnych, a po prostu banalnych, pojawiły się też ostrzeżenia. Gdy gruchnęła wieść, że firma Prisma labs inc. ma swoją siedzibę w Rosji, wielu użytkowników zdecydowało się samą Prismę odinstalować. Niekiedy ze względu na rusofobię, najczęściej jednak tłumacząc się niemożliwym do zaakceptowania regulaminem, na który godzimy się instalując tę aplikację.

O co chodzi z tym regulaminem? Aplikacja jest darmowa, a zarazem potrzebuje sporej mocy obliczeniowej po stronie serwerów, które przecież za darmo nie są. Jakoś musi więc monetyzować swój ruch. Prisma zbiera więc dane ze smartfonu, które pozwalają na lepsze targetowanie reklam. Czy to powód by wpadać w panikę dla kogoś, kto zdecydował się pewnie już wiele lat temu korzystać ze smartfonu i instalować na nim przeróżne aplikacje? Model opłacania oprogramowania reklamami, w tym targetowanymi reklamami to nic nowego, nie zostało to wymyślone przez Rosjan. A gromadzenie danych przez aplikacje jest dziś normą. Należy się zapytać: czy ci, którzy straszą Prismą, odinstalowali już aplikację Facebooka?

Wbrew temu, co niektóre skandalizujące serwisy piszą, Prisma wcale nie zbiera „mnóstwa danych”. Zbiera tylko to, co jest potrzebne w ramach jej biznesowego modelu. Prosi o dostęp do zdjęć, do kamery i do sieci, pobiera też unikatowy identyfikator telefonu dla swoich wbudowanych narzędzi analitycznych. Oczywiście, w pewnym stopniu pozwala to na zbudowanie profilu użytkownika, a nawet określenie jego lokalizacji (przez współrzędne geograficzne zapisywane w metadanych EXIF fotografii), ale trudno uznać to za wymagania przesadne.

Przerażenie u niektórych budzić mają też warunki korzystania z aplikacji, związane z prawami autorskimi. Użytkownik, który zaakceptował regulamin, udziela producentowi Prismy niewyłącznej, w pełni opłaconej, wolnej od opłat, przenaszalnej, podlegającej sublicencjonowaniu, ważnej na cały świat licencji na treści stylizowane za jej pomocą. Szok, Rosjanie będą mieli prawa do naszych bezcennych selfiaczków?

Jeśli to kogoś przeraża, to niech sobie zajrzy do regulaminu popularnego Instagrama: Użytkownik przyznaje serwisowi Instagram niewyłączną, w pełni bezpłatną, zbywalną, obejmującą prawo do udzielania sublicencji, światową licencję zezwalającą na wykorzystanie wszelkich treści, które użytkownik publikuje za pośrednictwem serwisu.

Czy po odinstalowaniu Prismy odinstalowaliście już Instagrama? A może uważacie, że chmura amerykańska bardziej troszczy się o waszą prywatność, niż chmura rosyjska, niewątpliwie podsłuchiwana przez agentów FSB chcących wykraść wasze samolubki? Ot, po prostu pielęgnowana do granic możliwości rusofobia, a zarazem błąd podwójnego kryterium.

Nikt bowiem nie ukrywa, że że Prisma przetwarza dane na serwerach i korzysta z własnej infrastruktury. Powód jest prosty, po pierwsze nawet najnowsze iPhony nie mają takiej mocy obliczeniowej, by transformacje grafik wykonać szybko na urządzeniu, po drugie w Rosji serwery są dość tanie, ja sam nierzadko kupowałem tam VPS-y z jakimś CentOS-em czy Debianem w cenach kilkakrotnie nawet niższych, niż u dostawców amerykańskich czy polskich. Dodatkowo firma zapewne nie chce tracić kontroli nad swoim własnościowym oprogramowaniem, algorytmami które opracowała na potrzeby tych wszystkich wizualnych transformacji.

Postawię więc sprawę jasno: jeśli korzystacie z Facebooka czy Instagrama i nie płaczecie z tego powodu, nie powinniście też płakać z powodu Prismy, no chyba że płaczecie z powodu jej niedostępności na Androida. W takim razie pozostaje mi polecić kilka analogicznych aplikacji, które na Androidzie działają, a możliwościami też powinny zainteresować fanów wizualnych transformacji. Uwaga – niektóre z nich też są rosyjskiej produkcji.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.