reklama

Google już może być troszkę złe: tajemnicza zmiana w kodeksie postępowania

Strona główna Aktualności
Logo Google w campusie firmowym z depositphotos

O autorze

Hodowca maszyn wirtualnych i psów, poza tym stary linuksiarz, bonvivant i śmieszek. W 2012 roku napisał na DP o algorytmie haszowania Keccak i wciąż pamięta, jak on działa.

Współpraca z Pentagonem najwyraźniej nie poszła na marne. Nieoficjalne motto Google’a, don’t be evil (nie czyń zła) niepostrzeżenie przestało obowiązywać w Mountain View. Całkiem niedawno – gdzieś między końcem kwietnia a początkiem maja – po cichu wykreślono je z korporacyjnego kodeksu postępowania. I dobrze, że mamy niezależne Archiwum Internetu i jego maszynę czasu, bo inaczej nikt w świecie, w którym obieg informacji kontrolowany jest tak bardzo przez Google nie wiedziałby, jak było wcześniej.

Don’t be evil było częścią korporacyjnego kodeksu postępowania Google’a praktycznie od samego początku, tj. od 2000 roku. W tamtych czasach oznaczało, że Google obiecuje, że nie będzie w swoich działaniach wykraczać poza tradycyjnie rozumiane reguły etycznego biznesu, dbając o dobro klientów i sięgając jedynie po uczciwe metod konkurencji.

15 lat później, po rewolucyjnej reorganizacji, w wyniku której Google znalazło się pod parasolem konglomeratu Umbrella Corporation Alphabet Inc., coś się zmieniło. Alphabet otrzymał swój własny kodeks postępowania, z zupełnie innym mottem, do the right thing. Z etycznej perspektywy różnica ogromna – zakaz czynienia zła to zupełnie coś innego niż nakaz czynienia tego, co słuszne. Słuszne dla kogo, dla właścicieli Alphabet Inc.?

Samo jednak Google pozostało przy swoim don’t be evil. Tak, jakby Alphabet uznał, że ze złem będzie eksperymentował jedynie w swoich innych, mniej słynnych jednostkach zależnych. Miał ich przecież trochę: Calico, CapitalG, Chronicle, DeepMind, GV, Jigsaw, Sidewalk Labs, Verily, Waymo i X – to wszystko firmy niezależne dziś od Google, a podległe regułom macierzystego konglomeratu. Indywidualnych kodeksów postępowania po prostu nie miały.

“Don’t be evil.” Googlers generally apply those words to how we serve our users. But “Don’t be evil” is much more than that. Yes, it’s about providing our users unbiased access to information, focusing on their needs and giving them the best products and services that we can. But it’s also about doing the right thing more generally – following the law, acting honorably, and treating co-workers with courtesy and respect.

The Google Code of Conduct is one of the ways we put “Don’t be evil” into practice. It’s built around the recognition that everything we do in connection with our work at Google will be, and should be, measured against the highest possible standards of ethical business conduct. We set the bar that high for practical as well as aspirational reasons: Our commitment to the highest standards helps us hire great people, build great products, and attract loyal users. Trust and mutual respect among employees and users are the foundation of our success, and they are something we need to earn every day.

Tak kiedyś zaczynał się kodeks postępowania Google...

Teraz i z google’owego kodeksu zakaz czynienia zła w większości wyparował. Tam gdzie wcześniej fraza don’t be evil występowała na samym początku, wielokrotnie dyskutowana w treści w kontekście etycznej odpowiedzialności biznesu, tam dziś znajdziemy ją już tylko na samym końcu, tak jakby ktoś zapomniał przeedytować cały tekst. Cóż, od czegoś trzeba zacząć przekształcanie korporacyjnej kultury.

The Google Code of Conduct is one of the ways we put Google’s values into practice. It’s built around the recognition that everything we do in connection with our work at Google will be, and should be, measured against the highest possible standards of ethical business conduct. We set the bar that high for practical as well as aspirational reasons: Our commitment to the highest standards helps us hire great people, build great products, and attract loyal users. Respect for our users, for the opportunity, and for each other are foundational to our success, and are something we need to support every day.

So please do read the Code and Google’s values, and follow both in spirit and letter, always bearing in mind that each of us has a personal responsibility to incorporate, and to encourage other Googlers to incorporate, the principles of the Code and values into our work. And if you have a question or ever think that one of your fellow Googlers or the company as a whole may be falling short of our commitment, don’t be silent. We want – and need – to hear from you.

A tak wyglądają dzisiaj jego pierwsze akapity.

Co ciekawe, tej ogromnej zmiany w kalendarzu w ogóle nie odnotowano. Ostatnia aktualizacja wskazuje na 5 kwietnia 2018 roku, kiedy to jeszcze kodeks zaczynał się od don’t be evil.

Jak na razie dział prasowy Google’a zaintrygowanym tą zmianą korporacyjnej polityki amerykańskim mediom nie odpowiedział.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama