Polskie punkty wymiany ruchu pod lupą władz: pomoże wojskowy superkomputer
Cyberbezpieczeństwo to słowo-worek, które każdy używa tak,jak mu wygodnie. Można się domyślać, że dla berlińskich hakerówz Chaos Communication Club cyberbezpieczeństwo oznacza zupełnie cośinnego, niż dla polskiego rządu, który właśnie w imię jegozwiększenia zamierza przystąpić do monitorowania punktów wymianyruchu sieciowego. Taki system monitoringu pozwoliłby spełnić częśćZałożeń strategii cyberbezpieczeństwa RP, opracowanychprzez Ministerstwo Cyfryzacji. I choć budowa jego będzie trudna ikosztowna, widać, że zainteresowane tym, co dzieje się wInternecie władze nie szczędzą na to środków. Z rozmówtoczących się w kręgach zainteresowanych wynika, że do analizyruchu sieciowego posłuży m.in. nowe, kosztujące podobnokilkanaście mln złotych Laboratorium Analiz Ataków Cybernetycznych(LAAC) w Zegrzu Południowym.