Kompatybilność jest dość ograniczona, nie udało się namzbudować microsoftowego silnika na żadnej innej dystrybucji pozazalecanym Ubuntu 16.04 LTS. Możliwości względem wersji dlaWindowsa też są okrojone – nie mamy tu kompilatora Just-in-Time,nie działa też mechanizm odśmiecania pamięci. Nie należy siętu jednak doszukiwać złej woli Microsoftu. Producentowi Windowsabardzo dziś zależy na tym, by jego oprogramowanie działało naLinuksie równie dobrze, co na Windowsach. Chodzi tu przede wszystkimo wspomniany Node.js. Ma on teraz swoją odmianę Node-ChakraCore, wktórej silnik V8 Google’a zastąpiono właśnie przez Chakrę –i ta odmiana też już działa na Linuksie (choć oczywiście dalekojej do stabilności. Microsoft zapowiada więc dalsze prace, dziękiktórym z czasem wersje na Linuksa i macOS-a staną się tyle samowarte, co wersja windowsowa.
ChakraCore możecie zbudować sobie na Ubuntu za pomocąstandardowych narzędzi linuksowych (git, cmake/ninja, clang). NaMaku trzeba mieć do tego dodatkowo XCode i Homebrewa. Szczegółyznajdziecie w dokumentacjina GitHubie.
Wraz z realnym otwarciem microsoftowego silnika JavaScriptu, któryjest w stanie rywalizować z silnikiem Google’a w tej samej lidze(czego niestety nie można dziś powiedzieć o SpiderMonkeyu Mozilliczy Nitro Apple’a), maleje ryzyko, że cały ekosystem webowychaplikacji będzie w przyszłości tańczył tylko tam, jak w MountainView zagrają.
Zarazem jednak pojawienie się ChakraCore na Linuksie pokazuje, żedla Microsoftu Windows przestaje odgrywać centralną rolę. Skupionana chmurze i mobilnych klientach firma (słynne cloud first,mobile first jej szefa, Satyi Nadelli) zrozumiała, że otwarteoprogramowanie i otwarte platformy mogą być dobrą strategiąbiznesową, a zakochany w kontenerach i wirtualizacji rynek produktówdla deweloperów na Windowsa raczej nie da się skusić. Należy więczadbać, by to co najważniejsze, czyli platformy deweloperskie, natych obcych Microsoftowi systemach mogły działać, zapewniającprzyszłość firmy na kolejne dziesięciolecia.