– Jeśli Steam zobowiąże się do 88-proc. udziału w przychodach dla wszystkich deweloperów i wydawców bez dodatkowych zobowiązań, Epic błyskawicznie zrezygnuje z gier na wyłączność i rozważy wprowadzenie ich na Steam – napisał Sweeney na Twitterze. – 30 proc. prowizji to problem nr 1 dla wszystkich twórców, wydawców i podmiotów uzależnionych od tychże – wyjaśnił.
Sweeney uważa, że konkurując ze Steam, Epic Games Store przywraca uczciwe warunki na rynku gier. – Jesteśmy zdeterminowani, aby to naprawić – wyraża się jasno, deklarując potrzebę zmian.
Sklep jako miejsce zakupu gier, a nie platforma
Jak twierdzi, rynek powinien dążyć do unifikacji. Tak, aby każdy sklep był wyłącznie jednym z wielu miejsc zakupu gier, a nie elementem jakkolwiek wiążącym. Nazywa to polityką "braku większych łańcuchów". – Gry mogłyby korzystać z dowolnych systemów online, pozwalających dodawać znajomych i tworzyć konta, a te powinny swobodnie współpracować – mówi szef Epic. I tłumaczy: – Jeśli grasz na wielu platformach, dodatki, które kupiłeś, powinny być dostępne wszędzie.
Oczywiście jest to bezpośrednie nawiązanie do "Fortnite", które pozwala na łączenie kont i przynajmniej częściowy transfer dodatków i przedmiotów pomiędzy platformami, jak również rozgrywkę sieciową w trybie międzyplatformowym. Tym niemniej Sweeney nie wspomina już nic na temat tego, jak na rynek gier i "unifikację" wpływają inne aktualne działania jego firmy. Ani jak miałoby na to wpłynąć ewentualne obniżenie prowizji przez konkurencję.