Czytniki e-booków – czytanie książek jeszcze nigdy nie było tak niewygodne?
Podobno lepsze jest wrogiem dobrego a postęp technologicznyszybko eliminuje przestarzałe rozwiązania. I tak od dawna już niewysyłamy papierowych listów, zastąpionych przez maile ikomunikatory, nie korzystamy z kineskopowych wyświetlaczy, zamiastktórych mamy płaskie wyświetlacze LCD, nie jemy też hamburgerów,zastąpionych przez ultrawydajny drink Soylent. Bzdura? No jasne. Zjakiegoś powodu pyszne kanapki z wołowiną mają się świetnie,domowe roboty są znacznie mniej ciekawymi towarzyszami życia niżpsy, a analogowe ciało kochanki budzi u większościludzi większe pożądanie niż najmocniejszy zestaw VR. Są takieanalogowe rzeczy, które po prostu są świetne takie, jakie są –choćby producenci tzw. nowych technologii dwoili się i troli,jedyne co mogą zrobić, to stworzyć namiastkę. Jedną z takichanalogowych rzeczy wydaje się być książka, która swoją finalnąformę przybrała pod koniec XVIII wieku – i której do tej poryznacząco nie ulepszono. Czy może być coś lepszego w tejdziedzinie? Niedawno otrzymaliśmy materiał prasowy od pewnegoproducenta czytników e-booków, który stawia sprawę otwarcie.Dzisiejsze czytniki jego zdaniem nie tylko wygrywają z smartfonami itabletami, ale też pokonały ciężkie papierowe woluminy, znoszącbariery, jakichtradycyjne książki nigdy nie będą w stanie przeskoczyć.