Wiedźmin 3: Dziki Gon — na taki oto właśnie wielki hit wszyscy czekaliśmy
Gdyby sprowadzić tak wyczekiwaną premierę Wiedźmina 3: Dzikiego Gonu do cytatów Andrzeja Sapkowskiego, po części idealnie obecną sytuację obrazowałby ten doskonale znany fanom literatury fantasy, o czasie szaleństwa, ale również pogardy. Słowa pewnej fikcyjnej elfickiej wróżbitki, stanowiące podstawę fabuły serii, nie mają zastosowania tylko w temacie marketingu oraz budowania niesamowitego napięcia przed debiutem rynkowym gry (szaleństwo), ale też nastroju społecznego. Mieliśmy wielokrotne przekładanie tytułu, nie do końca dobre wrażenia, spisane po testach niedokończonych wersji konsolowych, wieści o płatnym DLC oraz wewnętrznych problemach studia CD Projekt RED. Wszystko to złożyło się na fakt, że wielu graczy i zgorzkniałych dziennikarzy promowało nienawiść wobec dzieła jeszcze przed jego pojawieniem się w sklepach, tak jak świat Geralta pała niechęcią do nieludzi oraz odmieńców. Ostrym mieczem wiedźmińskim należy się teraz od tego wszystkiego jednak odciąć. Dostaliśmy jedną z najlepszych oraz największych produkcji typu RPG ostatnich lat, a palcem wielu obcokrajowców poszuka na mapie, gdzie też leży Polska…