Sytuacja miała miejsce w Indiach, w Kalkucie. Zdarzenia przebiegały stopniowo. Początkowo intruzi zaczęli wydawać nieprzyzwoite odgłosy i wyzywać uczniów, a gdy ci zwrócili się do rodziców i nauczyciela - komentarze ucichły.
Jednak tuż po chwili hakerzy zaczęli wypisywać nieprzyzwoite wiadomości o podtekście seksualnym w okienku czatu tekstowego. Wtedy to nauczyciel prowadzący zajęcia podjął decyzję o zakończeniu i zawieszeniu zajęć. Uczniowie, w tym kilka dziewczyn, byli w szoku, tym bardziej, że grożono im gwałtem i morderstwem.
WIDEO
Nie był to jedyny incydent jaki miał ostatnio miejsce w Indiach. W klasie 12. (odpowiednik ostatniej klasy liceum w Polsce) grupa dwóch intruzów wtargnęła na zdalną lekcję podszywając się za dwie uczennice, które były tamtego dnia nieobecne. Nie tylko wyzywali oni nauczyciela i pisali obsceniczne komentarze, lecz puścili materiały pornograficzne.
Słowo klucz: zoom-bombing
Policja była w stanie namierzyć dwóch, jak się okazało, uczniów klasy 10. i odesłała ich do poprawczaka.
Zjawisko tzw. "zoom-bombingu" występowało dość często przez ostatnich kilka miesięcy w różnych częściach świata i nie tylko w szkołach, lecz także np. posiedzeniach lokalnych władz. Niestety popularne rozwiązania niekoniecznie odznaczają się zabezpieczeniami na wysokim poziomie. Ponadto znaczna część kadry nauczycielskiej ma niewielkie doświadczenie z radzeniem sobie z tego typu sytuacjami.
W Polsce, na mocy rozporządzenia wprowadzonego wraz z Tarczą Antykryzysową 4.0, przerwanie e-lekcji stało się przestępstwem ściganym z urzędu. Grozi za to kara grzywny lub pozbawienia wolności na okres do 1 roku.