Mierzące 14 mm urządzenie można bezpiecznie umieścić pod skórą. urządzenie zostało zaprojektowane tak, że można je wprowadzić igłą, co nie będzie bardziej bolesne niż zastrzyk. Urządzenie umieszcza się w tkance śródmiąższowej w jamie brzusznej lub kończynie, gdzie może pozostawać nawet kilka miesięcy bez szkody dla noszącego. Aparat będzie ciągle monitorował skład krwi, a wynik prześle z wykorzystaniem Bluetooth do urządzenia, na którym będzie można go odczytać — na przykład do smartfonu lekarza.
Nie jest to pierwszy wszczepiany aparat tego typu. Profesor Giovanni de Micheli i kierownik zespołu badawczego Sandro Carra z École Polytechnique Fédérale de Lausanne twierdzą, że ich wynalazek jest wyjątkowy, gdyż ma możliwość wychwytywania kilku z góry ustalonych markerów.
Na razie urządzenie było testowane na zwierzętach i wiarygodnie mierzyło im poziom cholesterolu i glukozy. W niedalekiej przyszłości chcieliby testować swój wynalazek na pacjentach wymagających częstych badań krwi, a w ciągu 4 lat wejść na rynek. Jeszcze trochę czasu upłynie zanim urządzenie będzie ogólnodostępne. Jak zwykle, takie cacko można wykorzystać na wiele sposobów. Z jednej strony monitorowanie osób mających problemy ze zdrowiem może uratować im życie, jeśli zostanie odpowiednio dostrojone może też okazać się przydatne jako zamiennik alkomatu albo w terapii uzależnień… i tu znów wchodzimy na niebezpieczny teren.