Liczby znajdują odbicie w rzeczywistości, jeśli zastanowimy się, jakie produkty z CES wywołały najwięcej zamieszania. Piston, pierwszy pokazany światu Steam Box, to komputer z Linuksem. Do smartfonów i tabletów z Androidem, który wszak bazuje na jądrze spod znaku pingwinka i oprogramowaniu na licencji GNU, również TLF się przyznaje. Nie brakowało też urządzeń z wbudowanym Linuksem w jakiejś formie na pokładzie — choćby tych imponujących telewizorów 4K (większość z nich ma system bazujący na pingwinku), na które niestety filmy w odpowiedniej rozdzielczości można policzyć na palcach jednej ręki, ale Sony planuje coś z tym powoli robić. Rzeczywiście, tych produktów wrzuconych do jednego worka mogło być o 1% więcej, niż gadżetów z systemem Microsoftu lub dla niego przeznaczonych.
Informacja ta pokazuje również spory sukces iOS. Apple nie ma oficjalnego przedstawicielstwa na CES, zresztą nie musi — wszystkie wynalazki trzyma pod kluczem, więc ich stoisko przypominałoby wystawę w iSpocie, a marketingowcy Apple'a lubią, kiedy jabłko nie jest w centrum uwagi. Reprezentanci tej firmy nie występują gościnnie podczas konferencji prasowych partnerów… a jednak dużo się o iOS mówiło. Rozgłos system zyskał za sprawą aplikacji, gadżetów dodatkowych dla iPhone'ów i iPadów, czy w kontekście współpracy z prezentowanymi produktami. Może i dla młodzieży Apple już nie jest fajny, ale producenci elektroniki niezmiennie zabiegają o licznych użytkowników jego produktów.