Prace nad formatem stratnej kompresji dźwięku, który pozwoliłbyna zmniejszenie ilości zapisywanych danych poprzez manipulowanieczęstotliwością próbkowania i rozdzielczością w ramachcharakterystycznego dla ludzkiego ucha modelu psychoakustycznegorozpoczęły się w 1987 roku. W 1993 roku opublikowano finalnąwersję międzynarodowego standardu ISO/IEC 11172-3 (MPEG-1Audio/MPEG-1 Part 3), który opisywał podstawowe metody kompresjidźwięku w tym formacie, a w 1994 roku Fraunhofer Societyprzedstawiło pierwszy programowy koder L3enc, pozwalający nakompresję formatu PCM (.wav) do MP3.
Narzędzie było shareware’owe, ograniczone do przepływności112 kb/s, a licencję sprzedawano za całe 250 ówczesnychniemieckich marek – po zarejestrowaniu mogliśmy korzystać zprzepływności nawet 320 kb/s. Oczywiście szybko pojawiła się wówczesnej sieci scrackowana wersja bez takich ograniczeń. Rokpóźniej pojawił się pierwszy software’owy odtwarzacz tego formatu,Fraunhofer WinPlay3, który na odpowiednio mocnych pecetach (conajmniej 486DX/66 MHz) pozwalał na dekodowanie MP3 w czasierzeczywistym. Potem już było tylko coraz lepiej – od wydania w1997 roku słynnego Winampa i uruchomienia witryny mp3.com, MP3 stałosię standardowym formatem muzyki.
mp3 everywhere
Standardowym nie znaczy oczywiście darmowym, czy dostępnym dlakażdego. Każdy, kto chciał stworzyć własne kodeki MP3 i legalniez nich korzystać w komercyjnych produktach, musiał uzyskaćlicencję. W większości krajów licencjonowaniem zajmował sięThomson Consumer Electronics, dziś znany jako Technicolor. Jegoprawa do przyznawania licencji nie były jednak niepodważalne – wStanach Zjednoczonych mieliśmy kilka procesów z firmą Sisvel,która dopiero w 2005 roku porozumiała się z Thomsonem w tejsprawie. Chodziło w końcu o niebagatelne pieniądze, wpływy zlicencjonowania patentów dla Fraunhofer Society sięgały stumilionów euro rocznie.
Patenty nie są jednak dane na wieczność. W Unii Europejskiejostatnie patenty niezbędne do implementacji MP3 wygasły w grudniu2012 roku. W Stanach Zjednoczonych praktycznie wszystkie patentyzwiązane z tym standardem wygasły 16 kwietnia 2017 r. Dlatego teżtydzień później Fraunhofer Institute ogłosił koniec programulicencjonowania, oferowanego wspólnie z Technicolorem.
Jakie to ma znaczenie dla użytkowników? W praktyce żadnego.Choć amerykańskie media fantazjują, jakoby oznaczało to koniecproduktów, które MP3 by dalej wspierały, jest to kompletnąbzdurą. Jest wręcz odwrotnie – teraz każdy producent, bez obawyo kłopoty związane z możliwym naruszeniem patentów, będzie mógłkorzystać np. z opensource’owego kodekaLAME, aktywnie rozwijanego od 1998 roku.
To prawda, że Fraunhofer publicznie uznał MP3 za formatprzestarzały, deklarując że nowe formaty, takie jak AAC mogązapewnić wyższą jakość dźwięku i przenieść więcejinformacji przy niższej przepływności. Dziś jednak szacuje się,że do formatu MP3 transkodowano przynajmniej 1,3 bln utworów, którenastępnie trafiły do Internetu. Czy ktokolwiek zrezygnuje zkompatybilności z tak wielką bazą muzyki? Czy którykolwiekproducent odtwarzaczy samochodowych umieści w swoich reklamachkomunikat, że jego sprzęt jest tak nowoczesny, że nie obsługujeMP3?
Póki co, w związku z wygaśnięciem patentów na MP3, ten formatoficjalnie zawitał do jednej z najbardziej wstrzemięźliwych jeślichodzi o sprawy patentowe dystrybucji Linuksa, tj. do Fedory. Red Hatdał oficjalnie zieloneświatło na wprowadzenie do systemu wtyczki gstreamera, którapozwala na odtwarzanie dźwięku zapisanego w tym formacie. Niezłaśmierć – trafić po wielu latach do repozytoriów Fedory.