Stowarzyszenie OpenStreetMap Polska od miesięcy stara się o większą otwartość zasobów geodezyjnych, którymi zarządza Główny Urząd Geodezji i Kartografii. Chodzi o warstwy Kataster, Orto, Raster i Topo map na Geoportalu, czyli danych Państwowego Rejestru Granic (rok temu przyjęto projekt nowego rozporządzenia, na mocy którego dostęp do nich ma być bezpłatny), nazwy geograficzne i dane ewidencyjne. Według OpenStreetMap udostępnienie tych danych nie wymagałoby od GUGiK żadnego nakładu pracy, gdyż są one już w sieci w postaci cyfrowej, jednak ich licencje nie zezwalają na niemal żadne wykorzystanie przez obywateli. Nie ma ku temu podstaw prawnych po nowelizacji ustawy o dostępie do informacji publicznej w 2011 roku.
GUGiK podlega obecnie Ministerstwu Administracji i Cyfryzacji, które to odziedziczyło urząd po Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji. Minister Michał Boni, znany jest z propagowania idei otwartych zasobów, został więc poproszony przez OpenStreetMap o wyjaśnienie tego paradoksu. Z jednej strony MAC zachęca do udostępniania danych obywatelom, z drugiej zaś podległa mu jednostka buduje „mur” nie do przebicia, jawnie przeczy takiej idei i planuje nawet wprowadzenie opłat licencyjnych, uzasadniając decyzję potrzebą pozyskania środków na ich bieżącą aktualizację.
OpenStreetMap Polska wysłało do ministra Boniego list otwarty, w którym wyjaśnia swoje stanowisko i podkreśla, że również organizacje rządowe mogą na tym skorzystać. Jako przykład podaje się w takich sytuacjach Niemcy, gdzie dane geodezyjne zostały upublicznione, a z OSM korzystają z powodzeniem urzędy i firmy. W Polsce za pośrednictwem Systemu Wspomagania Dowodzenia z danych OSM korzysta z kolei Państwowa Straż Pożarna i Ochotnicze Straże Pożarne. Strażacy i wolontariusze samodzielnie mogą aktualizować potrzebne im informacje, jak choćby topografia sieci hydrantowej. Możliwości są więc ogromne, trzeba tylko chcieć współpracować.