sprzet (strona 321 z 338)

[IDF2013] Intel i Google chwalą cztery nowe urządzenia z Chrome OS-em

Chromebooki wciąż mogą być tylko marginesem rynku PC, ale nieprzeszkadza to producentom sprzętu pokładać w nich swoich nadziei.Podczas tegorocznego Intel Developer Forum swoimi urządzeniamidziałającymi pod kontrolą Google Chrome OS pochwaliłosię czterech producentów. Wszystkie one wykorzystują noweprocesory Haswell i wszystkie powinny znaleźć się w sprzedażyakurat na gwiazdkę.Czterech wspomnianych w prezentacjiDouga Fishera z Intela producentów to HP, Acer, Samsung i nowa wtym gronie Toshiba. HP pochwaliło się 14-calowym chromebookiem, odpodstaw zbudowanym z myślą o Chrome (pierwszychromebook HP niewiele się różnił od komputerów Windows PC),Toshiba pokazała całkiem elegancki, 13-calowy laptop, zaś Acerurządzenie z nich najlżejsze, z 11-calowym ekranem.[img=P9120651][img=P9120644][img=P9120634]Asus laptopa nie pokazał. Jegourządzenie to „chromebox” – maleńki desktopowy PC, któryznaleźć ma zastosowanie w domach, kioskach multimedialnych, salachcall-center, wszędzie tam, gdzie potrzebny jest komputer, którymnie trzeba zarządzać. Wydajność nowych chromebooków ma byćprzynajmniej 15% wyższa od poprzedniej generacji, a czas życia nabaterii nawet o 50% wyższy. Fisher nie omieszkał przy tympodkreślić, że i tak wydajność układów Intela jest o15% wyższa niż u konkurencji.Nie obyło się też bezdemonstracji gorących uczuć, jakie mają łączyć Intela z Google.Fisher poinformował, że ponad tysiąc inżynierów Intela pracujenad produktami działającymi pod kontrolą Androida i Chrome OS-a,zajmując się m.in. optymalizacją linuksowego jądra, sterownikówwideo czy silnika renderowania Blink w Google Chrome, tak byużytkownicy nowych chromebooków uzyskali najwyższą wydajność.Podczas prezentacji nie mogłozabraknąć też Sundara Pichaiego, wiceprezesa Googleodpowiedzialnego za Androida, Google Apps i Chrome OS. W swoimwystąpieniu wyjaśnił on, że urządzenia z Chrome OS-emto nie jest żadna nisza, lecz nowa forma komputerów. Jużdziś chromebooki mają odpowiadać za przynajmniej 25% sprzedażylaptopów w cenie poniżej 300 dolarów, robią też furorę wedukacji – trafiły już do ponad 5 tysięcy amerykańskich szkół.Może i Pichai ma rację, ale wporównaniu do popularności Androida, o której wiceprezes Google'ateż wspomniał, wyniki te są raczej skromne. Dziennie aktywowanychma być ponad 1,5 mln urządzeń z Androidem, a ich łączna liczbana świecie to ponad 1 miliard.
AMD to już nie tylko x86: firma wchodzi na rynek urządzeń wbudowanych z układami ARM

AMD to już nie tylko x86: firma wchodzi na rynek urządzeń wbudowanych z układami ARM

Pomimo starań Microsoftu i producentów sprzętu, rynek PC ma sięcoraz gorzej. Zarówno Gartner jak i IDC kwartał po kwartale donoszą okurczącej się sprzedaży i malejących zyskach. Nowe generacje urządzeńprzenośnych spełniają potrzeby związane z IT dla coraz większejliczby konsumentów, więc coraz częściej mówi się, że pieniędzy szukaćtrzeba na rynku mobilnym. Intel swoją drogę do tego rynkunajwyraźniej już znalazł: kolejne wersje procesorów Core i Atom sąprojektowane coraz bardziej z myślą o energooszczędności. A co z AMD?Firma z Sunnyvale wciąż w znacznie większym stopniu niż jej głównykonkurent zależy od rynku PC i serwerów – ale póki co pieniędzybędzie szukała gdzie indziej.Już w 2014 roku w ofercie AMD, obok standardowych czipów naarchitekturze x86, znaleźć ma pierwszy układ SoC z rdzeniami ARM.Wbrew jednak pełnym ekscytacji doniesieniom niektórych mediów,deklarujących rychłe wejście AMD na rynek mobilny,nie oznacza to wcale, że już w przyszłym roku zobaczymy procesory AMDw telefonach. Zapowiedzianena rok następny czipy, o groźnie brzmiących nazwach kodowychAdelaar, SteppeEagle, Bald Eaglei Hierofalcon, sąprzeznaczone przede wszystkim dla urządzeń wbudowanych, szczególnietych, które wykorzystywane są w centrach danych obok serwerów.[img=embedded_roadmap_large]To właśnie Hierofalcon ma byćpierwszym ARM-owym układem SoC od AMD. Wygląda na to, że ma on wielecech wspólnych z przedstawionym w czerwcu przez AMD serwerowymprocesorem Opteron Seattle, w którym po raz pierwszy w historii firmywykorzystano 64-bitowe rdzenie ARM Cortex A57. Potwierdza to ArunIyengar, wiceprezes pionu urządzeń wbudowanych w AMD, którystwierdził, że oba układy mają wspólną historię, a różnią je przedewszystkim zastosowania. AMD ujawniło więc, że ich nowySoC, wykonany w technologii 28 nm, będzie miał 4 lub 8 rdzeni CortexA57 taktowanych zegarem do 2 GHz, kontroler 10-gigabitowegoEthernetu, szynę PCI-Express trzeciej generacji, dwa 64-bitowe kanałypamięci DDR3/4 oraz TDP na poziomie 15-30 W. Nie wiadomo, czywykorzystana w nim zostanie przejęcia wraz z firmą SeaMicrotechnologia Freedom, pozwalająca na łączenie dużej liczby procesoróww klastry czy zintegrowane sieci, wiadomo za to, że układ zapewniaćma bezpieczeństwo na poziomie sprzętowym, za pomocą technologii ARMTrustZone.Pozostałe zapowiedziane czipy jużtak przełomowe nie są. Bald Eagle to następca obecnychwysokowydajnych APU z serii R, w którym rdzenie Piledriver zastąpionezostaną rdzeniami Steamroller, a rdzenie Radeon HD 7000 rdzeniamiRadeon HD 9000, z szacowanym TDP na poziomie 17-35 W. Z kolei SteppeEagle to oszczędny energetycznie SoC (z TDP 5-25 W), wykorzystującydwa lub cztery rdzenie Jaguar i rdzenie GPU Radeon HD 8000. Adelairjest zaś pierwszym procesorem graficznym dla urządzeń wbudowanychzbudowanym na architekturze Graphics Core Next, z 2 GB pamięci GDDR5i przepustowością 72 GB/s.[img=embedded_hierofalcon_large][join][img=amd-arm_01]Ze względu na specyfikę rynkuurządzeń wbudowanych, cykl życia zarówno Hierofalcona, jak ipozostałych zapowiedzianych dziś układów wynieść ma siedem lat. Czy jednak w przyszłościzobaczymy ARM-owe układy od AMD, przeznaczone dla tabletów czytelefonów? Stworzenie Hierofalcona wcale nie dowodzi tego, że AMD wdalszej kolejności zajmie się urządzeniami bliższymi sercu (ikieszeni) klientów indywidualnych. Uzyskanie mocnej pozycji na rynkuurządzeń wbudowanych, który w 2013 roku liczył ponad 330 mlnurządzeń, od cienkich klientów po system sterowania przemysłowego,może być dla AMD długofalowo kwestią znacznie istotniejszą.„Oburęczność” w tej dziedzinie – czyliwykorzystanie w urządzeniach wbudowanych zarówno architektur x86 jaki ARM, pozwoli firmie zająć pozycję unikalną, nie do osiągnięcia anidla Intela, ani dla całego mrowia innych producentów układówARM-owych. W ten sposób zrealizowany zostałby strategiczny plan,według którego 50% przychodów firmy powinno pochodzić spoza rynku PCi tradycyjnych serwerów.

Akumulatory cynkowo-powietrzne: będzie taniej, wydajniej i bezpieczniej niż z Li-Ion

Akumulatory litowo-jonowe znaleźć można dziś niemal wszędzie –zasilają i telefony, i samochody elektryczne. Niemal całkowiciewyparły akumulatory niklowo-metalowo-wodorkowe, przede wszystkim zewzględu na ich lekkość, ponad dwukrotnie wyższą gęstość energii, brakdokuczliwego efektu pamięci, oraz szybkość ładowania. Oczywiścieakumulatory te nie są bez wad. Sole litu, wykorzystywane w nich jakoelektrolit, kosztują niemało, produkcja jest nieobojętna dlaśrodowiska, wiąże się z nimi też ryzyko pożaru. Konkurencyjnetechnologie miały jednak jeszcze więcej problemów, więc dominacjaakumulatorów Li-Ion wydawała się niczym niezagrożona. Aż do dzisiaj –chemicy z firmy, która od kilku lat pracuje nad technologiąakumulatorów cynkowo-powietrznych poinformowalio zbudowaniu prototypu, który może wszystko to zmienić.W akumulatorach cynkowo-powietrznych wykorzystuje się zestawwymiennych anod cynkowych oraz membranę z węgla aktywnego, służącąjako przegroda między elektrolitem a powietrzem atmosferycznym.Katodą w procesie rozładowania jest tlen absorbowany na membranie wkontakcie ze środowiskiem elektrolitu. W teorii akumulatory takiemają wiele przewag nad akumulatorami Li-Ion: są lżejsze, nawetdwukrotnie pojemniejsze (będący jednym z reagentów tlen jest przecieżdostępny w atmosferze) i nawet trzykrotnie tańsze w produkcji, a przytym neutralne dla środowiska i całkowicie bezpieczne – tlenekcynku, do którego redukują się zużyte ogniwa, jest przecież częstowykorzystywany w kosmetyce i dermatologii, jako składnikprzyspieszający gojenie się ran.[img=battery]Praktyczne wykorzystanie akumulatorów cynkowo-powietrznych byłojednak trudne – alkaliczny elektrolit nie mógł tracić wody,mimo że był poddany działaniu powietrza, ani też wchodzić w reakcje zzanieczyszczeniami powietrza, sama elektroda cynkowa musiała byćchroniona przed procesami utleniania i zdolna do zniesienia wielucykli przekształceń, zaś od katalizatora wymagano, by w stabilnysposób przekształcał tlen w jon wodorotlenowy podczas rozładowywania.Prototyp nowego akumulatora, stworzony przez chemików z firmy ZAFEnergy Systems, ma rozwiązywać te wszystkie problemy, dzięki wysocewydajnej dwustronnej powietrznej katodzie oraz specjalnemupolimerowi, który zastępuje typowe płynne elektrolity i ograniczailość przedostającego się tlenu z atmosfery, jednocześnie pozwalającna swobodny przepływ jonów. W prototypie zastosowano też specjalneautorskie ukształtowanie anody, chroniące przed powstawaniem siatkipęknięć w ośrodku podczas ładowania akumulatora. To wszystko jednakblednie przy niezwykle wysokiej gęstości energetycznej prototypu ZAF,rzędu 400 Wh/kg (ponad dwukrotnie większej od dotychczasowychgęstości tego typu baterii).Takie akumulatory charakteryzować się mają też długim cyklem życia– prototyp po przejściu 500 cykli ładowania i rozładowaniawciąż był sprawny. Warto przy tym pamiętać, że urządzenia zasilanetakimi akumulatorami będą ładowane znacznie rzadziej: tak jak dzisiajakumulatory telefonów ładujemy niemal codziennie, to w zdominowanejprzez technologię cynkowo-powietrzną przyszłości będziemy robić toraz na tydzień.Jednak to nie telefony mają być głównym zastosowaniem tejtechnologii. Wynalazców interesują przede wszystkim elektryczne auta.Jeśli zbudujemy elektryczny pojazd, zdolny przejechać na swojejbaterii 500 mil, a baterię tę będzie można ładować 500 razy, touzyskamy 250 tysięcy mil przed konieczności wymiany baterii– mówiRon Brost, dyrektor techniczny w ZAF Energy Systems.Społecznośćnaukowa jest pozytywnie nastawiona do tych rewelacji. ThomasZawodzinski, elektrochemik z University of Tennessee, od latzajmujący się akumulatorami, określił prototyp jako cośco już działa, a teraz chodzi już tylko o stopniowe ulepszaniewykorzystanych materiałów.Po testach w swoim laboratorium potwierdził też deklarowane przez ZAFpoziomy gęstości energii i liczbę możliwych cykli ładowania.Teraz pozostaje jedynie kwestia komercjalizacji tego wynalazku,chronionego czterema patentami. ZAF samo nie jest w stanie produkowaćakumulatorów, to niewielka firma, zatrudniająca kilkanaście osób.Uzyskaniem licencji na nową technologię cynkowo-powietrznychakumulatorów jest już jednak zainteresowanych kilka dużych firm, awynalazcy spodziewają się, że pierwsze ich egzemplarze trafią narynek już w 2014 roku, znajdując wpierw zastosowanie w niewielkichurządzeniach elektronicznych. Większe baterie dla samochodówelektrycznych powinny zaś pojawić się do 2017 roku.

Intel tchnie nowe życie w urządzenia przenośne? Procesory Core i3 teraz także dla tabletów

Producenci tabletów (i urządzeń tabletopodobnych) stoją przedtrudnym wyborem pomiędzy czasem działania na baterii i mocąobliczeniową. Apple i większość producentów tabletów androidowychstawia raczej na czas działania na baterii, w czym wciąż najlepsze sąukłady SoC z rdzeniami ARM. Microsoft, tworząc swoje Surface Pro,postawił na wydajność i wstawił do środka procesor w architekturzex86, ale zapłacił za to krótkim czasem funkcjonowania urządzenia bezzasilania. Jest jednak nadzieja, że niebawem pojawią się urządzenia,które połączą obie pożądane w tabletach cechy – a ich sercemmoże być nowy procesor Intela z rodziny Haswell, dwurdzeniowy Corei3-4012Y.Nowe modele procesorów zaprojektowane zostały przede wszystkim zmyślą o tych wszystkich urządzeniach, w których chłodzenie procesoraodbywa się w sposób pasywny. Sam Intel mówi o poborze mocy napoziomie 4,5 W w scenariuszach wykorzystania w tabletach, jednakmierzone jest to w ramach nowej, dość kontrowersyjnej metody pomiaru,SDP (Scenario Design Power). W wypadku zastosowań w laptopachprzedstawiony już jest wynik w powszechnie akceptowanym pomiarze TDP(Thermal Design Power) – i wówczas wynik nie jest już takprzełomowy, wynosi 11,5 W.[img=haswell]Skąd taka różnica? Intel twierdzi, że pomiary SDP są jaknajbardziej właściwe dla urządzeń takich jak tablety, których sposóbwykorzystania oraz budowa radykalnie różnią się od laptopów. Nie jestto tylko marketingowa bajka: w wypadku układów Intela, TDP czipuprzedstawiało moc, którą układ chłodzenia musiał rozproszyć, w czasiegdy system pozostawał pod stałym obciążeniem, i służyło przedewszystkim jako wskaźnik dla projektantów systemów chłodzących.Oczywiście w wypadku laptopów, gdzie taktowanie rdzeni i inneparametry są w stanie ciągłej zmiany, by zaoszczędzić jak najwięcejenergii, sprawa jest bardziej skomplikowana – tam producencikomputerów otrzymują przynajmniej dwa „poziomy energetyczne”,określające maksymalną bezpieczną moc. Poziom PL1 dotyczy normalnychobciążeń procesora, PL2 zaś jest poziomem dopuszczalnym dla krótkichokresów „turbo”. W normalnych obciążeniach roboczych(czyli krótkich skokach aktywności, rozgraniczonych dłuższymiokresami bezczynności) wartość PL1, ustawiona przez producenta, niema wielkiego znaczenia. Dopiero gdy w grę wchodzą ciężkie obciążenia,np. przetwarzanie baz danych czy edycja wideo, wartość PL1 ustawionaprzez producenta może wpłynąć na wydajność komputera.W Haswellach z serii Y, Intel uznając odmienność scenariuszywykorzystania tabletów dla których czipy te przeznaczono, obniżyłmaksymalne TDP procesora o kilka wat, jednocześnie obniżającdopuszczalne poziomy PL1. I to właśnie na liczby z tych najniższychpoziomów marketing Intela kładzie teraz nacisk. Oczywiście w związkuz tym trudno określić, jak wyrażona w watach wartość SDP ma się wrzeczywistości do wyrażonej w watach wartości TDP dla procesorów zrodzin U czy M. Wciąż jednak trzeba pamiętać, że to pełnokrwisteprocesory Core czwartej generacji, szybsze niż jakiekolwiek dziśdostępne Atomy czy ARM-y.Przedstawiony dziś Core i3-4012Y taktowany jest zegarem 1,5 GHz,ma 3 MB pamięci cache, zintegrowane GPU z serii 4200 i obsługujeniskonapięciową pamięć DDR3. Oprócz niego Chipzilla wprowadza narynek dwainne Haswelle z serii Y – taktowany 1,5 GHz Core i3-4020Yoraz taktowany 1,3 GHz Core i3-4010.Nowe czipy Intela uznaje się za ratunek i nadzieję dla tabletów zWindows 8 (czy też 8.1), na których po klęsce urządzeń Surfacewiększość producentów machnęła już ręką. Microsoft nie powinien sięjednak za bardzo cieszyć, bo układy te mogą wzmocnić corazgroźniejszą dla jego urządzeń konkurencję – lekkie laptopy zsystemem operacyjnym Google Chrome OS. Ich najnowsze modele,przygotowywane przez HP, Lenovo, Acera i Samsunga mają korzystaćwłaśnie z nowych Haswelli, zapewniając nawet 24-godzinny czas pracyna bateriach. Tak czy inaczej – widać że Intel trafił w samosedno potrzeb i producentów i użytkowników.