WAŻNE
TERAZ

TYLKO W WP: Psycholożka Mai Chwalińskiej. Pierwszy taki wywiad w Polsce

sprzet (strona 324 z 338)

Samsung sięgając w trzeci wymiar dowodzi, że era pamięci flash się nie skończyła

Samsung sięgając w trzeci wymiar dowodzi, że era pamięci flash się nie skończyła

Niemal jednocześnie z wczorajszą zapowiedzią uruchomieniaprodukcji pamięci ReRAM przez kalifornijski startup Crossbar,które miałyby posłać powszechnie dziś wykorzystywane pamięci NANDflash do lamusa, Samsung ogłosił rozpoczęcie produkcji układów flash,które pokazują, że technologii tej tak szybko do lamusa odesłać niebędzie można. Zbudowany przez koreańskiego giganta układ to pierwszana świecie masowo produkowana trójwymiarowa pamięć flash, akonsekwencje jej wejścia na rynek odczuje już w najbliższychmiesiącach cała branża elektroniczna.Wszystkie produkowane do tej pory pamięci flash (pierwsze takiepamięci pojawiły się w 1980 roku, w laboratoriach Toshiby) były dosiebie podobne – w płaskiej matrycy umieszczano komórkipamięci, składające się z tranzystora polowego z dwiema bramkami –sterującą i pływającą, całkowicie odizolowaną od pozostałychelementów, działającą jako pułapka potencjału. Odczyt polegał nasprawdzeniu stanu naładowania bramki pływającej (przez przyłożenienapięcia do bramki sterującej), zapis wiązał się ze zmianą ładunkuelektrycznego w obszarze pływającej bramki. Do kasowania danych(czyli usuwania elektronów z bramki pływającej) wykorzystywanozjawisko emisji polowej (tunelowania), w których pod działaniemsilnego pola elektrycznego elektrony pokonywały barierę potencjału. [img=samsung3dflash-opener]Wraz ze wzrostem gęstości upakowania komórek pamięci, rosły jednakproblemy z dobraniem grubości materiału izolacyjnego (zwykledwutlenku krzemu), by emisja polowa zachodziła z odpowiedniąszybkością, a jednocześnie nie dochodziło do uszkodzenia izolatora.Gdy wymiary elementów zbliżyły się do 10 nm, natężenie polaelektrycznego, wymaganego do kasowania pamięci, wzrosło do poziomu700V/mm. W tej sytuacji, jak wyjaśniają inżynierowie Samsunga,interferencje pomiędzy komórkami zaczęły prowadzić do zmniejszenianiezawodności pamięci NAND flash.Wchodząc w trzeci wymiar, Samsung przełamał ograniczenia wskalowaniu pamięci NAND flash. Jego pierwszy układ V-NAND(Vertical-NAND) wykorzystuje dwie własnościowe technologie produkcji– 3D ChargeTrap Flash (CTF) i Vertical Interconnect Process. Pierwsza z nichpolega na czasowym umieszczeniu ładunku elektrycznego w tubienieprzewodzącej warstwy azotku krzemu, zastępującej pływającą bramkę,co eliminuje interferencje między sąsiednimi komórkami pamięci. Drugaumożliwia układanie warstw CTF w trójwymiarowej strukturze. Dziękinim udało się uzyskać ponad dwukrotnie większą gęstość upakowaniaelementów niż w dwuwymiarowych pamięciach flash, produkowanych wprocesie 20 nm. [img=3dflashchip]Zbudowany w ten sposób pierwszy układ V-NAND zawiera aż 24 warstwykomórek pamięci, ułożonych jedna na drugiej i ma pojemność 128 Gbit.Jak podaje Samsung, wzrosła także szybkość zapisu (około dwukrotnie)i niezawodność (około dziesięciokrotnie). Co najważniejsze, nie mapraktycznie ograniczeń co do liczby warstw, które można w ten sposóbna sobie ułożyć – Samsung planuje niebawem dzięki temuzaprezentować układy NAND flash o pojemności 1 terabita.Najistotniejsze w tym wszystkim jest to, że technologia Samsungadostępna jest już teraz. Być może umożliwi przełamanie obecnejbariery cenowej dla napędów SSD i zrównanie ich z cenami dyskówtwardych – ale zależeć to będzie od tego, na ile koreańskigigant będzie skłonny licencjonować swoją technologię innymproducentom.
Crossbar pokazał terabajtowy czip pamięci ReRAM: niebawem zapomnimy o flashu?

Crossbar pokazał terabajtowy czip pamięci ReRAM: niebawem zapomnimy o flashu?

Prace nad rezystywnymi pamięciami RAM (ReRAM) to świeża sprawa –głośno się o nich zrobiło po tym, gdy HP Labs zaprezentowałmemrystor, czwarty podstawowy element półprzewodnikowy, a jegoodkrywca argumentował,że wszystkie pamięci ReRAM są memrystorami. Za tym poszły konkretneinwestycje – rok temu Rambus kupił jednego z pierwszychproducentów ReRAM, Unity Semiconductors za 35 mln dolarów, aPanasonic ogłosił, że rozpoczyna prace nad oceną możliwościwykorzystania ReRAM w rozmaitych mikrokontrolerach i urządzeniachwbudowanych. Rok temu chyba jednak nikt nie spodziewał się, jakbardzo ReRAM może zmienić sytuację na rynku pamięci. Widać to teraz,gdy kalifornijski startup Crossbar zaprezentował czip, którydeklasuje obecnie produkowane układy RAM.[img=crossbar]Podstawowa idea, stojąca u podstaw ReRAM, jest całkiem prosta –dielektryk może zostać zmuszony do przewodzenia energii elektrycznejwzdłuż wytyczonych ścieżek po przyłożeniu odpowiednio wysokiegonapięcia. Ścieżki te można resetować i wyznaczać na nowo,przykładając odpowiednie napięcia. Z takich przełączników budowane sąpodstawowe komórki pamięci, na kilka różnych sposobów –najprostszy z nich polega na umieszczeniu pojedynczego przełącznikapomiędzy przecinającymi się pod kątem prostym liniami bitów (BL) iliniami słów (WL). W bardziej złożonych konstrukcjach wykorzystujesię elementy selekcjonujące, np. diody czy nawet tranzystory MOS, byzwiększyć szybkość odczytu, kosztem powierzchni czy zużycia energii).Taka pamięć jest więc w stanie być nie tylko szybka, ale teżprzechowywać dane po odłączeniu napięcia, co czyni ją doskonałymkandydatem na następcę obecnie wykorzystywanych pamięci NAND flash.[img=reram-konstrukcja]Oczywiście realizacja tej idei już prosta nie jest, a opracowanąprzez profesora Wei Lu z University of Michigan technologię możnaśmiało określić jako genialną. Jego komórka pamięci zbudowana jest ztrzech warstw: niemetalicznej elektrody od spodu, znanego z ogniwfotowoltaicznych amorficznego krzemu pośrodku oraz metalicznejelektrody na górze. Mechanizm przełączania oporności bazuje natworzeniu włókien w materiale mediującym po przyłożeniu napięcia doelektrod. Komórki pamięci zestawiane są w trójwymiarowej strukturze,bez ograniczeń co do liczby warstw układanych na sobie.Szczegóły techniczne pamięci opracowanej przez Wei Lu studiowalieksperci z funduszy inwestycyjnych Kleiner Parkens, Artiman Venturesi Northern Light Venture Capital i zdecydowali się w 2010 rokuwłożyć w rozpoczęcie działalności 25 mln dolarów. Zarejestrowanawówczas w kalifornijskiej miejscowości Santa Clara firma Crossbarszybko złożyła ponad 100 wniosków patentowych, z czego uznano jej dotej pory 30. Teraz Crossbar zaprezentował swój pierwszy produkt –czip pamięci, którego możliwości sprawiają, że inwestorzy, którzydopiero co włożyli ogromne pieniądze w linie produkcyjne pamięciflash mogą poczuć dziwny ucisk w gardle.Pojedynczy układ pamięci Crossbara, o rozmiarach ponad dwukrotniemniejszych niż porównywalny układ pamięci flash, jest w stanieprzechować terabajt danych, zużywając przy operacjach zapisu/odczytudwudziestokrotnie mniej energii. Szybkość tych operacji też budziuznanie: nawet 140 MB/s przy zapisie, odczyt 17 MB/s, ze średnimopóźnieniem rzędu 30 ns. Według firmy żywotność takich układówpamięci ma być przynajmniej dziesięciokrotnie wyższa niż układów NANDflash.[img=reramvsflash]Co najważniejsze, produkcja takich układów jest możliwa już teraz.Pierwsze macierze pamięci zbudowano w fabryce półprzewodnikównależącej do jednego z partnerów startupu. George Minnasian, dyrektorzarządzający Crossbara, twierdzi, że cały proces jest łatwy, jegoopracowanie zajęło niecałe trzy lata, a mimo to udało się osiągnąćwszystkie wyznaczone cele, dowodząc, że możliwa jest komercjalizacjatej technologii. To zimny prysznic dla całego przemysłu pamięci –twierdzi Minassian, uważający że w ciągu najbliższych lat zdoławyeliminować pamięci flash z rynku, produkując czipy ReRAM zarównosamodzielnie, jak i oferując gotową technologię innym firmom, wszczególności producentom układów SoC (System-on-a-chip).Sherry Garber, analityk z firmyConvergent Semiconductors, jest przekonana, że ReRAM jest wiodącątechnologią w wyścigu o zbudowanie kolejnej generacji pamięcitrwałych, a Crossbar okazał się firmą najbardziej zaawansowaną wpracach nad stworzeniem układów ReRAM. Biorąc pod uwagę to, żewartość globalnego rynku pamięci stałych jest dziś szacowana na 60mld dolarów, a pamięci flash są stosowane praktycznie wszędzie, odkart pamięci do aparatów fotograficznych po pamięci masowe wtabletach i telefonach, to o startupie profesora Wei Lu usłyszymyjeszcze nie raz – i chyba szybko przestanie być on tylkozatrudniającym 20 osób startupem.

40 minut pracy i 83 tys. procesorów, by symulować 1 sekundę aktywności fragmentu mózgu

To już przynajmniej konkretne liczby, dobrze obrazujące, jak wciążdalecy jesteśmy od symulowania ludzkich mózgów w czasie rzeczywistym.Uczeni z japońskiego Okinawa Institute of Technology GraduateUniversity oraz niemieckiego Forschungszentrum Jülich podjęli siępróby symulacji aktywności największej jak do tej pory siecineuronowej, wykorzystując do tego celu FujitsuK computer – maszynę o mocy obliczeniowej 10,5 PFLOPS,zajmującą jeszcze w zeszłym roku pierwsze miejsce na liście Top500superkomputerów.Ponad 80 tysięcy procesorów Sparc64 VIIIfx (2 GHz, 8 rdzeni) iokoło 1 petabajt pamięci RAM pozwoliły na symulację jednej sekundyaktywności 1,74 miliarda komórek nerwowych, połączonych poprzez 10,4biliona synaps. Połączenia międzyneuronalne wygenerowano losowo,przyznając każdemu z nich po 24 bajty pamięci dla utworzeniarealistycznego modelu przekazywania sygnałów. Czas wyliczania tejsymulacji jednej sekundy – około 40 minut.[img=brain-opener]Jak wynika z badań drHerculano-Houzel, przeciętny ludzki mózg ma około 86 mld neuronów(często cytowana wcześniej liczba ponad 100 mld okazała się naukowymmitem, bezzasadnie cytowanym z jednego artykułu do drugiego). Jeśliwięc uznać wyniki badań brazylijskich neurologów za wiążące, tosymulacja na Fujitsu K była odpowiednikiem około 2% ludzkiej siecineuronowej. Przy założeniu, że czas obliczeń rośnie liniowo z liczbąwęzłów sieci (co jest ryzykownym założeniem), symulacja jednejsekundy aktywności sieci o złożoności porównywalnej z ludzkim mózgiemwymagałaby ponad 33 godzin pracy superkomputera Fujitsu K.A mimo to badacze z zespołu pracującego pod kierownictwem prof.Markusa Diesmanna są podnieceni wynikami symulacji, przeprowadzonejza pomocą opensource'owego oprogramowaniaNEST i będącej zaledwie formą benchmarku, mającego ustalić, comożna dla nauk o mózgu zrobić za pomocą obecnej generacjipetaflopsowych superkomputerów, jak rozwijać oprogramowanie dosymulacji sieci neuronowych, i co będzie można zrobić w przyszłości.Diesmann jest przekonany, że kolejna generacja superkomputerów,osiągająca moc obliczeniową liczoną w eksaflopsach, umożliwisymulację całego ludzkiego mózgu na poziomie neuronalnym.Jednak już dziś symulacje wykonane na K i innych superkomputerachmogą przynieść interesujące wyniki. Prof. Kenji Doya, przewodzącyprojektowi mającemu na celu zrozumienie mechanizmów chorobyParkinsona przekonany jest, że połączone symulacje mózgu i układumięśnio-szkieletowego na komputerze K mogą pomóc w zrozumieniu, jaksystem nerwowy kontroluje ruch organizmu.Sukces niemiecko-japońskiego zespołu jest dobrą wiadomością dlasponsorowanego przez Unię Europejską HumanBrain Project, w którym badacze z École polytechnique fédérale deLausanne i Heidelberg University spożytkują grant w wysokości 1,2 mldeuro właśnie na symulacje mózgu na superkomputerach, by stworzyćprzełomowe technologie z zakresu medycznej informatyki,neuromorficznych platformobliczeniowych ineurorobotyki. Jest to drugi co do wielkości projekt badawczy w UniiEuropejskiej (drugim jest projekt związany z wykorzystaniem grafenu wtechnologiach IT).

USB 3.1 zatwierdzone: 10 Gb/s transfer i zasilanie nawet stuwatowych urządzeń zewnętrznych

Najnowsza wersja standardu USB doczekała się zatwierdzenia.Stowarzyszenie branżowe USB Promoter Group poinformowało oudostępnieniu finalnej wersji jej specyfikacji, która otrzymała nazwęUSB 3.1. Tym samym do historii przeszły nazwy robocze, takie jak „USBSuperSpeed 10” czy „SuperSpeed+”. Pierwszeimplementacje nowej wersji interfejsu, jak i urządzenia, które będą zniego korzystały, powinny pojawić się na rynku już w pierwszymkwartale 2014 roku – swoje zainteresowanie nowym standardemzgłosiły Intel, AMD oraz HP.Wprowadzone do standardu złącza szeregowego zmiany to przedewszystkim zwiększenie teoretycznej maksymalnej szybkości przesyłudanych, z 5 Gb/s do 10 Gb/s. W opublikowanej przez USB Promoter Groupinformacji możemy przeczytać, że SuperSpeed USB 10 Gb/swykorzystuje efektywniejsze kodowanie danych, dzięki czemu dostarczyponad dwukrotnie większą wydajność od istniejących interfejsówSuperSpeed USB po odpowiednich, w pełni wstecznie kompatybilnychzłączach i kablach USB. [img=usb-opener]Nie tylko jednak szybkość będziewyróżnikiem nowego USB – w standardzie pojawiły się noweprofile zasilania, pozwalające na zasilanie nawet 100-watowychodbiorników. Łącznie USB 3.1 obsłużyć ma pięć takich profili, od5V/2A po 20V/5A. Ta zmiana jest chyba znacznie istotniejsza, niższybszy transfer – pozwoli zrezygnować z zewnętrznych zasilaczydla najróżniejszych urządzeń zewnętrznych, a nawet przynieśćstandaryzację zasilania laptopów (obecnie typowy 13” laptopkorzysta z zasilacza 65W, nie widać więc przeszkód, by w przyszłościzasilać takie komputery przez standardową wtyczkę USB, tym bardziej,że same kable USB bez problemu radzą sobie z napięciem nawet 30V).Szczegóły techniczne nowegostandardu zostaną przedstawione deweloperom podczas trzechkonferencji – pierwszą z nich z zaplanowano na 21 sierpnia wHillsboro, stan Oregon. Kolejna konferencja odbędzie się na początkupaździernika w Dublinie. Ostatnia z imprez odbędzie się w grudniu, wjednym z krajów azjatyckich.Można się spodziewać, że w tensposób znaczenie interfejsu Thunderbolt, który praktycznie nieznalazł zastosowania nigdzie poza komputerami Apple'a jeszczebardziej zmaleje. Co prawda jeszcze w tym roku pojawić się ma drugawersja tego interfejsu, przynosząca transfery na poziomie 20 Gb/s,ale większość OEM-ów ze świata PC nie wyraziła dotąd nią żadnegozainteresowania, jedynie Apple poinformowało, że złącze znajdzie sięw nowych komputerach z linii Mac Pro.
Władcy marionetek: interfejs mózg-mózg pozwala na zdalne sterowanie szczurami

Władcy marionetek: interfejs mózg-mózg pozwala na zdalne sterowanie szczurami

Elektroniczna telepatia była do tej pory czymś z dziedzinynaukowej fikcji. Pomimo sporych postępów w projektowaniu interfejsówmózg-maszyna, wykrywających aktywność umysłową, by przekształcić ją wimpulsy sterujące innym urządzeniem, niewiele udało się uzyskać wkwestii interfejsów maszyna-mózg, które pozwalałyby na przekazanie domózgu nowych „myśli”. Nie powinno to nikogo dziwić –do tej pory kognitywistom i filozofom umysłu nie udało sięodpowiedzieć w zadowalający wszystkich sposób na pytanie, czym jestumysł i czym są myśli. Brak rozstrzygnięć teoretycznych nie musijednak ograniczać techniki – jak pokazują wyniki eksperymentuprzeprowadzonego przez badaczy z Harvardu, zdalne przekazywanie„myśli” (stanów mentalnych?) z jednego umysłu do drugiegonie jest z gruntu niemożliwe.Oczywiście wciąż jeszcze bardzo daleko do tworzenia zbiorowych,rozproszonych umysłów-rojów, czy choćby nawet do zdalnego pomyśleniado kolegi z piętra wyżej, że kurier przyniósł do niego paczkę, ale itak opracowana przez zespół koreańskich i amerykańskich uczonych uwielu wzbudzi zachwyt i zdumienie (a u niektórych zapewneprzerażenie). Zbudowali oni interfejs mózg-mózg, pozwalającyludzkiemu operatorowi sterować zdalnie zachowaniem szczura. Urządzenie jest zupełnie bezinwazyjne, nie wymaga żadnychinterwencji chirurgicznych. Po stronie ludzkiej wykorzystywany jeststandardowy interfejs mózg-maszyna na bazie skanera EEG. Na szczuradziała zaś innowacyjny interfejs maszyna-mózg, wykorzystującyprzezczaszkową stymulację ultradźwiękową (FUS) Pozwala on napobudzanie precyzyjnie określonych obszarów szczurzego mózguultradźwiękami o niskiej energii, modulując reakcje systemu nerwowegozwierzęcia zgodnie z oczekiwaniami badaczy.Procedura przebiega dość prosto: interfejs mózg-maszyna testujeEEG operatora urządzenia pod kątem pojawienia się specyficznegowzorca fal, wywoływanych przez spojrzenie na obraz wyświetlony namonitorze (teoretycznie odpowiednio zdyscyplinowany umysłowo operatormógłby sterować tym urządzeniem bez takich zewnętrznych pomocy, aleto nie jest akurat dla eksperymentu istotne). Po wykryciu wzorca, dointerfejsu maszyna-mózg zostaje przesłany sygnał, powodującyuruchomienie przezczaszkowego generatora ultradźwięków, któryselektywnie pobudza korę ruchową szczura, wskutek czego szczurzaczyna poruszać ogonem.[img=human-bci-to-rat-fus-cbi]Cały proces – od spojrzenia na ekran monitora po ruchszczurzego ogona – zajmować ma około półtorej sekundy iprzynosi pożądane efekty w 94% wypadków (przeprowadzono testy nasześciu niewyszkolonych ludzkich ochotnikach i sześciu szczurach). Narazie głównym problemem jest miniaturyzacja interfejsu maszyna-mózg,w obecnej postaci ograniczającego zastosowania tej techniki dośrodowiska laboratoryjnego, ale miniaturyzacja jest jedynie kwestiądalszej ewolucji technologii przezczaszkowej stymulacjiultradźwiękowej. Zasadniczych przeszkód na drodze do rozwojuinterfejsów mózg-mózg, w których informacje są obrabiane komputerowo,nie ma – jak piszą autorzy, już dziś możliwe jest wykorzystanieinterfejsów z powierzchniowymi elektrodami EEG, skanujących koręruchową pod kątem sygnałów związanych z ruchami kończyn, dosterowania skomplikowanym ruchem analogowych maszyn. Wykorzystanie wFUS przestrzennych wzorców akustycznych mogłoby z kolei pozwolić najednoczesne sterowanie wieloma obszarami szczurzej (a w przyszłości iludzkiej) kory, pozwalając operatorowi na pełne przejęcie kontrolinad ruchami takiego ciała-marionetki.[yt=http://www.youtube.com/watch?v=VaJjHgyHnEc]Autorzy rozważają także możliwość wykorzystania sprzężeń zwrotnychw takich interfejsach, przez które podłączeni byliby do siebieludzie, nawet na odległość, przez Internet. Pierwsze eksperymenty zzakresu wykorzystania interfejsów mózg-maszyna-mózg ze sprzężeniamizwrotnymi zostały już przeprowadzone na małpach – tam sygnałyzmysłowe pochodzące z obsługi sterowanych przez zwierzę wirtualnychmaszyn były przekazywane do mózgu bezpośrednio przez wewnątrzkorowąmikrostymulację, dając zwierzęciu wrażenie dotyku bez wykorzystania wtym celu peryferyjnego systemu nerwowego.Z opisującym doświadczenie artykułem Non-InvasiveBrain-to-Brain Interface (BBI): Establishing Functional Links betweenTwo Brains, zapoznać się możecietutaj.Warto na koniec podkreślić, że sami autorzy unikają jakichkolwiekrozważań moralnych i filozoficznych, dotyczących ich osiągnięcia,wspominając jedynie, że w przyszłości zastosowania tej wschodzącejtechnologii mogą przynieść niepożądane konsekwencje.

Najwyższe częstotliwości GPU w telefonach Samsunga zarezerwowane tylko dla benchmarków?

W tych czasach benchmarki procesorów x86 czy kart graficznych niebudzą już większych emocji. Tak samo mało kto się przejmuje jeszczewynikami testów wydajności przeglądarek. Niektóre technologie ITosiągnęły już po prostu taki poziom dojrzałości, że na ulepszeniapozostaje niewiele miejsca. Są jednak też i takie dziedziny, wktórych wyścigi między producentami wciąż mają znaczenie, a każdakolejna generacja sprzętu i oprogramowania przynosi odczuwalny wzrostkomfortu pracy i możliwości oferowanych użytkownikowi. Niewątpliwiedo dziedziny tej należą technologie mobilne – w ciągu ostatnichkilku lat obserwowaliśmy, jak w telefonach jednordzeniowe,kilkusetmegahercowe procesory zostały zastąpione potężnymi,wielordzeniowymi układami SoC, z rdzeniami CPU i GPU, dorównującymiwydajnością desktopowym komputerom z poprzedniej dekady. Nie powinnowięc nikogo dziwić, że w tej dziedzinie powracają praktyki sprzed lat– manipulowanie wynikami testów wydajności dla celówmarketingowych. Niedawno przyłapanona tym pewną firmę analityczną, której badania wykazać miałyznaczącą przewagę mobilnych układów Intel Atom nad procesorami zrdzeniami ARM, teraz z kolei udało się wykazać, że bardzo „kreatywne”podejście do benchmarków stosuje Samsung.O zastanawiających praktykach koreańskiego giganta pierwszydoniósł internauta używający nicka andrei f. na łamach forumBeyond3d.Sprawa dotyczyła telefonów Galaxy S4, wyposażonych w pierwszągenerację układów SoC Exynos 5 Octa (cztery rdzenie Cortex A15@1,6GHz i cztery rdzenie Cortex A7@1,2 GHz w konfiguracji big.LITTLE, ado tego GPU PowerVR SGX 544 MP3, taktowany zegarem o maksymalnejczęstotliwości 533 MHz). Według Andreia F, ten układ graficznyfaktycznie może być taktowany zegarem 533 MHz, ale tylko wtedy... gdyna telefonie uruchomiony zostanie jeden z popularnych benchmarków.Wszystkie inne aplikacje mają dostęp do częstotliwości co najwyżej480 MHz.Eksperci z AnandTech przeprowadzili kompleksowetesty, aby ustalić, co faktycznie dzieje się z zegarem GPU natelefonach Samsunga. Do pomiarów realnej częstotliwości wykorzystalizmienną systemową sgx_gpu_clk, której wartość można odczytywać wczasie rzeczywistym przez Android Debug Bridge (adb). I faktycznie –nawet najbardziej wymagające gry 3D były w stanie podkręcićczęstotliwość zegara tylko do 480 MHz. Jeśli jednak na telefonieuruchomiono benchmarki takie jak AnTuTu, Quadrant czy GLBenchmark,system podkręcał zegar do 532 MHz. Dla innych benchmarków zegardziałał normalnie, więc ich wyniki były średnio o 13,9% gorsze, niżte, które zwracały benchmarki z dodatkowym „turbo”.Podobnie zachowywało się CPU. Pouruchomieniu GLBenchmarka (w wersji 2.5.1) telefon przełączał się nardzenie A15, utrzymując stałą częstotliwość 1,2 GHz, nawet gdy nicsię nie działo poza wyświetlaniem menu programu. Jednak już GFXBench2.7 działał na rdzeniach A7 z częstotliwością 500 MHz. Jak twierdząredaktorzy AnandTech, tak samo zachowywała się wersja Galaxy S4 naSoC od Qualcomma – zaraz po wykryciu uruchomienia benchmarka,system przełączał się na maksymalne taktowanie dla wszystkich rdzeni.[img=samsung-benchmark]Takie zachowanie nie brało sięznikąd: w konfiguracji ustawień mechanizmu DVFS (Dynamic Voltage andFrequency Scaling) znaleźćmożna interesujące zapisy – profile włączające tzw.boost_mode dlaniektórych aplikacji, uruchamianych na oby wykorzystywanych SoC-ach(Fusion3 – czyli Qualcomm Snapdragon 600 z chipsetem MDM9x15,oraz Adonis, czyli Exynos 5 Octa). Znalazł się tam też kodpozwalający na włączenie boost_mode także dla innych benchmarków, które zgłosiłyby żądanie dostępu dotego trybu.Trudno jednoznacznie powiedzieć,jaki mógł być powód wprowadzenia takich „optymalizacji”pod wybrane aplikacje do flagowego telefonu Samsunga (firma wmateriałach marketingowych nigdzie nie podaje częstotliwości GPU,więc nie można nazwać tego zamierzonym oszustwem), ale na pewno niejest to zdrowa dla branży sytuacja. Jeśli zamiast udoskonalać sprzętpod kątem jakości doświadczenia użytkownika producenci urządzeńmobilnych skupią się na sztuczkach z benchmarkami, to stracą na tymzarówno użytkownicy, jak i producenci czipów, zmuszeni dobezsensownych optymalizacji pod kątem kilku nie mających nicwspólnego z realnymi zastosowaniami aplikacji. Pozostaje liczyć nato, że Samsung udostępni tryb boost wszystkim aplikacjom, lub też wogóle go zlikwiduje, by benchmarki nie wprowadzały użytkowników wbłąd.AktualizacjaOto oficjalne stanowisko Samsunga w tej sprawie:

Geeksphone podnosi poprzeczkę: niebawem w sprzedaży ulepszony model telefonu Peak z Firefox OS-em

Pierwsze telefony z systemem Firefox OS, wyprodukowane przezhiszpański startup Geeksphone, rozeszły się bardzo szybko, mimo żeoficjalnie były jedynie urządzeniami referencyjnymi, adresowanymidla programistów chcących pisać aplikacje na mobilny systemMozilli, z parametrami technicznymi mocno odstającymi od tego, doczego przyzwyczaił nas w ostatnim roku wyścig producentówsmartfonów. Czy tego bazowego minimum nie ustalono jednak na starciezbyt nisko? Sam Geeksphone zauważył, że Firefox OS potrzebujeczegoś więcej. Raptem trzy miesiące od premiery pierwszejgeneracji telefonów z systemem Mozilli – modeli Keon i Peak – Geeksphone rozpoczyna przedsprzedaż ulepszonej wersjimocniejszego modelu.Wielkich zmian względem modelu Peak nie należy się spodziewać.Podobnie jak w tamtym telefonie, tak i tutaj otrzymujemy urządzeniez dwurdzeniowym procesorem Qualcomm Snapdragon S4, taktowane 1,2 GHz,4 GB zintegrowanej pamięci masowej flash, baterią 1800 mAh ikamerami 8 MP/2 MP. Zmiany polegają na zwiększeniu rozmiarówpamięci RAM do 1 GB, oraz jak to enigmatycznie określono,zwiększenia wydajności grafiki, ulepszenia mechanizmu zarządzaniaenergią i wyższej jakości konstrukcji urządzenia. Pierwsi nabywcydostaną do tego od firmy Fiabee, partnera Geeksphone, dysk online zusługą automatycznej synchronizacji danych między urządzeniami opojemności 25 GB. [img=peakplus-opener] Do sprzedaży Peak+ trafić ma za nieco ponad 2 tygodnie, 15sierpnia. Już teraz w sklepie Geeksphone można zamówićgo za 149 euro. To dokładnie taka sama cena, za jakąsprzedawano pierwszą wersję modelu Peak, więc można sięspodziewać, że gdy ulepszony model trafi do sprzedaży, cenapowinna zostać utrzymana na takim samym poziomie.Geeksphone zapewnia jednak, że nie zostawi nabywców pierwszejgeneracji jego telefonów z Firefox OS-em na lodzie: będziedostarczał aktualizacje systemu dla Keona i Peaka, poczyni takżewysiłki, by zachować pełną kompatybilność między Peakiem iPeakiem+. Mimo tego osoby, które jeszcze niedawno zapłaciły niemal150 euro, mogą teraz poczuć się dziwnie. Czy ten cykl wydawniczynie stał się trochę za szybki? Czy jeszcze w tym roku Geeksphonenie pokaże modelu Peak++, w tej samej cenie, ale np. z lepsząbaterią i czterordzeniowym CPU? Nie wybiegajmy jednak tak daleko: jeśli podoba się Wam FirefoxOS, to Peak+ w oferowanej cenie jest bardzo dobrą propozycją,szczególnie że za niewiele niższą cenę w polskim sklepieT-Mobile oferowany jest starter ze znacznie słabszym AlcatelOne Touch Fire. W wypadku zaś systemu, który uruchamiawyłącznie aplikacje webowe, mocy obliczeniowej nie może być zadużo: oprogramowanie pisane w JavaScripcie w wydajności wciąż niedorównuje aplikacjom natywnym, szczególnie tym, które wykorzystująkomponentyC/C++.