Linuksowy podsystem w Windowsie mógł okazać się furtką dlawszystkich tych, którzy nie chcieliby Microsoftowi płacić okupu zamożliwość uruchomienia na Windowsie 10 S Firefoksa czy innegoLibreOffice. Wystarczyłoby, by ktoś sprytny wprowadził do WindowsStore na przykład Xminga, popularną implementację serwera grafikiX11 na win32, korzystając z narzędzi DesktopBridge. Wówczas:
Takiego scenariusza Microsoft jednak uniknie. Dla dobraużytkowników systemu Windows 10 S, którzy w większości nieznają się na technice, a którzy jedynie chcą, by ich komputerdziałał bezpiecznie, szybko, niezawodnie i efektywnie, listaaplikacji dostępnych do zainstalowania z Windows Store zostaniejeszcze bardziej okrojona.
Jak wyjaśnia Rich Turner na łamach oficjalnego microsoftowegobloga Commandline, Windows 10 S nie pozwoli więc na zainstalowaniejakichkolwiek aplikacji działających z linii komend, konsoli,instancji linuksowych, czy też czegokolwiek innego, co mogłobywyjść poza bezpieczne kontenery Uniwersalnej Platformy Windows.
W swoim zakreślaniu kompetencji technicznych użytkownikówWindows 10 S Turner jednak się nieco zagalopował, ponieważ chwilępo tym, jak wspomniał o tych wszystkich nauczycielach, uczniach,twórcach treści i artystach, jako zaletę tego tego systemuwymienia możiwość uruchamiania Arduino IDE czy Virtual RoboticsKita. Faktycznie, aplikacje dla humanistów.
Jedno możemy już powiedzieć z całą pewnością: Microsoftowiudało się stworzyć najbardziej ograniczony w możliwościachdesktopowy system operacyjny na świecie. Nawet google’owy ChromeOS pod tym względem pozwala na o wiele więcej, przynajmniejbardziej kompetentnym technicznie użytkownikom: korzystając zeskryptów croutonw trybie deweloperskim możemy uruchomić na chromebooku normalnegodesktopowego Linuksa – i wszystkie jego aplikacje, włącznie zkonkurencyjnym Firefoksem.