Windows 10: za rok koniec wsparcia. Wymagania się nie zmienią
Microsoft wywołał niemałe zamieszanie, publikując dwa artykuły związane z aktualizacjami Windowsa. W ciągu zaledwie kilku dni do sieci trafiła informacja o zasadności modułu TPM 2.0 w komputerach, a chwilę później oficjalna sugestia, jak poradzić sobie bez niego. Ta publikacja to jednak pomyłka.
Użytkownicy Windowsa 10 na bieżąco śledzący zagadnienie aktualizacji swoich systemów mogli w ostatnich dniach wpaść w niemałe zamieszanie. Microsoft najpierw podzielił się wyjaśnieniami, dlaczego moduł TPM 2.0 jest niezbędny dla szyfrowania i bezpieczeństwa w komputerach, by chwilę później opublikować tytuł sugerujący możliwość instalacji Windowsa 11 w komputerach bez tego komponentu.
Na koniec ze wszystkiego się wycofano, tłumacząc, że publikacja miała niefortunny tytuł i w dodatku jest to tekst z 2021 r., kiedy wyjaśniano niuanse tuż po premierze Windowsa 11 - opisuje Forbes. O ile Windowsa 11 można w praktyce zainstalować w komputerze bez TPM 2.0, nie jest to zgodne z zaleceniami i trudno wówczas oczekiwać wsparcia technicznego oraz bezbłędnej pracy systemu.
Polacy wolą starszą wersję
To istotna informacja dla wszystkich obecnych użytkowników Windowsa 10, który pozostaje najpopularniejszym wśród wszystkich Windowsów działających dziś w komputerach na rynku. Jak wynika ze statystyk statcounter, na świecie komputerów z Windows 10 jest obecnie ponad 61 proc., a z Windows 11 - około 35 proc. W Polsce te dane różnią się o kilka punktów procentowych, ale proporcja jest w zasadzie taka sama.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
HUAWEI MatePad Pro 13.2" PaperMatte Edition zachwyca możliwościami
Takie dane mogą martwić, zważywszy na obecność nowszego Windowsa 11 na rynku od kilku lat. Trend popularności nie jest w dodatku szczególnie wyraźny i wychodzi na to, że wielu użytkowników z różnych przyczyn nie chce się oderwać od swoich komputerów z Windows 10. Trudno przewidzieć, jak większość zachowa się w październiku przyszłego roku, kiedy Dziesiątka straci dalsze wsparcie, a co za tym idzie - nie będzie dalej aktualizowana pod kątem bezpieczeństwa (choć znając życie w krytycznych przypadkach Microsoft pewnie będzie robił wyjątki).
Rozwiązań jest jednak przynajmniej kilka. Niezalecane to zignorowanie tego faktu i dalsze korzystanie z Windows 10. Choć system będzie najpewniej regularnie przypominać, że nie otrzymuje łatek bezpieczeństwa, do pierwszego cyberataku sytuacja nie będzie się różnić od tego, jak wcześniej korzystano z komputera. Przestępcy mają jednak otwartą drogę do wykorzystywania później wykrytych podatności, a tych są z miesiąca na miesiąc dziesiątki.
Inne - i zalecane w praktyce przez Microsoft - rozwiązanie to zakup nowego, zgodnego komputera z Windows 11 (zakładamy bowiem, że aktualizacja do Windows 11, która jest darmowa, nie wchodzi w grę przez brak modułu TPM 2.0). Ostatnia opcja to zapłacenie za przedłużone wsparcie i aktualizacje, ale to i tak rozwiązanie tymczasowe. Trudno wró żyć jego popularność w domowych warunkach. To raczej wersja dla przedsiębiorstw, gdzie potrzeba dodatkowego czasu na migrację.
Windows 11 na niezgodnym sprzęcie
Co jednak z użytkownikami, którzy w ten czy inny sposób zainstalowali Windowsa 11 mimo teoretycznego braku zgodności z minimalnymi wymaganiami? Microsoft sugeruje możliwie szybko wycofać aktualizację i wrócić do starszego Windowsa 10. Niezgodność z wymaganiami może bowiem w praktyce poskutkować blokadą instalacji dalszych aktualizacji, choćby z ostrożności przed nieprzewidzianymi skutkami w takich sytuacjach. Innymi słowy: użytkownik może w ten sposób nieświadomie zablokować sobie możliwość otrzymywania łatek bezpieczeństwa, które na tę chwilę w Windows 10 nadal byłyby instalowane.
Do podjęcia ostatecznej decyzji jest jeszcze trochę czasu. Windows 10 traci wsparcie w październiku 2025 r. Do tego czasu w idealnym przypadku wszyscy niezdecydowani powinni skusić się na instalację Windows 11, jeśli mogą, a pozostali kupić nowe komputery zgodne z nowym systemem lub wykupić dodatkowe wsparcie. Doświadczenie każe założyć, że taki scenariusz w praktyce nie jest możliwy. Z pewnością duża część, o ile nie większość użytkowników Windowsa 10 i tak zdecyduje się dalej korzystać z komputera mimo braku dalszego wsparcia jeszcze przynajmniej przez kilka miesięcy.
Oskar Ziomek, redaktor prowadzący dobreprogramy.pl