Windows 12: czy naprawdę co drugi Windows jest dobry? [OPINIA]

Pojawiające się powoli obiecane zmiany w Windows 11 są uznawane za niewystarczające. W związku z tym ponownie wraca temat Windows 12. Nie tylko jako jedynego sposobu na naprawę Windowsa. Ale także jako przykład, że co druga wersja Windows jest zdatna do użytku.

Czy co drugi Windows jest dobry?Czy co drugi Windows jest dobry?
Źródło zdjęć: © dobreprogramy | Kamil Dudek
Kamil J. Dudek

To bardzo popularny pogląd, wałkowany w internecie już od dziesięcioleci. Problem w tym, że to nic ponad mem, a proponowana w nim hipoteza "spina się" tylko wtedy, gdy zastosujemy nieco naciąganą chronologię.

Dlatego mem ten ma tak wiele wariantów: w zależności od autora i jego poglądów, niektóre systemy są traktowane jako jeden lub więcej, a niektóre mniej istotne, niepasujące do wzorca, są pomijane. Według najczęstszego wariantu, historia przebiega w następujący sposób: Windows 98 dobry, Windows Me zły, Windows XP dobry, Vista zła, Siódemka dobra, Ósemka zła, Dziesiątka dobra, Jedenastka zła.

Naprawdę tak było?

Na pierwszy rzut oka roztargnionego laika, hipoteza ta wydaje się nawet mieć sens. Tylko, że wybiera ona jedynie kilka wersji, milcząc na temat pozostałych. A kilka wydań, często bardzo różnych, ujmuje pod wspólną nazwą. Stosując takie sztuczki, można wymodelować i obronić dowolną tezę.

Spróbujmy się przyjrzeć historii typowego (niekoniecznie zasłużonego!) odbioru głównych wersji Windows, zaczynając od Windows 95. Dzięki temu uda się odkryć, że wcale nie jest tak, że co druga wersja Windows jest dobra. Zamiast tego okaże się, że mamy po prostu do czynienia z cykliczną poprawą produktu na rynku.

Hipoteza robocza: co drugi Windows jest dobry
Hipoteza robocza: co drugi Windows jest dobry © Licencjodawca

Mimo słynnych obrazków przedstawiających szał zakupowy z Windows 95 i znanych historii z potężną kampanią marketingową, Windows 95 nie był jednogłośnie uznany za cud techniki. Często uchodził za produkt ciężki, niestabilny, brzydki i przestarzały w momencie wydania. Jego pierwsza wersja nie zawierała wielu funkcji, które z nim kojarzymy: FAT32, Internet Explorer i przesyłanie plików przez podczerwień pojawiły się dopiero w wydaniu SR-2 z sierpnia 1996. A wersji tej nie dało się nawet kupić w handlu detalicznym. Była dołączana do nowych komputerów u wybranych sprzedawców. I nawet ona domyślnie nie zawierała obsługi USB, bo była ona zbyt niestabilna w momencie premiery.

Niewiele lepiej: 98

Windows 98 również nie był cudem techniki. Uchodzący obecnie za źródło nostalgii i ciepłych wspomnień, 98 naprawił trochę poprzednika, ale sam był niewiele lepszy. I podobnie jak w przypadku 95 i SR-2, mało kto tak naprawdę korzystał z oryginalnej wersji Windows 98, w której brakowało wielu rzeczy. Prawdziwy sukces odniosło Wydanie Drugie, z 1999 roku.

Później robi się jeszcze ciekawiej. Wiele osób myli Windows 2000 z Millennium, łącząc je w jeden, zamieniając miejscami lub pomijając. Faktem jest, że Windows Me nie był już w stanie udźwignąć, technologicznie, wymagań które przed nim stawiano, a pod względem stabilności bywał gorszy od 98. Ale Windows 2000, choć w momencie wydania był o niebo lepszy od poprzedników, prędko okazał się wybrakowany funkcjonalnie i pełen bardzo poważnych błędów, wymagających nieustającego łatania.

Windows XP: mieszane uczucia

Z Windows XP wcale nie jest lepiej. Uwielbiany pod koniec swojego życia, nie został dobrze przyjęty. Mimo wartościowych nowości, uchodził za przesłodzony i ciężki produkt. W dodatku miał sporo problemów z kompatybilnością, przez co powoli wypierał z domów wersję 98. Plaga problemów z bezpieczeństwem dotyczyła także jego, aż do czasu dodatku SP2, na który przyszło czekać aż do 2004 roku. Dopiero wtedy też zaczął on zastępować swoich poprzedników. W praktyce należy go więc rozpatrywać niemal jak dwa różne systemy.

Sytuacja ta jest podobna w przypadku Windows 8 i 8.1. Ten drugi wcale nie rozwiązał bolączek poprzednika i musiał być dalej poprawiany olbrzymimi aktualizacjami. I choć ostatnie wersje 8.1 czynią Ósemkę (w porównaniu) wprost nieużywalną, można się uprzeć i stwierdzić że liczymy to jako jedno i to samo.

Windows 10: to nie tak, jak myślisz

O wiele trudniej jest tak powiedzieć w przypadku Windows 10. Oczywiście, możliwość powiedzenia "Jedenastka zła, Dziesiątka dobra" jest kusząca, ale Dziesiątka to dziewięć różnych systemów (a Jedenastka trzy…), z których niektóre może i uchodzą za względnie dobre (dziś), ale było wśród nich kilka będących, bez przesady, katastrofą. Pierwsza Dziesiątka startowała bez synchronizacji ustawień w Edge i ze Sklepem który obsługiwał wyłącznie UWP.

Dobrze wspominane funkcje, jak tryb nocny, Win32 w Sklepie, WSL, Sandbox i pliki na żądanie, pojawiły się dopiero w znacznie późniejszych Dziesiątkach, lata po premierze. A po drodze miały miejsce wydania, które np. usuwały pliki użytkownika lub blokowały Secure Boot. Narzekania ustały dopiero około roku 2020.

Zresztą, nawet Jedenastka była o wiele gorsza na początku niż teraz. Choć obecnie kojarzy się głównie z uparcie wrzucanym AI, jest to kwestia dopiero ostatnich dwóch lat, a Jedenastka ma ich na karku już pięć. Początkowo, kojarzyła się z obowiązkowym HVCI, TPM i kontem Microsoft. Mimo poprawek, dalej uchodzi za "złą", ale uznawanie jej poprzedników za przeplatankę "raz dobrze raz źle" to błąd. Zarówno teraz, jak i poprzednio. Nawet, (a raczej: zwłaszcza) gdy poprawnie wskaże się chronologię…

Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE