Zarzuty zostały te opublikowane między innymi na łamach Zaufanej Trzeciej Strony. Słusznie zwrócono tam uwagę, że wirtualna sieć prywatna wbudowana w deweloperską Operę nie jest tym samym, co w przypadku skonfigurowania sieci na poziomie ustawień systemowych.
W drugim przypadku możliwe jest bowiem także szyfrowanie połączeń poza przeglądarką. Opera natomiast, co nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem, gdyż nikt nie deklarował, że jest inaczej, oferuje szyfrowanie w ruchu wygenerowanego przez samą przeglądarkę.
Jeżeli zatem skorzystamy podczas połączenia z publicznym Wi-Fi na przykład z natywnego komunikatora, to Opera nie może gwarantować szyfrowania komunikacji dzięki wbudowanemu VPN-owi. To zaś pozwoliło na sugerowanie, że VPN w Operze to po prostu połączenie za pośrednictwem serwera proxy.
Nie wpłynęło to jednak na sukces, jakim okazała się implementacja wirtualnej sieci prywatnej już w wersji deweloperskiej. Opera chwali się, że nawet w stosunku do nowości, jaką była implementacja blokowania reklam, kolejna zmiana w przeglądarce zwiększyła liczbę probrań wersji deweloperskiej sześciokrotnie.
Kwestię wyjaśnia także przedstawiciel Opery, Sławomir Sochaj. Zwraca on uwagę, że przeglądarkowy VPN w samych założeniach nie miał wiązać się z szyfrowaniem ruchu generowanego poza samą przeglądarką. Tę można w najnowszej wersji deweloperskiej pobrać z naszej bazy oprogramowania, dostępna jest w zakładce Wszystkie wersje (wersja rozwojowa).