r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Możecie blokować reklamy, ale branie pieniędzy za odblokowywanie reklam to już inna sprawa…

Strona główna AktualnościBIZNES

Producenci oprogramowania do blokowania reklam jak do tej pory mieli powody do zadowolenia – już kilkakrotnie niemieccy wydawcy internetowi próbowali wymóc zakaz dystrybucji AdBlocka Plus przed sądem, za każdym razem jednak przegrywali. Niemieckie sądy dokonując wykładni europejskich dyrektyw, stawały po stronie prawa internautów do decydowania o tym, co chcą widzieć na ekranie komputera. Jednak czy prawo do decydowania o zawartości strony oznacza prawo do zarabiania na umożliwianiu takiego decydowania? Z wyników ostatniego procesu przed sądem w Kolonii firma Eyeo, producent AdBlocka Plus, nie może być w pełni zadowolona.

Koloński sąd miał rozpatrzyć apelację wydawnictwa Axel Springer w sprawie wyroku z zeszłego roku, dotyczącego właśnie blokowania reklam. I rozpatrzył – tyle że utrzymany w triumfalnym tonie wpis w tej sprawie na blogu firmy Eyeo raczej mija się z rzeczywistością. Tak, to prawda, ponownie niemiecki sąd uznał, że blokowanie reklam jest legalne w świetle unijnych dyrektyw o ochronie konsumentów przed agresywnymi praktykami marketingowymi.

Jednak niemieckie prawo nie troszczy się tylko o ochronę konsumentów, ale też chronić ma przedsiębiorców. I tak oto na stronach niemieckiego Ministerstwa Sprawiedliwości (BMJV) możemy zapoznać się z przepisami ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (Gesetz gegen den unlauteren Wettbewerb, UWG). Paragraf 4a, dotyczący zwalczania agresywnych praktyk marketingowych, odnosi się nie tylko do konsumentów, lecz także do innych podmiotów rynkowych („dem Verbraucher oder sonstigen Marktteilnehmer”). Czym zawiniło konkretnie Eyeo względem Axela Springera?

r   e   k   l   a   m   a

Chodzi o białe listy („whitelists”), czyli listy źródeł reklam, które są przez AdBlock Plusa uważane za dopuszczalne do domyślnego wyświetlania, ponieważ spełniają pewne kryteria. Małe firmy mogą uzyskać wpis na takiej liście całkowicie za darmo, lecz te większe podmioty muszą płacić – i podobno płacą niemało. Na tym właśnie bazuje cały model biznesowy producenta AdBlock Plusa.

Dla niemieckiego sądu to jasne naruszenie ustawy UWG. Nie jest problemem blokowanie reklam, problemem jest żądanie od podmiotów gospodarczych płacenia za odblokowanie reklam.

Póki co Eyeo ugięło się przed wyrokiem. Przedstawiciel firmy, Ben Williams co prawda zaczął się żalić na sąd, który znalazł „nowo przyjęte i niejasne prawo” (zupełnie nie rozumiemy, co w nim niejasnego – jeśli pan Williams nie rozumie po niemiecku, to może powinien zatrudnić tłumacza), zapowiedział jednak, że Axel Springer będzie musiał być traktowany jako specjalny przypadek – i jego źródła reklam też znajdą się na białej liście, całkiem za darmo.

Zarazem jednak producent AdBlock Plusa zamierza się odwołać, tym razem do sądu najwyższego (Bundesgerichtshof). Wierzy w swoje ostateczne zwycięstwo, które pozwoli na funkcjonowanie firmy. Axel Springer oczywiście przedstawił sytuację zupełnie inaczej: ogłosił wyrok sądu w Kolonii jako zwycięstwo nad nieakceptowalnie agresywną praktyką biznesową.

Niewykluczone, że sprawa może zajść nawet do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, jeśli prawnikom Eyeo uda się wykazać, że niemieckie prawo UWG narusza unijną dyrektywę. No cóż, może i w mediach Axel Springera zaczną wówczas pozytywnie pisać o Deutschausgangu – Gerexicie.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.