Wstępniak na nowy tydzień: smartzegarki – przestarzałe w momencie powstania?
Mania bystrych zegarków (czy też jak to z angielska mówią,smartwatchy) trwa wnajlepsze. W Nowym Jorku mogłem zobaczyć dziennikarzy amerykańskichmediów, którzy z lubością dodali bystry zegarek do zbiorudźwiganych na sobie urządzeń, przełączając się międzyMacBookiem, iPadem, iPhonem i Apple Watchem. Ale oczywiście nietylko sprzęt Apple jest w smartzegarkowym obiegu, gadżety innychfirm też dało się dostrzec, a ich właściciele, niczym szpiedzy zkrainy Deszczowców z dumą potrząsali nadgarstkami wcharakterystycznym geście aktywacji – bo przecież z uśpionegosmartzegarka godziny nie odczytasz. Oczywiście też nie tylko wImperium Dobra takie rzeczy się dzieją, także i u nas, międzyOdrą a Bugiem nowe modne gadżety się sprzedają, niektórzy nawetgotowi są jechać po nie do sąsiednich krajów, by mieć je przedwprowadzeniem do oficjalnej sprzedaży. A przecież jeszcze kilka lattemu o żadnych smartzegarkach nikt nie słyszał. Były co prawdazwykłe elektroniczne zegarki z różnymi śmiesznymi funkcjami,noszone przez garstkę nerdów o złym guście, ale nie traktowanotego poważnie. A jak będzie w przyszłości?