Lewiatan, czyli człowiek w maszynie. Jak pracownicy Amazona walczą o lepsze życie?

Lewiatan, czyli człowiek w maszynie. Jak pracownicy Amazona walczą o lepsze życie?

20.04.2016 16:36

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Niestabilność, anonimowość, brak kontroli nad własnym życiem– ludzie pracujący na najniższych szczeblach hiperskalowychbiznesów internetowych nie mają lekko. Stanęli w obliczuniemożliwej niegdyś optymalizacji procesów biznesowych,wszechobecnej maszynowej kontroli, a w przyszłości nawet utratypracy na rzecz wydajniejszych maszyn. Mogłem w tym tygodniuporozmawiać z tymi ludźmi twarzą w twarz, gdy ich związekzawodowy zorganizował w jednej z wrocławskich księgarni spotkanieo nazwie Twarzą w twarz z gigantem. Jak organizują się pracownicyAmazona. Wrażenie osobliwe, jakby XIX-wiecznej narracji w realiachXXI wieku. Ale jak mogłoby być inaczej? Człowiek i jego potrzebynie zmienił się przecież od początków rewolucji przemysłowej,choć świat go otaczający zmienia się szybciej, niż człowiekjest w stanie to znieść.

Dla nas w Polsce pojęcie „związek zawodowy” długo byłosynonimem partii politycznej. Nie zapomnieliśmy jeszcze przecież„Solidarności”, z jej osobliwym narodowo-patriotyczno-katolickimprzekazem, tak mało mającym wspólnego ze związkami zawodowymi naświecie. Spotkanie z przedstawicielami OZZ Inicjatywa Pracowniczamoże być więc zaskoczeniem.

Ruch robotniczy w erze hiperkapitalizmu

Żadnej salonowej polityki, żadnych partyjnych liderów, żadnychhistorii o społecznym dialogu. Klimat jak z początków ruchusocjalistycznego, gdy myśl marksistowska inspirowała do walki oprawa pracownicze. Zamiast narodowych idei prawdziwyinternacjonalizm, wsparcie i wymiana doświadczeń z towarzyszamirobotniczego trudu z innych krajów. Tacy właśnie ludzie rzuciliwyzwanie Amazonowi, firmie która swój sukces zbudowała nabiznesowej elastyczności, optymalizacji procesów do granicmożliwości i śmiałemu wykorzystaniu nowych osiągnięć techniki(a nawet śmiałemu popychaniu tej techniki naprzód).

Pozostający w sporze zbiorowym z Amazonem związek zawodowy,korzystając z determinacji swoich działaczy i kompetentnemukorzystaniu zarówno z instrumentów prawnych jak i środkówprotestu (tu nikt nie boi się strajków) sporo najwyraźniejosiągnął w ciągu tej swojej działalności. Z opowieściprzedstawionych podczas spotkania można się było dowiedzieć, żew porównaniu do pierwszych miesięcy działalności w Polsceamerykańskiego giganta e-commerce, sporo się zmieniło na lepsze –przynajmniej z perspektywy pracowników.

Spotkanie w Księgarni Hiszpańskiej La Libreria (źródło: Inicjatywa Pracownicza Wrocław)
Spotkanie w Księgarni Hiszpańskiej La Libreria (źródło: Inicjatywa Pracownicza Wrocław)

Wsparcie związku utrudniło bezpodstawne zwolnienia, udało siępolepszyć nawet sytuację pracowników zatrudnianych nie przezAmazon lecz przez agencję pracy tymczasowej, groźba referendumstrajkowego zmusiła nawet firmę Jeffa Bezosa do rozdania bonusów izmniejszenia presji na wyrabianie „norm”. Członkowie związkuzapłacili za to swoją cenę, z ich słów wynika, że firma stosujeinteligentną formę szykan za działalność związkową, czy teżtakie zarządzanie ich stanowiskami pracy, by w razie czego bylimożliwie najmniej przydatni kolegom.

Z przedstawionych przez związkowców Inicjatywy Pracowniczejperspektywy wyłania się obraz firmy, w której ludzie są jedynienieprzyjemną koniecznością – i która gdyby mogła, chętnie bysię ich wszystkich pozbyła – gdyby miała na to jakiś sposób.To nawet nie o to chodzi, że ludzcy pracownicy są kosztem, zkosztami szkoleni w amerykańskiej doktrynie kapitalizmu menedżerowieumieją sobie radzić. Problem jest w tym, że z jednej strony ciludzie nie są dość elastyczni (co gorsza, nie chcą byćelastyczni), z drugiej zaś – ich nieodzowność w procesieprodukcyjnym oznacza kłopoty, takie jak choćby koniecznośćliczenia się z prawami pracowniczymi poszczególnych krajów.

Etap przejściowy: robot obok robotnika

Sprawy pracownicze i związkowe pozostawię pracownikom izwiązkowcom. Waszą uwagę zwrócę na nowy, ciekawy głos wdyskusji o przyszłości pracy w zrobotyzowanej gospodarce. Mówisię, że roboty miałyby zastąpić ludzi, szczególnie w tychwszystkich względnie prostych, fizycznych pracach. Czekać by nasmiało bądź ogromne bezrobocie, zakończone intensywną depopulacjąZiemi (wersja kapitalistyczno-ekologiczna) bądź teżupowszechnienie bezwarunkowego dochodu podstawowego, w którympaństwa opłacałyby życie swoich obywateli z podatków zebranych zwłaścicieli zrobotyzowanych środków produkcji (wersjahumanitarno-socjalistyczna).

Z tego co mówią pracownicy Amazona, wyłania się obraz trzeciejdrogi, nie mniej ciekawy, nie mniej niepokojący. Cybernetyka jakonauka o procesach i sterowaniu nimi miała początkowo fatalną prasęw Związku Radzieckim, do takiego stopnia, że określano ją jakoburżuazyjną pseudonaukę, której celem jest przekształcenierobotnika w dodatek do maszyny. To czym straszyła 60 lat temu WielkaEncyklopedia Radziecka, dzisiaj staje się losem ludzi, którzytrafili do wysoce zautomatyzowanych miejsc pracy. Maszyna niezastępuje człowieka. Maszyna używa człowieka do maksymalizacjiswojej wydajności. Proces produkcji zostaje przeprojektowany tak, byna ludzkie dłonie i oczy zrzucić tylko te operacje, w którychczłowiek wciąż jest bardziej opłacalną inwestycja od robota, awszystko inne zostaje oddane maszynie.

Tego właśnie boją się dziś pracownicy e-commerce'owegogiganta – trafić na dział, w którym będą pracowali „ramię wramię” z robotem, bez spowolnienia, w morderczym tempie, podpełnym nadzorem zapewnionym przez czujniki Internetu Rzeczy. Takiedziały już powstają – i choć dzięki wyższej produktywnościpracownicy zarabiają tam więcej, to i zarazem zostają skuteczniej„wyciśnięci” z sił. Redukcja ludzkiej pracy do prostych,szybkich do przyuczenia czynności pozwala tych wyciśniętych szybkozastąpić nowymi.

Behind the scenes of an Amazon warehouse

Ktoś może powiedzieć, że nie ma przymusu pracy, niezadowolenimogą się zwolnić, ale jest to dość naiwne ujęcie sprawy.Przewaga konkurencyjna, jaką dysponują te hiperskalowe internetowesklepy, jest miażdżąca. Eksperymenty, jakie Amazon i eBay prowadząz dostarczaniem zamówionych towarów w ciągu tego samego dnialikwidują ostatni atut zwykłych sklepów – natychmiastowągratyfikację po zakupie. Za kilka-kilkanaście lat nie będzie innejpracy fizycznej dla ludzi, niż ta wspomagana maszynami – a jaktwierdzą ci, którzy jej doświadczyli, jest to praca naprawdęwyniszczająca.

Ku automatycznej hurtowni: ludzie mogą sięzwolnić

Ludzkie przewagi są szczególnie zauważalne w chwytaniu,klasyfikowaniu i lokowaniu obiektów. Przeciętnemu pracownikowiAmazona potrzeba na to 5-10 sekund. Tymczasem z takimnieustrukturyzowanym chwytaniem roboty wciąż radzą sobie kiepsko.Rok temu firma Jeffa Bezosa ogłosiła więc pierwszy konkurs w tejdziedzinie, AmazonPicking Challenge, w której zespoły robotyków z całego światarywalizowały o to, który zbuduje maszynę najszybciej i najlepiejchwytającą przedmioty. Wyniki nie oszałamiały, roboty niepotrafiły zejść poniżej półtorej minuty.

Przełom w tej dziedzinie przynieść może europejska platformaAPPLE (Autonomous Picking and Palletizing). To samosterownypodnośnik, wyposażony w ramię z dwoma czułymi „palcami” dochwytania, który podnosi przedmioty w ciągu 24 sekund. Wciąż towolniej, niż ludzki pracownik, ale znacznie szybciej, niżdotychczasowe roboty, testowane przez Amazona. Co ciekawe, APPLE jestzaprojektowane tak, by pracować w środowisku przystosowanym dopotrzeb człowieka, więc ewentualne zastąpienie nim ludzkichpracowników nie wiązałoby się z koniecznością modyfikowaniaprocesów produkcyjnych.

Autonomous picking and palletizing (KUKA innovation award)

Jak twierdzą wynalazcy, komercyjne wersje APPLe mogą pojawićsię na rynku za jakieś 5 lat – ale już teraz budzą wielkiezainteresowanie hurtowników, nie skąpiących pieniędzy nafinansowanie tych badań. Uzupełnienie robotów transportowychmaszynami zdolnymi do chwytania i selekcjonowania pozwoliłobystopniowo redukować ludzką załogę, tak by docelowo na halipozostało tylko kilku techników, reagujących w razie awariimaszyny.

Zamiast zmagania się ze związkami zawodowymi, Amazonowizostałoby wówczas tylko zmaganie się z błędami w oprogramowaniuswoich robotów. A co na to sama Inicjatywa Pracownicza? No cóż,oni mają bardziej namacalne problemy tu i teraz. Jednak gdy jużdojdzie do robotycznej rewolucji przemysłowej, chyba nie zechcą siępo prostu poddać i położyć pod płotem, patrząc jak Jeff Bezoszarabia kolejne miliardy. Na swoich związkowych koszulkach nosząprzecież napis – „Bez walki nie licz na lepsze życie”.

Programy

Zobacz więcej
Źródło artykułu:www.dobreprogramy.pl
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (35)