Kod źródłowy projektu, na którym bazuje Strongbox, został udostępniony na GitHubie. Niestety, rozwiązanie nie było wtedy kompletne, co wykazała analiza pracowników University od Washington, opublikowana w sierpniu (PDF). Platforma sprawiała problemy przy instalacji, nie zawsze działała prawidłowo, a w dokumentacji jest jeszcze sporo braków.
Po kolejnych kilku tygodniach ciszy, SecureDrop ma szansę wrócić do życia i w końcu służyć społeczeństwu tak, jak chcieli tego Poulsen i Swartz. Platformą zaopiekuje się Freedom of Press Foundation. Aby zapewnić maksymalne bezpieczeństwo oraz wygodę użytkowania, tak samo informatorom, jak i dziennikarzom, Fundacja zatrudniła już na pełny etat eksperta w tej dziedzinie, Jamesa Dolana. Będzie on rozwijał platformę oraz świadczył wsparcie techniczne organizacjom, które zdecydują się korzystać z SecureDrop. Warto zaznaczyć, że w planie jest implementacja prawie wszystkich wskazówek, jakich udzielili badający kod specjaliści.
Fundacja zaznacza, że platforma zapewne nie gwarantuje całkowitego bezpieczeństwa, ale jest obecnie najrozsądniejszym kanałem, jakim informator może przekazać mediom zatajane informacje, nie obawiając się o swoją wolność lub życie.