Wstępniak: Gra o tron z piratami, na pieniądze i znaczonymi kartami
Nie wiem jak wyjaśnić popularność serialu Game of Thrones.Przewlekła, z trudem sklejająca się fabuła, sztampowe,antypatyczne postacie, losowa przemoc – a to wszystko dzieje się wświecie, który jest mieszanką niedorzeczności, naiwności i złegogustu. Ale mimo to oglądam ten serial, na równi z rzeszą jegoprawdziwych fanów, pamiętających kto komu kiedy i jak,spędzających godziny na debatach o różnicach pomiędzy powieściąa ekranizacją. Czy sukces tego produktu (nie udawajmy, że jestinaczej, to przede wszystkim produkt popkulturowej fabryki) byłbymożliwy, gdyby nie realia współczesnego Internetu? Śmiemtwierdzić, że nie – i to mimo tego, że ludzie, którzy za nimstoją, robią wszystko co mogą, by z Internetem nie mieć nicwspólnego, a już na pewno od Internetu nie wziąć pieniędzy.