Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Okiem Pangrysa czyli Sony VAIO Pro 11 Part 1 ...

Jak już zapewne wiecie, udało mi się załapać na pierwsza turę testów organizowanych przez firmę INTEL oraz redakcję DP.
Sam byłem zaskoczony, że ktoś uznał mnie godnego bym mógł znów potestować i pobawić się nowymi zabawkami z najnowszymi rozwiązaniami Intela.

Jednocześnie chcę zapewnić, że odbyło się bez żadnych łapówek, pochlebstw czy gróźb, jakimi zwykle terroryzuję organizatorów testów. I to całkowita nieprawda oraz podłe kalumnie rozsiewane przez zawistników, że stałem pod balkonem Krogulca i śpiewałem serenady by mnie dołączył do grona wybrańców. I to też kłamstwo, że Kristovowi groziłem mękami i torturami, łącznie z przymusowym oglądaniem teledysku Nataszy Urbańskiej non-stop przez 24 godziny.

Niemniej, dopiero na Cold Zlocie pewna nieco duża i nieco ruda wiewiórka, tfu... miałem napisać surykatka, :) z raczej ze złośliwym uśmiechem, wręczyła mi tak oczekiwane dwa kartoniki zawierające sprzęt do testów, czyli ultrabook Sony VAIO Pro 11 oraz adapter WiDi Actiontec ScreenBeam Pro. Dopiero po chwili zrozumiałem, dlaczego tak szeroki uśmiech widniał na twarzy posłańca. Ultrabook Sony VAIO jest naprawdę mały, przynajmniej dla mnie. Niemal mieści mi się w dłoni :) Dowcip równie śmieszny jak to, że nagrody typu koszulki dostaję zazwyczaj...

r   e   k   l   a   m   a

... w rozmiarze M.

Koniec żartów.

Komputery Sony z serii VAIO zawsze były pozycjonowane na rynku, jako sprzęt klasy Premium by odróżnić się od masy podobnych do siebie innych notebooków. Niebanalne wzornictwo, dość dobre materiały i zazwyczaj dość mocne podzespoły potwierdzały klasę sprzętu od Sony. Niejednokrotnie też widać na filmach, że sprzęt komputerowy, jaki pracuje w tle czy ten, którego używa bohater filmu, często ma widoczne dużo logo VAIO. O ile nie ma tam nadgryzionego jabłka, oczywiście:)
Trzeba to uczciwie przyznać, że firma Sony do perfekcji opanowała sztukę umiejętnego lokowania produktu, w końcu sprzętu z logiem VAIO używał nawet James Bond a to dla niektórych niezła rekomendacja :)

Ale nie dla mnie.

Dość zgrabny, o ciekawym designie i w całości wykonany z włókna węglowego, z dotykową matrycą typu IPS, Sony Triluminos o przekątnej 11,6 cala o rozdzielczości 1920 x 1080 pikseli, dwurdzeniowym (czterowątkowym) niskonapięciowym procesorem Intel i5 i dyskiem SSD. Ostre krawędzie, ciekawy wygląd no i dotykowa matryca, przekonało mnie, że warto spróbować pobawić się tym mocarnym maleństwem. W pudełku oprócz samego VAIO Pro 11 znajdziemy zasilacz z niespodzianką, którą opisuję niżej oraz przejściówkę HDMI na VGA.

Budowa

Sam wcześniej raczej nigdy nie miałem możliwości pobawić się sprzętem z tym gustownym logiem, więc z tym większą ciekawością zacząłem zabawę. Ultrabook jest naprawdę świetnie wykonany a kilka jego unikalnych cech, naprawdę wywindowały moją opinię o inżynierach z Sony.

Zaciekawiła mnie obudowa w całości wykonana z włókna węglowego TORAY®, które wg zapewnień Sony jest o 25% mocniejsze od aluminium, przez co wykorzystywane jest w samochodach Formuły 1 i lotniczym sprzęcie wojskowym... Obudowa ma fakturę przypominającą nieco anodyzowane, szczotkowane aluminium i wygląda na dość solidną, ale wolałbym nie upuszczać tego urządzenia na podłogę. Ugina się tu i ówdzie, ale w zasadzie większość sprzętu na rynku ma taką przypadłość. Muszę jednak uczciwie przyznać, że nawet dość mocne dociskanie obudowy, nie wywołuje reakcji na wyświetlaczu, co niestety nie jest regułą u innych.

Mimo naprawdę dość małych gabarytów VAIO, mamy do dyspozycji dwa porty USB 3.0, gniazdo audio i co najciekawsze, w odróżnieniu od testowanego przez ze mnie Zenbooka Asusa, znajdziemy tu pełnowymiarowy port HDMI.
Drogi Asusie, da się ?

Znajdziemy również tuż pod touchpadem, czytnik kart pamięci SD. Sam czytnik mnie nieco zaskoczył, bowiem przewidujący i jak widać, znający życie inżynierowie Sony, czytnik ukryli za uchylną zaślepką, która zapobiega dostawania się tak kurzu, paprochów lub innego śmiecia. Dla mnie rewelacja !

Oczywiście jak to bywa w ultrabookach brakuje gniazda RJ-45, ale i tu Sony zaskakuje nieszablonowym podejściem. Owszem, w samym komputerze tego nie znajdziemy, ale znajdziemy go ... przy zasilaczu. I tu kolejne zaskoczenie, bowiem ta mała kostka z wystającym wtykiem USB jest również małym routerem bezprzewodowym i muszę przyznać, że to bardzo ciekawe i co ważniejsze, funkcjonalne rozwiązanie. :)

Specyfikacja


  • Procesor: Intel i5-4200U 1.60 GHz - 2.60 GHz
  • Grafika: Intel HD 4400
  • Ram: 4GB DDR3 1600 MHz
  • SSD: SanDisk SSD U100 124 GB

Dwurdzeniowy (czterowątkowy) niskonapięciowy procesor Intel i5-4200U 1,6 GHz, a gdy wchodzi w tryb turbo to potrafi dobić do 2,6 GHz. Niestety, dotyczy to tylko sytuacji, gdy nasz procek ma do czynienia z obciążeniem jednego rdzenia. W przypadku, gdy obciążane są wszystkie cztery wątki, to nasz i5 dobije do 2,29 GHz, co i tak trzeba uznać za świetny wynik.

Grafika to wg specyfikacji Intela to ponoć HD4400 ale karta złośliwie zgłasza się jako Intel(R) HD Graphics Family. Niby nic takiego, ale trochę mnie zdziwiło, dlaczego nie rozgłasza się, jako HD4400 :)

Po zapuszczeniu benchmarków okazało się, że skok wydajności HD4400 względem starszego brata HD4000 jest naprawdę znikomy :) W grę, która działa wam na HD4000 również pogracie na HD440, ale przyrost FPS będzie naprawde znikomy. Zresztą spójrzcie sami , ja na Intelowskim NUC-u na HD4000 w Unigine Heaven Benchmark 4.0 miałem 4.2 FPS.

Dysk SSD to często spotykany w najnowszych ultrabookach, (co za potworek językowy) Samsung MZNTD128HAGM o pojemności 128GB (realnie 118 GB). Całkowitym novum jest fakt, że ten dysk obsługuje standard M.2/NGFF, co pozwoliło zmniejszyć wymiary dysku by go upchnąć w takim maleństwie.
Dysk jest diabelne szybki i szczerze mówiąc, oczekiwałem dużo gorszego wyniku, ale sami spójrzcie na wyniki.

Ekran

Do 11,6 calowej dotykowej matrycy typu IPS, Sony Triluminos o rozdzielczości 1920 x 1080 pikseli trudno się przyczepić. Matryca świetnie reaguje na dotyk, kąty widzenia są znakomite a dzięki doświadczeniom Sony z serią TV Bravia, obraz jest ostry a odwzorowanie kolorów wręcz perfekcyjne. Jedynymi wadami tego wyświetlacza (dla mnie) jest jego rozmiar oraz fakt, że wyświetlacz nie jest matowy. Wiem, że ciężko znaleźć matową matrycę dotykową :)

I tak wiem, że marudzę :) Ale uwierzcie, próbowałem się do czegoś przyczepić, ale było nie znalazłem. Matryca jest niemal perfekcyjna.

Klawiatura

Podświetlana i jak można było oczekiwać po sprzęcie od Sony, klawiatura wyspowa. Klawisze są małego skoku, jest wygodna i pisanie na niej jest przyjemne. Samo podświetlenie jest raczej stonowane i można regulować intensywność, czas podświetlenia oraz całkowicie wyłączyć za pomocą VAIO Control Center.
Niestety, jest i mała dokuczliwa wada tej klawiatury. Wiem, że w 11 calowym ultrabooku ciężko zaimplementować pełnowymiarową klawiaturę, ale kto wpadł na "genialny" pomysł umieszczenia tak małych strzałek ? To sprawia problem nawet osobom o mniejszych palcach niż moje .
Touchpad jest całkiem duży i działa jak to w Sony, wręcz idealnie. Obsługuje multidotyk i działa sprawnie .

Zalety


  • Sony VAIO Pro 11 jest lekki, wręcz bajecznie lekki. Ma tylko 0,87 kg.
  • Niesamowita dotykowa matryca typu IPS, czyli Sony Triluminos.
  • Przyzwoicie szybki dysk SSD
  • Wydajna bateria, ale w końcu to Ultrabook :)
  • Podświetlana klawiatura
  • Ciekawe rozwiązanie z routerem na USB :)
  • Pełnowymiarowy port HDMI

Wady


  • Kamera internetowa HD ma rozdzielczość ... 0,92 Megapixela ...
  • Wlutowane kości pamięci
  • Rozmiar (Tak wiem, że to diabelnie subiektywne wrażenie)
  • Wielkość klawiszy strzałek
  • Próba dobrania się do bebechów tego VAIO to robota dla specjalisty naprawdę wysokiej klasy

Opinia końcowa

Świetny, mały, lekki, naprawdę wydajny ultrabook o niebanalnym designie. Dysk jest diabelnie szybki w trybie odczytu, ale w trybie zapisu niestety nie są to wartości, jakich oczekujemy po dysku SSD. Uciążliwe są też te małe klawisze strzałek, spróbujcie w coś pograć, co wymaga użycia tych klawiszy...
Pamiętacie, jak chwaliłem w poprzedniej recenzji ultrabooka Asusa, który wokół ramki matrycy ma poprowadzony na całej szerokości ekranu gumowy fartuch, który spełnia rolę klasycznego bumpera jak i nie dopuszcza kurzu przy zamkniętej obudowie. Sądziłem, że VAIO będzie mieć to samo.
Niestety, taki fartuch poprowadzony jest tylko na górze matrycy, boki to zwykłe bumpery...

CDN ...

PS.

Spis moich recenzji :) Skoro taka moda ... :P


 

sprzęt

Komentarze