Komunikator na protesty. Miał zapewniać anonimowość, okazał się dziurawy i groźny
Rok 2020 jest nie tylko rokiem koronawirusa, ale także protestów: pomijając obowiązkowe nagłówki o COVID-19, wstrząsające wiadomości dotyczą dziś nie wojen, a właśnie protestów. Choć może się wydawać, że porządny protest wymaga płonących radiowozów i potłuczonych witryn sklepowych, porządnie zorganizowane przejawy obywatelskiego sprzeciwu opierają się nie na przemocy, a na logistyce i komunikacji. Wiedzą o tym w Hongkongu. Autorzy aplikacji Bridgefy też sprawiali wrażenie świadomych tego faktu. Ponieśli jednak druzgocącą klęskę. Potrzebne jest jednak parę słów wprowadzenia.
Kamil J. Dudek