Lata czekania, wojny słowne między posiadaczami różnych konsol o tytuł, a ostatecznie jednak premiera tak na Xboksa 360, jak i PlayStation 3 - czy z tego kojarzymy Final Fantasy XIII? Niekoniecznie. Najbardziej w pamięci zapadło chyba rozczarowanie, że uznaną serię japońskich gier RPG spłycono niemal do poziomu liniowej przygodówki, zaś fabularnie człowiek zwyczajnie mógł się wynudzić. Wiara fanów w zdolności Square Enix została mocno zachwiana. Co powinniśmy podziwiać jednak, firma nie schowała głowy w piasek, lecz spróbowała raz jeszcze. Wypuszczając na rynek pełnoprawną kontynuację „trzynastki” deweloperzy udowadniają, że jeśli się tylko chce, to naprawdę da się wiele zdziałać. I do tego jeszcze w relatywnie krótkim czasie.