Scarface: The World is Yours
Do gier powstających w oparciu o licencje filmowe podchodzę ostrożnie, gdyż jakość filmu rzadko kiedy przekłada się na jakość ich elektronicznych interpretacji. W większości podobnych przypadków otrzymujemy całkowicie niegrywalne produkty, których jedynym wspólnym mianownikiem z oryginałem jest tytuł i bohaterowie. Do Scarface: The World is Yours podchodziłem z jeszcze większymi obawami. Raz, że Scarface jest to film wyjątkowy, a jego siła leży głównie w stworzonej przez Ala Pacino kreacji. Dwa, że w inspiracji tym filmem powstała już jedna, skądinąd bardzo dobra, gra czyli GTA: Vice City. Po trzecie, (wszyscy Ci którzy nie widzieli jeszcze filmu proszeni są o jak najszybsze nadrobienie zaległości przed dalszą lekturą, żebym nie dostawał mejli z wyzwiskami za to, że zdradziłem zakończenie filmu… Czy czytają to tylko Ci którzy zapoznali się z oryginalnym Scarface, bądź Ci którym spojlery niestraszne? Tak? W takim razie kontynuujemy…) jak wszyscy wiemy w końcowej scenie