Rok 2009 z pewnością zapisze się w pamięci jako czas premiery systemu Windows 7, narodzin Androida, szczególnie zaciętej walki z internetowym piractwem, a z naszej perspektywy przede wszystkim nowej wersji dobrychprogramów, HotZlotu na Mazurach i przeprowadzki serwerów do nowoczesnego centrum danych :-) Zapraszamy do lektury krótkiego podsumowania tych najciekawszych, najważniejszych czy w inny sposób szczególnych wydarzeń, jakie miały miejsce w mijającym roku. Czekamy także w komentarzach na Wasze opinie – jak zapamiętaliście ten 2009 rok?
Windows 7, Ubuntu 9.10 i Snow Leopard – systemy roku 2009
Bez wątpienia jednym z najważniejszych wydarzeń 2009 roku w
świecie oprogramowania było wydanie nowej wersji desktopowego systemu
operacyjnego Microsoftu – Windows 7. Premiera, która miała miejsce 22
października była wyczekiwana przez naprawdę ogromną rzeszę użytkowników po
prostu niezadowolonych z Visty. Po kilku miesiącach pracy z Windows 7 (wielu
użytkowników cieszyło się Siódemką już w lipcu) można śmiało stwierdzić, że
postęp jest widoczny i system sprawia wrażenie bardziej dopracowanego. Paul
Thurrott, znany i ceniony ekspert technologii Microsoftu napisał na swoim
blogu, że „Siódemka to Vista zrobiona porządnie”. Musimy przyznać, że coś w tym
jest. Nawet niektórzy pracownicy Microsoftu w kontrowersyjny sposób promują
Windows 7 – otwarcie wręcz krytykują Vistę...
 |  |
Skoro już o systemach mowa, warto wspomnieć też o wielkich
premierach ze świata Apple i Open Source. Użytkownicy komputerów z logiem
jabłuszka doczekali się szumnie zapowiadanej premiery
Mac OS X 10.6 Snow Leopard, który zadebiutował w sierpniu. Ubuntu z kolei,
bodaj najpopularniejsza wśród domowych użytkowników dystrybucja Linuksa pojawiło
się w tym roku w wersji Karmic
Koala i to tuż po premierze Windows 7, w październiku. Pozostając w temacie
systemów nie można nie wspomnieć o zapowiedzi Chrome
OS i koncepcji Google na system internetowy, który de facto składać się
będzie wyłącznie z przeglądarki i pakietu umieszczonych „w chmurze” usług
on-line.
Linux czarnym koniem systemów mobilnych
W każdym podsumowaniu roku społeczność skupiona wokół Open
Source powtarza, że następny rok będzie rokiem Linuksa. Nigdy jednak tak się
nie dzieje. Linux na desktopach w dalszym ciągu nie przyjął się i nic nie wskazuje na to aby szybko się to zmieniło. Nawet na prostych netbookach, stworzonych do przeglądania Internetu,
gdzie istniały wszelkie sprzyjające warunki do popularyzacji systemów z pod
znaku Pingwinka, użytkownicy wolą Windows. Mimo wszystko według nas upływający
rok 2009 był rokiem Linuksa… ale na smartfonach.
W tym roku nastąpił prawdziwy
rozkwit systemów opartych na Linuksie przeznaczonych na smartfony. Przede
wszystkim mowa tu o Androidzie od Google, który od razu spotkał się z niezwykle
ciepłym przyjęciem, a był to dopiero początek. Jeszcze lepiej zapowiada się
jego wersja
2.0, która pod koniec października zadebiutowała
w Stanach Zjednoczonych wraz z jednym z najlepszych smartfonów wszechczasów -
Motorolą DROID (w Europie jako Motorola Milestone). Maemo – oparty na Debianie,
otwarty system przeznaczony dla urządzeń Nokii rozpoczął nowe życie wraz z
premierą świetnej Nokii N900. Wersja 5 Maemo rozwija się błyskawicznie,
codziennie w repozytoriach pojawiają się kolejne aplikacje, a potencjał
platformy jest olbrzymi. Jak feniks z popiołów odradza się także Palm, który za
sprawą swojego webOSa (opartego oczywiście na Linuksie) i nowego,
designerskiego modelu Palm Pre zdobywa niezwykle przychylne opinie dziennikarzy
i pierwszych użytkowników.
 |  |
Z drugiej strony, można by się też pokusić o stwierdzenie,
że rok 2009 był początkiem końca... Windows Mobile. Po premierze Windows
Mobile 6.5 w trzecim kwartale br. można się zastanawiać, czy inżynierowie z Redmond
mają w ogóle jakikolwiek pomysł na dalszy rozwój tego systemu. Zamiast
zapowiadanej rewolucji otrzymaliśmy praktycznie ten sam system – równie kiepsko
przystosowany do obsługi za pomocą dotyku, tak samo zasobożerny, z tak samo
nieintuicyjnym interfejsem. Taką teorię potwierdzają w pewnym sensie najwięksi
producenci smartfonów. Po nieoficjalnych zapowiedziach (czy może raczej
przeciekach) nowych modeli np. HTC, widać, że coraz częściej stawiają
oni na Androida niż na Windows Mobile. Nawet Steve Ballmer dobrze wie, że
Windows na smartfonach jest daleko
w tyle za konkurencją i ratuje go jedynie potężna baza aplikacji oraz
wsparcie społeczności pasjonatów.
Smartfony wchodzą jednak pod strzechy i używają ich już nie
tylko pasjonaci i użytkownicy biznesowi – najlepiej obrazuje to postępująca
popularyzacja iPhone’a. Jeśli więc szybko nie doczekamy się Windows Mobile 7 i
nie wprowadzi on naprawdę rewolucyjnych zmian, to może się okazać, że Microsoft
bezpowrotnie straci rynek mobilny. Nawet najbardziej wierni użytkownicy
biznesowi mogą w końcu przejść chociażby na poczciwego Symbiana, który za
sprawą otwartego w tym roku kodu ma jeszcze spory potencjał, a ze swoją
prostotą, stabilnością, niewielkimi wymaganiami i dużą bazą aplikacji stanowi
ciekawą alternatywę dla Windows.
Co w przeglądarkach piszczy?
Praktycznie wszystkie przeglądarki mają się w tym roku czym
pochwalić. Internet Explorer wciąż pozostaje
liderem na świecie, ale grunt pod jego nogami jest już coraz bardziej grząski.
Trzeba jednak przyznać, że wraz z wydanąw marcu tego roku wersją 8 przeglądarka Microsoftu dostała „mocnego kopa” pod
wieloma względami – przede wszystkim poczyniono krok milowy w kwestii zgodności
ze standardami, co przez wielu zostało odebrane negatywnie, bo nagle okazało
się, że wiele stron pisanych „pod IE” przestało się poprawnie wyświetlać i nie
zawsze pomagał tryb kompatybilności na tę okazję przez Microsoft przewidziany.
Kilka miesięcy później, w maju, pojawił się też Firefox
3.5, czyli kolejne duże wydanie drugiej najpopularniejszej na świecie
przeglądarki. Nowy silnik JavaScriptowy, częściowa obsługa HTML 5 i CSS 3, a
także tryb prywatny to najważniejsze nowości przeglądarki wydanej przez
Mozillę. Firefox jako taki z kolei wysunął się w tym roku na prowadzenie jeśli
chodzi o popularność wśród polskich
użytkowników. Czekamy na stabilną wersję 3.6, która miała pojawić się
jeszcze w tym roku i zapewne opisywalibyśmy ją tutaj, ale niestety na skutek
opóźnienia premierę przesunięto na początek roku 2010.
 |  |
Swoją wielką premierę zaliczyła też Opera 10,
która została wydana jako ostatnia z tej wielkiej trójki – w październiku. Z
końcem listopada wraz z wersją 10.10 do listy funkcji oferowanych przez Operę
dołączyła usługa Opera Unite, czyli łatwy i szybki sposób na udostępnienie
danych znajomym wprost ze swojego komputera. Opera w tym roku pozostała też niekwestionowanym
liderem jeśli chodzi o testy zgodności ze standardami – w Acid3 ma
stuprocentową skuteczność.
Mijający rok był też owocny dla użytkowników przeglądarki
Chrome, która doczekała się najpierw stabilnego wydania
2.0, a później we wrześniu – tuż po swoich pierwszych urodzinach – także wydania
3.0. Wraz z tymi wersjami pojawiło się naprawdę sporo nowości, między
innymi długo wyczekiwane przez użytkowników motywy graficzne. Niestety pomimo
licznych zapowiedzi nadal nie doczekaliśmy się obsługi rozszerzeń w stabilnym
wydaniu Chrome (obsługuje je tylko wersja rozwojowa), choć trzeba uczciwie
przyznać, że w 2009 roku sporo
w tym temacie się działo. Warto też wspomnieć, że powoli rozwijane są
projekty Chrome dla Linuksa oraz Mac OS – pierwsze wersje
deweloperskie pojawiły się w maju, ale wciąż nie ma stabilnego wydania.
Rok ostrej walki z piratami
Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że niezależnie od wszystkich
wielkich premier, rok 2009 należał do obrońców praw autorskich, którzy z
niespotykaną wcześniej zaciętością walczyli z piractwem internetowym. Trackery
torrentowe i serwisy umożliwiające wymianę plików na długo zapamiętają te 12
miesięcy.
Na pierwszy ogień poszedł serwis The Pirate Bay – jego
twórcy zostali pozwaniprzez koalicję największych wytwórni filmowych i fonograficznych. Po burzliwym
procesie szwedzki sąd uznał działalność serwisu za niezgodną
z prawem, a w równoległym postępowaniu karnym skazał czterech właścicieli
na karę w wysokości ok. 3,5 mln dolarów i rok pozbawienia wolności. Frederik
Neij, Gottfrid Svartholmi Warg, Carl Lundström i Peter Sunde od tego wyroku
złożyli oczywiście apelację,
proces do dzisiaj jeszcze się nie zakończył. Nieco pikanterii całej sprawie
dodały liczne kontrowersjewokół sędziego i prokuratora, ostatecznie jednak uznano, że wszystko było w
porządku i proces nie
zostanie unieważniony. Wkrótce po wyroku świat obiegła informacja, że The
Pirate Bay zostało sprzedanei nowym właścicielem będzie firma Global Gaming Factory. Przez moment dostęp do
największego trackera torrentowego na świecie miał
nawet być płatny. Ostatecznie okazało się, że przejęcie The Pirate Bay było
tylko czystą
finansową spekulacją - do transakcji nie doszło, bo nabywca okazał się
niewypłacalny.
Gorszy los spotkał Mininovę, inny bardzo popularny serwis z
katalogiem plików torrent. Właściciele serwisu zapewniali, że torrenty do
udostępnianych nielegalnie materiałów stanowią mniejszość – szybko jednak
okazało się, ze jest odwrotnie. Mininova po nieudanych próbach ratowania torrentowego
biznesu (zamiast torrentów do filmów przez pewien czas pojawiały się np.
torrenty do plików tekstowych z linkami do tych „właściwych”) musiała pogodzić
się z wyrokiem
sądu i przekształcić się w serwis
z naprawdę legalną treścią – ta jednak niestety nie jest już tak atrakcyjna
dla użytkowników, stąd i ogromny
spadek oglądalności (liczba pobrań spadła o 96%), a w przyszłym roku prawdopodobnie
koniec serwisu.
 |  |
Również nasze organy ścigania tego tematu nie omijają. W
grudniu dolnośląska policja dokonała
zamknięcia jednego z największych polskich serwisów umożliwiających wymianę
plików – odsiebie.com. Francja z kolei zakończyła w tym roku proces
legislacyjny kontrowersyjnej ustawy, która powołuje urząd
HADOPI zajmujący się kontrolowaniem pobieranych w sieciach peer-to-peer
plików – kto nie zareaguje na pierwsze i drugie ostrzeżenie, za trzecim razem
zostanie odłączony od Internetu. To najbardziej restrykcyjne prawo antypirackie
w Europie i nic dziwnego, że zbiera bardzo krytyczne opinie ze strony obrońców
praw i wolności obywatelskich.
Antymonopolowe potyczki
Już na początku roku głośno było o zamiarach
przejęcia firmy Sun przez IBM. Ostatecznie okazało się jednak, że
inwestorem będzie Oracle.
Jest to jednak przecież jeden z największych producentów baz danych, a Sun w
swom portfolio posiada wykupiony w 2008 roku projekt MySQL. Czy po przejęciu
dojdzie do konfliktu interesów? Trudno powiedzieć, bo na razie procedura
przejęcia jest wstrzymana, a całą sprawę od miesięcy wnikliwie
badają władze antymonopolowe Unii Europejskiej. Pierwszy werdykt Komisji nie
był korzystny dla Oracle i jeśli firma nie pójdzie na konkretne ustępstwa, to
może pożegnać się z zakupem. Niemniej po ostatnich oświadczeniach Oracle widać
światełko w tunelu i być może na początku przyszłego roku będziemy obwieszczać
zakończenie sprawy.
Największe problemy miał chyba jednak w tym roku Microsoft. Znowu
znalazł się on pod lupą Komisji Europejskiej, która tym razem na wniosek Opery
złożony jeszcze w 2008 roku przyglądała się kwestii dołączania przeglądarki
Internet Explorer do systemu Windows. Sprawa była naprawdę napięta i w pewnym
momencie została postawiona dosłownie na ostrzu noża – Microsoft zapowiedział
wydanie w Europie specjalnej wersji systemu Windows
7 „E” pozbawionej Internet Explorera (czytaj: pozbawionej jakiejkolwiek
przeglądarki). Brzmi jak marzenie wielu bojowników o tak zwaną „wolność
wyboru”, ale spójrzmy prawdzie w oczy – w systemie bez przeglądarki trudno
byłoby zainstalować Firefoksa, Operę czy Chrome. Nic więc dziwnego, że decyzja
ta wywołała powszechne oburzenie, ale Microsoft był niewzruszony i wydał nawet
w lipcu finalną wersję RTM systemu Windows 7 „E”. Po tym demonstracyjnym
posunięciu w ostatniej chwili osiągnięto
porozumienie z Komisją Europejską i Microsoft wycofał się z wersji „E”, a
zgodził na prezentowanie nowym i obecnym użytkownikom Windows XP/Vista/7 ekranu
wyboru przeglądarki do instalacji. Do Windows 7 dodano także możliwość
całkowitego odinstalowania niektórych komponentów, w tym Internet Explorera czy
Windows Media Playera. Osiągnięte porozumienie ma oczywiście swoje wady, wydaje
się jednak, że przynajmniej na jakiś czas temat przeglądarkowej wojny
antymonopolowej mamy z głowy.
 |  |
Trudny rok w biznesie
Kiepskie wyniki finansowe większości firm i masowe
zwolnienia (najgłośniej było chyba o
tych w Microsofcie) to nie wszystko. Rok 2009 nie był z pewnością udany dla
SCO - firmy tworzącej oprogramowanie dla systemów UNIX, niegdyś rynkowego
potentata. Firma ta już miała ostatecznie zniknąć z rynku, a jej aktywa miały
zostać przejęte przez sąd i wykorzystane do spłaty części długów, ale w czerwcu
pojawiła
się nadzieja – inwestor, który chciał udzielić SCO życiodajnego zastrzyku
gotówki. Niestety do
niczego nie doszło i SCO pozostało na przysłowiowym lodzie – do firmy
wkroczył syndyk i będzie koordynował restrukturyzację, w wyniku której
prawdopodobnie SCO całkowicie zmieni profil działalności i zajmie się
oprogramowaniem mobilnym.
Podobny los może czekać w przyszłym roku Psystar, producenta
komputerów PC, który przez długi czas sprzedawał swoje pecety z preinstalowanym
systemem Mac OS. Apple uznał to za naruszenie prawa – Mac OS można instalować
jedynie na komputerach produkowanych przez Apple – i wywalczył w sądzie zakaz
dalszej sprzedaży tego systemu przez Psystara. W obawie przed kolejnymi
pozwami Psystar zawiesił też sprzedaż oprogramowania RebelEFI do samodzielnej
instalacji Mac OS X na dowolnym sprzęcie i ogłosił, że przerzuca
się na komputery z Linuksem. Pytanie brzmi, czy znajdzie na nie tyle samo
chętnych, co na pecety z systemem Mac OS. Jeśli nie, to zapewne rok 2010
skończy się razem z firmą Psystar...
Co jeszcze?
Jest jeszcze kilka mniej spektakularnych wydarzeń, o których
trudno zapomnieć przy okazji podsumowania roku 2009. Mamy na myśli chociażby natywną
obsługę formatu OpenDocument w aplikacjach pakietu Office 2007 dodaną dzięki Service
Packowi 2 oraz stabilne wydanie Moonlight,
czyli wtyczki Silverlight dla Linuksa. Warto wspomnieć też o wydaniu przez
Microsoft sterowników umożliwiających wirtualizację systemów Linux na
platformie Hyper-V – ich kod został wydany
na licencji GPL i tym samym był pierwszym dziełem Microsoftu, które zostało
w ten sposób otwarte.
W branży internetowej rok 2009 to premiera Binga- nowej wyszukiwarki Microsoftu, dość rewolucyjna jak na polskie warunki oferta
UPC na domowe łącze internetowe o
przepustowości 120 Mbit/s i uruchomienie całkiem ciekawego projektu Wolfram
Alpha, aplikacji (a nie, jak często się o niej mówi – wyszukiwarki)
całkowicie zmieniającej podejście do wyszukiwania i przetwarzania informacji
zgromadzonych w Internecie.
Dobrym pytaniem na nowy rok jest darmowy program
antywirusowy Microsoft
Security Essentials wydany przez Microsoft we wrześniu. Po OneCare,
falstarcie Microsoftu na rynku antywirusowym, teraz korporacja na dobre włącza się
do gry o kawałek tego jak by nie patrzeć już podzielonego tortu. Jaki będzie
tego efekt, zobaczymy – pierwsze recenzje są jednak całkiem przychylne nowemu
programowi.
Bardzo nieprzychylne z kolei są recenzje kolejnych wersji
komunikatora Gadu-Gadu, a najnowsza wersja 10 – aktualnie
w wersji beta – jest już masowo krytykowana. Mamy tu do czynienia ze
zwyczajnym przerostem formy nad treścią, a producent wydaje się w ogóle nie
reagować na opinie użytkowników, z każdą nową wersją dodając kolejne
wodotryski. Przypomnijmy, że już użytkownicy siódmej wersji GG ostrzegali, że
rozwój komunikatora zmierza w złym kierunku. Osoby, które do dziś używają tej
właśnie, ostatniej w miarę „lekkiej”, wersji są codziennie upominani przez Gadu-Gadu
o aktualizację. Zachętą ma być... brak obsługi nowych, wysokich numerów. Quo
vadis Gadu-Gadu?
Nowe oblicze dobrychprogramów i HotZlot na Mazurach
Obowiązkowo musimy także podsumować naszą działalność w
minionym roku. Pierwsze miesiące upłynęły nam niewątpliwie pod znakiem przeprowadzki
do nowej serwerowni – profesjonalnego centrum danych firmy ATM w Warszawie.
Przeprowadzka była o tyle szczególna, że mieliśmy możliwość całkowitej wymiany
infrastruktury serwerowej, która odpowiedzialna jest za funkcjonowanie vortalu
dobreprogramy jak i pozostałych prowadzonych przez nas serwisów TechIT oraz
Gamikaze. Od marca również docieramy do większości z Was za pośrednictwem dwóch
największych w Polsce węzłów międzyoperatorskich zrzeszających niemal
wszystkich znaczących dostawców internetowych w Polsce – AC-X oraz PLIX, co
pozwoliło nam zwiększyć niezawodność serwisu i podnieść komfort jego
użytkowania.
Przez całe wakacje pracowaliśmy dniami i nocami, by dotrzymać
obietnicy i uruchomić przed sierpniowym HotZlotem nową wersję vortalu. Presja
była spora, bo wersję tą zapowiadaliśmy już... jakiś czas temu ;-) Tym razem
nie mogliśmy sobie pozwolić na żadne opóźnienia i udało
się – na dwa dni przed inauguracją HotZlotu. Z perspektywy czasu możemy
powiedzieć, że uruchomienie wypadło pomyślnie – uruchomiliśmy serwis z
dopiskiem „beta” mając świadomość pewnych niedociągnięć i w obawie przed
nieprzewidzianymi niespodziankami, ale obyło się bez większych problemów, a
nowe funkcjonalności spotkały się z Waszym ogromnym entuzjazmem. Już wkrótce
dopisek „beta” zniknie, ale my oczywiście będziemy kontynuować rozwój silnika
vortalu, dodawać nowe funkcje i ulepszać te istniejące.
Pod koniec sierpnia, już po raz trzeci odbył się HotZlot – unikalne, trzydniowe spotkanie
czytelników będące połączeniem konferencji technicznej z imprezą integracyjną.
Tegoroczna edycja zorganizowana została z największym jak dotąd rozmachem,
tradycyjnie jednak uczestnictwo w imprezie pozostało praktycznie bezpłatne.
Miejscem naszego spotkania był XIV-wieczny Zamek Ryn na Mazurach - starannie
odrestaurowany i zaadaptowany na czterogwiazdkowy hotel. Udział w Zlocie wzięło
blisko 240 osób. Tych, którzy byli jeszcze raz serdecznie pozdrawiamy i
dziękujemy, a pozostałym proponujemy zapoznanie się z fotorelacjąoraz obejrzenie klipu
wideo, które pozwolą przez chwilę zasmakować atmosfery panującej podczas
tej wyjątkowej imprezy. By poczuć ją w całości, po prostu trzeba tam być –
zapraszamy zatem w przyszłym roku! :-)
 |  |
Zwieńczeniem roku, jak zawsze, był wielki
konkurs urodzinowy. W tym roku obchodziliśmy już siódme urodziny, nagród
przygotowaliśmy więc dla Was równo 700, a łączna ich wartość wyniosła aż 125
tysięcy złotych! Wystarczyło odpowiedzieć na cztery bardzo proste pytania, by
wziąć udział w losowaniu trzech nagród głównych – komputera z monitorem,
smartfonu i wycieczki – lub jednej wybranej przez siebie nagrody preferowanej.
Dodatkowo po zakończeniu konkursu każdy z 33 tys. uczestników otrzymał nagrodę
gwarantowaną. Był to największy konkurs, jaki do tej pory udało nam się dla Was
zorganizować – mamy nadzieję, że nie ostatni ;-)
Warto też wspomnieć, że w tym roku kilkukrotnie znaleźliśmy się w zestawieniu Top 20 polskiego Internetu według Megapanelu. Dziękujemy, że
jesteście z nami i zachęcamy Was do aktywnego uczestniczenia w naszym vortalu,
także poprzez wprowadzony w nowej wersji serwisu blog czytelników, gdzie każdy
może podzielić się swoimi przemyśleniami i dotrzeć do ponad 5 milionów
czytelników dobrychprogramów.