Okiem Marudy, czyli śpieszmy się żegnać z mobilnymi okienkami
Nigdy nie ukrywałem faktu, że delikatnie mówiąc nie przepadam za urządzeniami z preinstalowanym Androidem. Po dziś dzień nie lubię użytkować smartfona z systemem Googla, choć sam posiadam służbowego Huaweii P9 Lite. Niestety, dla mnie iPhone z IOS jest może świetny, intuicyjny i po prostu dobrze wykonany, ale ma jedną poważną wadę. Jest skandalicznie drogi i moja dusza poznaniaka nadal wzdraga się przed takim marnotrawieniem środków, choć ostatnimi czasy jakby mniej. Dlatego z tym większą radością w pamiętnym roku 2011 powitałem Windows Phone od Microsoftu, który powoli zaczął rozpychać się na rynku urządzeń mobilnych. Niestety, największym wrogiem rozwiązań Microsoftu, wbrew pozorom nie są konkurencyjne firmy a sam… Microsoft. Firma z Redmond znana jest z tego, że tworzy niesamowite rzeczy oraz technologie, ale jednocześnie nie potrafi ich sprzedać. Może ujmę to inaczej, ich dział marketingu powinien być publicznie obatożony i rozgoniony w cztery strony świata. To Microsoft pierwszy stworzył tablet na długo przed iPadem, ale uznał, że nikt tego nie będzie potrzebował. Stworzyli niesamowite Live Spaces, które moim zdaniem mogło zmienić oblicze Internetu, ale nie potrafili zainteresować ludzi tym projektem czy zaprzepaścili potencjał świetnego rozwiązania jakim był Photosynth. I co gorsza, małomiekcy nadal nie potrafią słuchać rynku i wysnuwać odpowiednich wniosków. Ok, tak, wiem, że mieli również spektakularne porażki jak telefon Kin czy odtwarzacz Zune, ale to tylko potwierdza regułę. ;)