felieton (strona 13 z 25)

Google Developer Days Europe – 6 spostrzeżeń prosto z Krakowa

Google Developer Days Europe – 6 spostrzeżeń prosto z Krakowa

„Nigdy nie było lepszego czasu na to, by pisać aplikacje na Androida” – tak podsumowana została inauguracja Google Developers Day Europe, które w tym roku mają miejsce w Krakowie. Do Centrum Kongresowego ICE przybyło ponad 2 tys. deweloperów, przed którymi po premierze Androida 8 pojawiło się nieco nowych możliwości, choćby w zakresie konfigurowania powiadomień czy wykorzystania skalowalnych fontów i adaptowalnych ikon. Nie mogło nas zabraknąć na miejscu, a przyjechaliśmy tutaj z trudnym zdaniem. Chcemy odpowiedzieć na pytanie, czy w tych szczegółach, w których jednak zawsze tkwi diabeł, pojawiają się nowe możliwości także dla końcowych użytkowników najpopularniejszego systemu operacyjnego na świecie?1. Hotel CaliforniaGoogle przywiozło ze sobą do Krakowa sporo myślenia z Doliny Krzemowej. Lub też powodów zwycięstwa Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich, jak określiliby to złośliwi. Gdy zatem (niestety) nie skorzystałem z możliwości naklejenia na legitymację prasową jednego z wielu potencjalnie preferowanych przeze mnie zaimków osobowych, (niestety) nie skorzystałem z gender-neutralnej toalety (na której i tak wisiał znaczek z sylwetką kobiety, ot konfrontacja cywilizacji) i (niestety) nie skorzystałem z pokoju modlitw, mogłem wreszcie udać się na pierwszą prezentację.#GDDEurope kicks off with the keynote in < 1 hour! Stay tuned to the live stream to catch the latest news/updates: https://t.co/zyNfcYdGrA pic.twitter.com/6Rr0cz9lcY
Okiem Marudy, czyli śpieszmy się żegnać z mobilnymi okienkami

Okiem Marudy, czyli śpieszmy się żegnać z mobilnymi okienkami

Nigdy nie ukrywałem faktu, że delikatnie mówiąc nie przepadam za urządzeniami z preinstalowanym Androidem. Po dziś dzień nie lubię użytkować smartfona z systemem Googla, choć sam posiadam służbowego Huaweii P9 Lite. Niestety, dla mnie iPhone z IOS jest może świetny, intuicyjny i po prostu dobrze wykonany, ale ma jedną poważną wadę. Jest skandalicznie drogi i moja dusza poznaniaka nadal wzdraga się przed takim marnotrawieniem środków, choć ostatnimi czasy jakby mniej. Dlatego z tym większą radością w pamiętnym roku 2011 powitałem Windows Phone od Microsoftu, który powoli zaczął rozpychać się na rynku urządzeń mobilnych. Niestety, największym wrogiem rozwiązań Microsoftu, wbrew pozorom nie są konkurencyjne firmy a sam… Microsoft. Firma z Redmond znana jest z tego, że tworzy niesamowite rzeczy oraz technologie, ale jednocześnie nie potrafi ich sprzedać. Może ujmę to inaczej, ich dział marketingu powinien być publicznie obatożony i rozgoniony w cztery strony świata. To Microsoft pierwszy stworzył tablet na długo przed iPadem, ale uznał, że nikt tego nie będzie potrzebował. Stworzyli niesamowite Live Spaces, które moim zdaniem mogło zmienić oblicze Internetu, ale nie potrafili zainteresować ludzi tym projektem czy zaprzepaścili potencjał świetnego rozwiązania jakim był Photosynth. I co gorsza, małomiekcy nadal nie potrafią słuchać rynku i wysnuwać odpowiednich wniosków. Ok, tak, wiem, że mieli również spektakularne porażki jak telefon Kin czy odtwarzacz Zune, ale to tylko potwierdza regułę. ;)