The Sims 4 – bardziej uczuciowe ludki, ale też więcej błędów i ograniczeń
The Sims to seria, którą się kocha albo nienawidzi. Ponieważ należę do tej pierwszej grupy graczy, wiązałam z czwartą jej odsłoną duże nadzieje. Nie spodziewałam się wcale nowości na skalę drugiej części, niezwykle innowacyjnej w porównaniu z pierwowzorem, wierzyłam jednak, że dostanę tytuł dopracowany, po całej serii rygorystycznych alfa oraz betatestów. Niestety, wygląda na to, że studiu Maxis po zainwestowaniu lwiej części budżetu na rozreklamowanie nowego symulatora życia, zabrakło grosza na porządne sprawdzenie produktu. EA znów będzie się tłumaczyło, bo gracze dostają projekt wybrakowany, pełen błędów utrudniających rozgrywkę tak bardzo, że do gry podchodziłam wielokrotnie, by za każdym razem przygryzać wargi.