Mdłości? Twórcy Oculus Rift przyznają, że gogle VR niezbyt nadają się do szybkich gier
Zainteresowanych goglami VR Oculus Rift można według mnie generalnie podzielić na dwie grupy. Jedni wspominają późne lata 90. ubiegłego wieku, kiedy rzeczywistość wirtualna miała już się rozgościć w domach, ale technologia przyprawiała tylko ludzi o mdłości. Nie znalazła poklasku, więc teraz też zakładają najczarniejszy scenariusz. Drudzy puszczają to wszystko w niepamięć, mając nadzieję, że będzie lepiej, bo w końcu są inne, nowocześniejsze czasy. Sprzęt promuje się w samych niemal jasnych barwach, lecz im bliżej jego premiery, tym wyraźniej pomysłodawcy wycofują się błyskawicznie z pewnych swoich wcześniejszych stwierdzeń. Oculus Rift miał ominąć konsole, gdyż wstrzymywały one postęp, między innymi graficzny, potem jednak fanów padów uznano za zbyt liczną grupę, by ich ignorować, zaś oprawę obecnych gier za wystarczającą. Głowa projektu Brendan Iribe niedawno zachwalał skuteczność oszukiwania mózgu przez najnowszy prototyp Oculusa, by za moment już przyznać, że tak różowo nie jest.