Playtest Motorstorm: Apocalypse
Zawsze miałem dziwne parcie na zręcznościowe „ścigałki”. Symulatory wszelkiej maści szybko mnie zniechęcały, oferując zbyt olbrzymią ilość opcji modyfikacji samochodu. Taki Burnout to śmiganie w czystej, nieskrępowanej formie - wyścigi od Criterion potrafiły dostarczyć niesamowitego uczucia prędkości, gdy wszystko wokół naszego auta zamazywało się, my zaś mrużąc oczy staraliśmy się unikać przeszkód przed nami. Motorstorm poszło dalej. Koncepcja szalonych starć na torze została zachowana, lecz trasy, po których się poruszaliśmy, roiły się od tajnych przejazdów. A teraz, w nadchodzącym Apocalypse, całe otoczenie walić się nam jeszcze będzie na głowę...