„Wojna, wojna nigdy się nie zmienia” – takim cytatem rozpoczynały się wszystkie gry z serii Fallout. Stwierdzeniem nad wyraz szorstkim, choć uderzająco prawdziwym, doskonale wprowadzającym nas w klimat sagi o post-apokaliptycznym świecie. Świecie zniszczonym i trawionym od środka, gdzie giną ludzie, umiera flora, zdycha fauna. Tutaj śmierć zbiera swoje żniwo, niezależnie od ilości wybryków, które ludzkość ma na sumieniu. Nie ma podziałów na dobre i złe uczynki, jest tylko chaos, strach oraz niepewność bytu. Black Isle wiedziało jak oddać te uczucia przy okazji pierwszych dwóch części kultowego Fallouta. Trzecia odsłona serii, już pod wodzą Bethesda Softworks, na swój własny sposób pokazuje motyw wojny. Z jedną tylko różnicą: „wojna, wojna bardzo się zmieniła”.