Witają nas zaśmiecone ulice. Wszędzie walają się jakieś kartony, części od samochodów. Powybijane okna przyglądają się groźnie, dziwnie ostrzegając jednocześnie przed losem śmiałków, którzy tak jak my myśleli, że przeżyją na ulicy na tyle długo, by móc obronić się przed tym, co czai się tuż za rogiem. Niepewnie wykonujemy pierwsze kroki i po chwili widzimy dziwną postać, kulejącą i zmierzającą w stronę śmietnika. Może to rodak? Oto pocztówka z Londynu, ale tego komputerowego, zaatakowanego przez hordy demonów. Miasta zniszczonego, spalonego, dotkniętego skazą zła, a jednak broniącego się wciąż przed najeźdźcami ostatnią, napędzaną desperacją dawką sił.