Nowe procesory Xeon wedle pierwotnych planów miały trafić na rynek już w 2021 roku i już ich premiera była kilkukrotnie przekładana. Najnowsza data premiery to 10 stycznia 2023 roku i wygląda na to, że układy wreszcie spełniają zakładane wymagania.
Procesory Xeon czwartej generacji (Sapphire Rapids) będą się składać z chipletów, ale Intel chciał, aby pamięć podręczna działała, podobnie jak ma to miejsce w procesorach opartych na monolitycznym rdzeniu. Z tego względu projekt zakładał, że każdy chiplet miał mieć dostęp do zasobów innych chipletów obejmujący głównie pamięć podręczną ostatniego poziomu jak i RAM).
Wykorzystanie chipletów umieszczonych na interposerze znacząco obniża produkcji, ponieważ łatwiej jest wyprodukować mniejsze rdzenie i umieścić je na wspólnej podstawce. Wyzwaniem jest z kolei harmonijna praca wielu elementów. Jest to w zasadzie identyczne podejście jak u AMD, którego układy swego czasu Intel oficjalnie w prezentacjach pogardliwie określał mianem sklejanek.
Xeon czwartej generacji (Sapphire Rapids) - młot Intela na AMD EPYC?
Aktualne dostępne informacje wskazują, że serwerowa kontra Intela będzie się opierać na chipletach połączonych poprzez magistralę EMIB. Każdy chiplet ma mieć 2-kanałowy interfejs pamięci DDR5 lub 1024-bitowy interfejs pamięci HBM. Przełoży się to na ośmiokanałową obsługę pamięci RAM DDR5 oraz do 64 GB pamięci HBM2e. Oczywiście też nie zabraknie licznych linii PCIe (mowa o maksymalnie 80 liniach).
Największy układ ma wedle dostępnych informacji oferować 56 fizycznych rdzeni opartych na mikroarchitekturze Golden Cove (potężne rdzenie P-core z Alder Lake i Raptor Lake), ale będą też oczywiście słabsze wersje. Jedną z nich może być swego czasu mylnie przez wielu uznany za przedstawiciela układów z rodziny Raptor Lake tajemniczy układ z 34 rdzeniami.
Ogólnie nowe Xeony mają nawiązać równorzędną walkę w sektorze serwerowym z w najgorszym przypadku częścią procesorów AMD EPYC serii 9000 znanych też pod kryptonimem Genoa.